Reklama

Odbudowa Ukrainy wymaga anulowania jej długu

Wojna w Ukrainie przynosi zdewastowaną infrastrukturę, utratę środków do życia i zdolności regulowania przez rząd zobowiązań finansowych. Zachód musi umorzyć długi Ukrainy i opracować kompletny plan odbudowy.

Przed wojną MFW prognozował wzrost produktu krajowego brutto Ukrainy w tym roku aż o 3,6 proc. Teraz Economist Intelligence Unit zakłada, że realnie spadnie on o 46,5 proc. Według ukraińskiego premiera Denysa Szmyhala, biorąc pod uwagę już wyrządzone szkody i spodziewany spadek produkcji w najbliższych latach, straty przekroczą 1 bilion dolarów, z czego zniszczenie infrastruktury odpowiada za 120 mld dolarów.

Wierzyciele gotowi ulżyć zadłużonej Ukrainie

Dług zagraniczny Ukrainy wynosi obecnie około 57 mld dolarów, tj. niecałe 38 proc. PKB. Od początku rosyjskiej inwazji znacznie wzrósł, ponieważ MFW i Bank Światowy udzieliły jej nowego kredytu w wysokości 5 mld dolarów, a inne wielostronne instytucje finansowe również otworzyły awaryjne linie kredytowe. Rząd w Kijowie wyemitował nowe dłużne papiery wartościowe (obligacje wojenne) o wartości ponad 2 mld dolarów.

Reklama

Sytuacja polityczna i wszechstronne deklaracje poparcia dla udręczonego wojną kraju sprawiają, że Ukraina ma szanse na otrzymanie pieniędzy na dalszą obronę i funkcjonowanie gospodarcze.

Przez pięć miesięcy od wybuchu wojny Ukraina bohatersko honorowała swój dług, ale na początku lipca w końcu poprosiła o jego zawieszenie. Zostało ono już zaakceptowane przez większość suwerennych wierzycieli tego kraju. Przychylnie zareagowali także najwięksi prywatni posiadacze długu Ukrainy, którego wartość rynkowa spadła o ponad 80 proc. od rozpoczęcia dyslokacji rosyjskich wojsk na jej granicach pod koniec 2021 r. Należą do nich BlackRock Inc., Fidelity International, Amia Capital i Gemsstock Ltd.

Leży to zresztą w dobrze pojętym interesie tych ostatnich. W sytuacji, gdy rynkowa cena ukraińskich obligacji spadła do jednej trzeciej wartości nominalnej, istnieje uzasadnione ryzyko niewypłacalności i strat dla wierzycieli. Dlatego ci zgodzili się na zawieszenie spłaty około 23 mld dolarów długu w walutach obcych do 2023 r., z możliwością przedłużenia moratorium o kolejny rok. Poza tym inwestorzy nie chcą ryzykować uszczerbku na reputacji przez nieudzielenie pomocy wyniszczonej wojną Ukrainie.

Zamrożenie zadłużenia na dwa lata ma sens, ponieważ nawet jeśli wojna skończy się w niedalekiej przyszłości, to sytuacja w Ukrainie nie poprawi się z dnia na dzień. Rząd już dawno powinien zawiesić spłatę długu, a jeśli tego nie robił, to dlatego, że jest absolutnie zdeterminowany, aby zachować wiarygodność w oczach rynków finansowych i swoich pożyczkodawców. Wierzyciele byli nawet zaskoczeni, że Ukraina do tej pory tak mężnie honorowała dług w warunkach, w jakich się znalazła.

Moratorium na spłatę długu poprawi przepływy środków pieniężnych w walutach obcych w Ukrainie, ale samo w sobie nie wystarczy, aby ustabilizować rezerwy walutowe i w ogóle funkcjonowanie państwa. Według danych Ministerstwa Finansów Ukrainy od początku wojny średni miesięczny deficyt budżetowy spustoszonego wojną kraju wynosi około 5 mld dolarów. Ciekawostką jest fakt, że gdyby Unia Europejska zgodziła się w pełni sfinansować przyszłoroczny deficyt fiskalny Ukrainy, to jak wyliczył Reuters kosztowałoby ją to 60 mld dol., czyli niecałe 0,4 proc. PKB wspólnoty.

Zwrotna pomoc z MFW i G7 nie załatwi sprawy

Malejące wpływy z podatków pokrywają mniej niż połowę miesięcznych wydatków budżetowych Ukrainy w wysokości około 9 miliardów dolarów. Z takim deficytem fiskalnym kraj jest w dużym stopniu uzależniony od finansowania zagranicznego przez zachodnich sojuszników i pożyczkodawców wielostronnych, w tym Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) i Banku Światowego. Notabene zamierza uzgodnić z MFW program o wartości 15-20 miliardów dolarów, który ma pomóc we wspieraniu gospodarki, a rząd oczekuje, że otrzyma tę pomoc przed końcem roku.

Ukraina, będąc w stanie wojny, oczywiście szybko "spala" pieniądze. Według MFW w wyniku wojny PKB Ukrainy może spaść o 35 proc. Ministerstwo Finansów Ukrainy oszacowało, że deficyt sektora publicznego wzrósł z 2 mld dolarów w marcu 2022 r. do nawet 7 mld dolarów w maju. Dotychczas międzynarodowi sojusznicy Ukrainy i wielostronni pożyczkodawcy, tacy jak MFW, pokrywali nieco ponad połowę tego deficytu. Reszta pochodziła od inwestorów krajowych, głównie Narodowego Banku Ukrainy. "Drukowanie pieniędzy" w sposób oczywisty wywiera jednak presję na hrywnę, zmuszając bank centralny do wyprzedaży rezerw walutowych, które od początku wojny skurczyły się o 20 proc. do 23 mld dolarów.

Jeśli Ukrainie skończą się pieniądze, nie tylko wpłynie to na wysiłek wojenny, ale może również sprawić, że rząd nie będzie w stanie opłacać pracowników sfery budżetowej: lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli i policjantów. Spowodowałoby to załamanie dostępu do kluczowych usług oraz niezdolność gospodarstw domowych do płacenia rachunków i kupowania żywności.

Pomoc zewnętrzna dla Ukrainy była organizowana do tej pory w sposób fragmentaryczny i przypadkowy. Każdy kraj decydował, kiedy i jak pomoże Ukrainie, co prowadziło do opóźnień.

Stany Zjednoczone zapowiedziały, że przekażą rządowi Ukrainy dodatkowe 4,5 miliarda dolarów, zwiększając całkowite wsparcie budżetowe od momentu rozpoczęcia inwazji do 8,5 miliarda dolarów. I to nie jedyna pomoc, jaką otrzymała Ukraina. G7 i UE zobowiązały się wesprzeć Ukrainę łączną kwotą 29,6 mld dolarów. Przywódcy UE zobowiązali się również do dodatkowego wsparcia w wysokości do 9 miliardów euro, oprócz poprzedniej pożyczki awaryjnej w wysokości 1,2 miliarda euro. Spłata odsetek od tego długu i zarządzanie wymagalnym długiem nie będzie pilnym wyzwaniem dla Ukrainy, choć nadal stanowi problem.

Ukrainie potrzeba 750 miliardów dolarów

Premier Denys Shmyhal szacuje, że Ukraina potrzebuje 750 miliardów dolarów, aby przeprowadzić kompleksowy plan odbudowy. Pytanie tylko, kto to sfinansuje. Komisja Europejska analizuje opcje finansowania, które obejmują pożyczki i dotacje. Przewodnicząca Ursula von der Leyen zapowiedziała, że Unia Europejska stworzy platformę koordynującą projekty związane z odbudową Ukrainy. Dotąd Bruksela zmobilizowała około 6,2 miliarda euro (6,48 miliarda dolarów). Spodziewane jest dalsze wsparcie. Z kolei Wielka Brytania obiecała pakiet 1,7 mld dolarów w pożyczkach i dotacjach za pośrednictwem Banku Światowego, 12 mln dolarów bezpośredniego wsparcia na odbudowę infrastruktury energetycznej oraz prawie 50 mln dolarów w pożyczkach na rzecz systemu przesyłu energii w Ukrainie za pośrednictwem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

Wywłaszczenie oligarchów?

Strona ukraińska uważa, że zamrożone za granicą aktywa Moskwy i rosyjskich oligarchów powinny stanowić główne źródło finansowania odbudowy. Natomiast najbardziej skrajne głosy postulują zwrócenie się do krajów, w których znajdują się majątki ukraińskich oligarchów, o ich wywłaszczenie i zwrócenie mienia narodowi ukraińskiemu. Podczas konferencji w szwajcarskim Lugano, poświęconej odbudowie Ukrainy ze zniszczeń wojennych, Wołodymyr Zelenski powiedział przywódcom państw sojuszniczych i darczyńcom instytucjonalnym, że ich decyzje będą "pierwszym wielkim krokiem w kierunku historycznego zwycięstwa demokratycznego świata" (w domyśle: nad Rosją). "Wojna Rosji z Ukrainą nie jest po prostu próbą przejęcia naszej ziemi i zniszczenia naszych instytucji państwowych lub złamania naszej niepodległości" - zaznaczył. "To o wiele większa konfrontacja - konfrontacja poglądów. Antydemokratyczny i antyeuropejski system, który budowany jest w Rosji, stara się udowodnić, że jest rzekomo potężniejszy od nas wszystkich - Ukrainy, Europy i demokratycznego świata. Stara się udowodnić, że Europa jest słaba i podobno niezdolna do obrony swoich wartości".

Społeczność międzynarodowa Zachodu powinna ulżyć Ukrainie, nie tylko zawieszając jej dług zagraniczny, ale w ogóle go umarzając. To jest plan minimum na teraz. Po wojnie potrzebny będzie nadzwyczajny instrument odbudowy, którego wypłata będzie powiązana ze spełnianiem standardów demokratycznego państwa prawa, w tym zwłaszcza zwalczanie oligarchii i korupcji w sferze publicznej.

Grażyna Śleszyńska, analizuje zjawiska makroekonomiczne i polityczne. Współtworzyła Forum Ekonomiczne w Krynicy

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »