"Kilka tygodni temu pożar strawił fabrykę Paluszków Beskidzkich firmy Aksam w sąsiednim powiecie. Zarząd tej wspaniałej firmy zadeklarował, że mimo tragedii nie zwolni pracowników. W ramach sąsiedzkiej pomocy, współdziałając z właścicielem Aksamu, zaoferowaliśmy czasowe zatrudnienie dla kilkudziesięciu osób w naszych zakładach w Wadowicach i Tychach" - napisał w serwisie X Krzysztof Pawiński, szef wadowickiego Maspeksu.
Maspex zaoferował pomoc. "Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni"
Pożar w zakładach w Malcu pojawił się w nocy z 12 na 13 lipca i strawił całkowicie jedną z hal (druga uległą poważnemu uszkodzeniu).
Aksam zatrudniał ok. 500 osób. Właściciel firmy zadeklarował po pożarze, że nie zwolni pracowników i będzie im wypłacać pełne wynagrodzenie, chociaż po pożarze pracy jest znacznie mniej dla zdecydowanie mniejszej liczby pracowników.
"Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Ta zasada działa. Wiemy po sobie" - zadeklarował Krzysztof Pawiński z Maspeksu informując, że pierwsi pracownicy z firmy Aksam zaczną pracę w Maspeksie lada dzień.
Warto podkreślić, że z różną pomocą firmie Aksam przyszły także inne podmioty (m.in. Biedronka).
Aksam powstał w 1993 roku - jej twórca i obecny szef zaczynał od niewielkiej produkcji w pobliżu rodzinnego domu. Z czasem firma urosła do dużego zakładu zatrudniającego ok. 500 osób i sprzedającego do 29 krajów świata. Wspomniane "Paluszki Beskidzkie" są znaną przekąską, której receptura i sposób wypieku została wypracowana w firmie Aksam.
Z kolei działający niejako po sąsiedzku (w Wadowicach) Maspex jest potężnym koncernem - jednym z europejskich liderów w segmencie produkcji żywności. Produkty Maspeksu to m.in. Tymbark, Kubuś, Tarczyn, Lubella, Łowicz, Cremona i wiele innych.
***












