Reklama

Ostry spór w Unii o ceny energii

Już większość krajów UE ogłosiła dopłaty do energii, by pomóc rodzinom lub firmom najbardziej dotkniętym podwyżkami. Jednak w Unii zaostrza się spór o wspólną odpowiedź na wzrost cen.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Wzrost cen energii był wczoraj tematem nadzwyczajnego posiedzenia ministrów z 27 krajów Unii. Kadri Simson, komisarz UE ds. energii, powiedziała, że już 19 krajów wprowadziło lub zapowiedziało swe krajowe dopłaty do rachunków za prąd. Wśród nich jest m.in. Francja (po sto euro dla 5,8 mln gospodarstw domowych), Włochy (obniżenie VAT od energii) czy Holandia, która podczas dzisiejszych obrad informowała o wsparciu socjalnym oraz obniżeniu podatków od energii dla części domostw oraz średnich i małych przedsiębiorstw. Takie krótkoterminowe rozwiązania, łącznie z pomocą państwową dla firm, są zgodne z propozycjami Komisji Europejskiej z połowy października.

Reklama

Ale pomiędzy krajami UE nie ma zgody, jak Bruksela powinna zadziałać na wspólnym poziomie unijnym.

Hiszpania najgłośniej żąda poważnej korekty unijnego rynku energii, a dziś zaproponowała doraźne, antykryzysowe ustalenie górnego limitu hurtowej ceny gazu w UE oraz takiego limitu ceny zezwoleń na emisje CO2 (w unijnym systemie ETS). Natomiast Polska usiłuje wykorzystać obecne przesilenie cenowe do spowolnienia bądź ograniczenia unijnych reform na rzecz transformacji energetycznej (Fit-For-55) oraz do rozprawienie się domniemanymi spekulacjami na rynku ETS.

- Trzeba szybko zreformować ten rynek, by spekulacje na zawyżały nam cen energii - przekonywał dziś wiceminister Adam Guibourge-Czetwertyński. Z kolei Francja wsparła pomysły Hiszpanów na osłabienie powiązania ceny prądu i gazu na rynku UE, co w obecnych warunkach miałoby pomóc krajom z większym udziałem odnawialnych źródeł energii lub sporą produkcją z elektrowni atomowych.

Niemcy: Przeczekajmy podwyżki

Jednak przeciw wszelkim szybkim zmianom na unijnym rynku energii oraz zezwoleń na emisje CO2 twardo opowiedziała się dziś koalicja dziewięciu krajów - łącznie z Niemcami, Austrią, Holandią, Danią. - Nie powinniśmy mieć zbytnich oczekiwań wobec działań na poziomie UE. Nie powinniśmy dążyć do pochopnych decyzji, które podważyłby nasze cele klimatyczne i podwyższały ceny w dłuższej perspektywie - powiedział niemiecki wiceminister Andreas Feicht. Koalicja skupiona wobec Berlina przekonuje, że Unia po prostu powinna - przy ewentualnym krajowym wsparciu socjalnym - cierpliwie przetrzymać obecny wzrost cen energii, będący częścią ogólnoświatowego trendu wolnorynkowego.

Komisarz Simson poinformowała, że służby Komisji Europejskiej już zbierają informacje o potencjalnych manipulacjach ze strony "głównych dostawców" gazu, co jest odpowiedzią na apele m.in. Polski o zbadanie roli Rosji w zawyżaniu cen energii. - Komisja powinna natychmiast wszcząć śledztwo antymonopolowe wobec Gazpromu. A na przyszłość zapewnić pełne egzekwowanie prawa Unii w sprawie Nord Stream 2 - apelował dziś Guibourge-Czetwertyński. Simson w połowie listopada oczekuje wstępnej analizy ruchów na rynku ETS, ale - to z kolei odrzucenie argumentów Polski - "dotąd nie ma dowodów, że spekulacje są głównym czynnikiem wpływającym na ceny ETS".

Gdy Komisja Europejska ostatniego lata przedstawiała projekt "Fit-For-55", najburzliwsze spory między komisarzami UE dotyczyły nowego systemu handlu zezwoleniami na emisje dla mieszkalnictwa (głównie kwestia ogrzewania) oraz transportu drogowego. A teraz rośnie prawdopodobieństwo, że ten element wypadnie z "Fit-For-55" w pracach europarlamentu i krajów członkowskich pomimo zapewnień wielu ministrów, że Zielony Ład nie jest winien obecnym podwyżkom energii. - Zielony Ład to część rozwiązania naszych kłopotów, a nie część problemu - podkreślał dziś minister Jernej Vrtovec, który prowadził obrady w imieniu słoweńskiej prezydencji w Radzie UE.

Wspólne zakupy gazu?

Hiszpanie nadal promują pomysł wspólnych kryzysowych zamówień na gaz przez chętne kraje Unii, by zwiększyć ich siłę przetargową w negocjacjach cenowych, oraz koordynacji zmagazynowanych rezerw gazu w UE. Komisja Europejska nadal "analizuje" te postulaty. - Ale wspólne zamówienia na gaz nigdy nie zastąpiłyby zwykłych kontraktów między prywatnymi firmami - zastrzegała dziś Simson. Wspólne zakupy, które wzmacniałby pozycję Unii wobec Gazpromu, były kluczowym elementem "unii energetycznej" promowanej przez Polskę w 2014 r., który jednak odrzucono.

Polska i Francja wspólnie grają teraz w taktycznym sojuszu na rzecz rychłego zakwalifikowania - na użytek unijnych regulacji - energii z gazu oraz z atomu jako "zielonej", co miałoby korzystny wpływ na związane z nią inwestycje w najbliższych dekadach. Komisarz Simson przyznała, że gaz ziemny i atom to "stabilne źródła energii przydatne w okresie przejściowym", ale nie wdawała się w szczegóły zbliżającej się decyzji co do ich ewentualnej "zieloności".

Dzisiejszy brak zgody ministrów co do skoordynowanych działań UE w sprawie wysokich cen energii oznacza, że ten zaogniający się temat na pewno powróci w ramach przygotowań do grudniowego szczytu UE.

Tomasz Bielecki, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »