Reklama

Oświadczenie KRRiT w związku z poselskim projektem ustawy o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji informuje:

Skierowany późnym wieczorem 28 grudnia, w przyspieszonym trybie do dalszych prac parlamentarnych poselski projekt ustawy zawarty w druku sejmowym nr 158, wbrew wcześniejszym zapowiedziom polityków Prawa i Sprawiedliwości, nie odnosi się w sposób kompleksowy do problematyki funkcjonowania mediów publicznych w Polsce, lecz jedynie wprowadza zmiany, których uchwalenie umożliwi natychmiastowe powołanie nowych władz w spółkach publicznej radiofonii i telewizji.

Projektodawcy przygotowali swoją propozycję zmian w oderwaniu od dotychczasowego dorobku demokratycznego państwa prawa, w tym bez respektowania znanego od dwudziestu lat orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który podkreślił, iż zasada niezależności publicznej radiofonii i telewizji odnosi się w szczególnie intensywny sposób do jej pozycji wobec rządu. Wykładnia postanowień ustawy o radiofonii i telewizji, w tym także postanowień dotyczących organizacji spółek publicznej radiofonii i telewizji oraz pozycji rad nadzorczych tych spółek, winna być dokonywana z uwzględnieniem tego aksjologicznego punktu wyjścia. Wywód prawny Trybunału Konstytucyjnego pozostaje w pełni aktualny zważywszy, iż określona w Konstytucji RP pozycja ustrojowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w okresie od wydania orzeczenia nie uległa zmianie. Orzekając w pełnym składzie o możliwości odwoływania członków rad nadzorczych przez organ rządowy (w 1995 roku przez Ministra Finansów), Trybunał Konstytucyjny nie miał wątpliwości co do prawnego umocowania kompetencji KRRiT, źródeł ich pochodzenia, czy sposobu ich wykonywania. Natomiast, zdaniem Trybunału, to odwoływanie członków rad nadzorczych przez przedstawiciela rządu groziłoby personalnym uzależnieniem rad nadzorczych oraz byłoby to całkowicie sprzeczne z konstytucyjnym rozumieniem zasady niezależności publicznej radiofonii i telewizji, a także naruszałoby konstytucyjnie ustaloną odpowiedzialność Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za należyte funkcjonowanie tych środków masowego przekazu. Przedstawiony projekt poselski przenosi prawo powoływania i odwoływania zarządów oraz rad nadzorczych jednostek publicznej radiofonii i telewizji do kompetencji organu rządowego - ministra właściwego do spraw Skarbu Państwa, nie formułuje także żadnych ograniczeń prawnych w zakresie realizacji tych uprawnień, pozwalając ministrowi na niczym nieograniczone wprowadzanie zmian personalnych.

Reklama

Nowy model powoływania władz mediów publicznych odchodzi od prowadzenia postępowań konkursowych, w których w przypadku członków rad nadzorczych uprawnienia do dokonywania zgłoszeń kandydatów miały organy kolegialne uczelni akademickich. Znosi także kadencyjność organów, która stanowiła istotny gwarant stabilizacji kadrowej, będąc jasnym mechanizmem oceny kierownictwa. Uchyla ponadto obligatoryjne przesłanki odwołania członków zarządów i rad nadzorczych, wprowadzając pełną uznaniowość jednoosobowego organu rządowego, a więc całkowite uzależnienie personalne, przed którym przestrzegał Trybunał Konstytucyjny w 1995 roku, i którego udało się dotychczas uniknąć. Dodatkowo projekt nie przewiduje vacatio legis wprowadzając niczym nieuzasadniony pośpiech przy jego uchwalaniu wbrew przepisom o ogłaszaniu aktów normatywnych.

Te przykładowo wymienione rozwiązania prawne wskazują na to, iż większość parlamentarna zmierza do wprowadzenia znanego z przeszłości modelu mediów państwowych zależnych od rządu. Z punktu widzenia demokratycznego państwa prawa i jego ustrojowych podstaw to działanie niwelujące dystans konieczny na linii władza - media publiczne, służący zachowaniu wolności słowa, niezależności informacyjnej i twórczej oraz oddzieleniu mediów publicznych systemem buforów od świata polityki.

Przestrogi przed takimi skutkami jak powyżej znalazły się w licznych dokumentach Wspólnoty Europejskiej, które podkreślają, iż niezależność i przejrzystość sposobu powoływania organów mediów publicznych jest fundamentalnym elementem niezależności i autonomii instytucjonalnej publicznej radiofonii i telewizji. Zalecenie nr R(96)10 Komitetu Ministrów Rady Europy dla państw członkowskich w sprawie zagwarantowania niezależności nadawców publicznych stanowi, iż Zasady, którym podlega status organów nadzorujących nadawców publicznych, a zwłaszcza zasady ich członkostwa, powinny być określone w sposób umożliwiający uniknięcie ryzyka nacisku politycznego i innego na te organy. W podobnym duchu o statusie prawnym mediów publicznych i ich władz stanowią inne dokumenty przyjmowane przez Radę Europy i Parlament Europejski. Warto też zauważyć, iż proponowana nowelizacja nie realizuje wcześniejszych zapowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości, w których kładziono nacisk na idee uspołecznienia mediów publicznych, m.in. poprzez system powoływania ich kierownictw w konsultacji z organizacjami zawodowymi dziennikarzy i twórców.

Zmiany w polskim prawie medialnym są konieczne. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji od wielu lat zgłasza taki postulat organom odpowiedzialnym za przebieg procesu legislacyjnego, przedstawiając eksperckie opracowania i projekty de lege ferenda z uzasadnieniem. Zmiany muszą zatem być przygotowane zgodnie z obowiązującą procedurą ustawodawczą. Nie powinny one być wynikiem działań politycznych, które uniezależniając się od obowiązującej procedury, odwołują się wyłącznie do doraźnych powodów ich wprowadzania i partyjnych celów.

- - - - -

Prezes Polskiego Radia napisał list do prezydenta ws. reformy mediów publicznych

Andrzej Siezieniewski wysłał list do prezydenta Andrzeja Dudy, dotyczący projektu ustawy medialnej autorstwa PiS. Prezes Polskiego Radia krytycznie odnosi się w nim do proponowanych zmian, prosząc prezydenta, aby nie pozwolił, "by Polskie Radio stało się obiektem partyjnych zakusów".

"Zwracam się do Pana w sytuacji dramatycznego poczucia niesprawiedliwego, a przez to mocno krzywdzącego polskie media publiczne, potraktowania ich przez inicjatorów zmian ustawowych, które w prostej linii prowadzą do upartyjnienia instytucji, służących dotąd całemu polskiemu społeczeństwu" - zaczyna swój list Andrzej Siezieniewski. Jak podkreśla, Polskie Radio rzetelnie wywiązywało i wywiązuje się ze swoich publicznych obowiązków i pozostaje instytucją najwyższego zaufania publicznego. Prezes Polskiego Radia dodaje, że działalność radia w całości mieści się w pojęciu misji, jakie nałożył na nie ustawodawca w imieniu społeczeństwa.

"My - Radiowcy (...) nie godzimy się więc z wypowiadanymi w tych dniach przez polityków opiniami, że media publiczne należy przywrócić Polakom" - zaznacza Andrzej Siezieniewski. Jak pisze, jest to tani i całkowicie nieprawdziwy slogan, mający uzasadnić potrzebę zmian - zmian wyłącznie personalnych.

Prezes podkreśla, że Polskie Radio jest wysoko oceniane nie tylko w kraju, ale również zagranicą. Świadczą o tym między innymi słowa przewodniczącego Europejskiej Unii Nadawców, który stwierdził, że Polskie Radio należy do najlepszych organizacji medialnych na naszym kontynencie.

Poza tym - jak pisze Andrzej Siezieniewski - Polskie Radio jest stabilnym pracodawcą, rozwija się i modernizuje, dotrzymując kroku postępowi technologicznemu. Wychodzi też naprzeciw zadaniom zapisanym w ustawach. "Trudno więc zarzucić nam - całej załodze radiowej - że zbłądziliśmy, nie realizujemy publicznych powinności, że źle służymy Polkom i Polakom" - zaznacza prezes.

"Szanowny Panie Prezydencie, wierzę, (...) że nie pozwoli Pan, by Polskie Radio stało się obiektem partyjnych zakusów. By pod płaszczykiem kłamliwych, dyktowanych złą wolą stwierdzeń, tych czy innych urzędników, dopuścić do marginalizacji jednej z najważniejszych instytucji demokratycznego państwa" - kończy Andrzej Siezieniewski. (IAR)

- - - - -

Organizacje medialne krytycznie o planach reformy mediów publicznych w Polsce

Reporterzy bez Granic, Stowarzyszenie Dziennikarzy Europejskich, Europejska Federacja Dziennikarzy i Europejska Unia Nadawców ogłosiły w środę wspólne stanowisko krytykujące planowaną w Polsce reformę mediów publicznych.

Organizacje te napisały, że są "oburzone proponowanym projektem ustawy, pospiesznie zgłoszonym przez mającą większość partię (...) do natychmiastowego przyjęcia, bez jakichkolwiek konsultacji, znosząc istniejące zabezpieczenia pluralizmu i niezależności zarządzania mediami publicznymi w Polsce".

"Wprowadzenie systemu, w którym minister może mianować i odwoływać według własnego uznania rady nadzorcze i zarządy, jest sprzeczne z podstawowymi zasadami i ustanowionymi standardami zarządzania mediami publicznymi w całej Europie. Jeśli polski parlament to zatwierdzi (...) Polska stworzy regresywny reżim, bez precedensu w jakimkolwiek innym kraju Unii Europejskiej" - napisano.

"Uważamy, że proponowane środki będą reprezentować krok wstecz, czyniąc bardziej politycznym, a tym samym mniej niezależnym, mianowanie odpowiedzialnych za zarządzanie mediami publicznymi w Polsce" - głosi stanowisko.

"Wzywamy polskie władze do oparcia się wszelkiej pokusie zaostrzania politycznej kontroli nad mediami" - napisano w oświadczeniu, podkreślając na zakończenie, że do dziś Polska ma doskonałe notowania, jeśli chodzi o wolność mediów.

Omawiany w środę w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, przygotowany przez posłów PiS, oprócz wygaśnięcia mandatów dotychczasowych członków zarządów i rad nadzorczych Telewizji Polskiej oraz Polskiego Radia z chwilą wejścia w życie zmian, zakłada m.in. zmniejszenie liczebności rad nadzorczych spółek medialnych, a także powoływanie ich nowych organów przez ministra skarbu państwa "do czasu wprowadzenia nowej organizacji mediów narodowych".

- - - - -

PO: W zmianach w ustawie o RTV chodzi o obsadę mediów ludźmi PiS

- W zaproponowanych przez PiS zmianach w ustawie o radiofonii i telewizji chodzi wyłącznie o obsadę stanowisk w mediach publicznych ludźmi Prawa i Sprawiedliwości - oceniły we wtorek posłanki PO: Małgorzata Kidawa Błońska i Iwona Śledzińska Katarasińska.

W poniedziałek wieczorem do Sejmu trafił projekt PiS nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, który przewiduje, że z dniem wejścia w życie nowych przepisów wygasną mandaty dotychczasowych członków zarządów i rad nadzorczych tych spółek. Ich następców miałby powołać minister skarbu.

- To ustawa, o której PiS bardzo dużo mówiło podczas kampanii wyborczej. Mówiło o tym, że zależy im na mediach, które będą realizowały misję, będą edukacyjne, informacyjne, będą miały zabezpieczone trwałe finansowanie, natomiast ta ustawa, którą będziemy się zajmowali, dotyczy tylko zmiany stanowisk - podkreśliła wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Chodzi - dodała - "o to, żeby osoby piastujące funkcje w mediach publicznych nie były z rekomendacji - tak, jak do tej pory - uczelni, środowisk twórczych, nie były wybierane w konkursach, ale żeby były nominowane przez ministra skarbu". "Pominięto nawet to, że w obecnym kształcie także minister kultury i minister edukacji miał wpływ na to, jakie osoby zasiadają w radach nadzorczych czy pełnią funkcje w mediach publicznych" - powiedziała wicemarszałek Sejmu.

W jej ocenie, w zaproponowanych zmianach chodzi wyłącznie o to, by funkcje w TVP i Polskim Radiu mogli objąć ludzie związani z PiS.

Wiceszefowa sejmowej komisji kultury i środków przekazu Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) podkreśliła, że do tej pory sposób wyboru władz mediów publicznych był przejrzysty, tymczasem - według propozycji PiS - zniesione mają być kadencyjność i wymogi dotyczące kompetencji, a zarządy spółek mediów publicznych są "całkowicie w ręku jednego człowieka - ministra skarbu". - Może powołać i odwołać, a dlaczego odwołać? Tego tak do końca nie wiemy - zaznaczyła Śledzińska-Katarasińska.

Wiceszefowa komisji kultury zwróciła uwagę, że zgodnie z kodeksem spółek handlowych zarządy spółek powołują ich rady nadzorcze. - Tutaj - może się nie dopatrzyłam, bo jest to dość powściągliwy projekt - nie wiem dlaczego tylko minister skarbu powołuje zarządy - dodała Śledzińska-Katarasińska.

Według niej, rozwiązania, które proponuje PiS mogą rodzić skojarzenia z modelem funkcjonowania mediów w czasach PRL. "Pamiętam - był wydział propagandy KC PZPR, było jego +ramię zbrojne+ pt. biuro prasy KC PZPR i te dwa organy mianowały zarówno członków, czy prezesów Radiokomitetu i prezesów spółek medialnych. Nie jestem pewna, czy PiS chodzi o takie skojarzenia" - zaznaczyła wiceszefowa komisji kultury.

Posłanki Platformy zwróciły ponadto uwagę, że projekt zmian w ustawie o KRRiT wpłynął do Sejmu w poniedziałek wieczorem, a do tej pory nie wiadomo kiedy i gdzie - na sali plenarnej czy w komisji - odbędzie się jego pierwsze czytanie.

Zgodnie z propozycją PiS, zarządy spółek mediów publicznych miałyby działać w dotychczasowym składzie do czasu powołania nowych władz na podstawie zmienionych przepisów. Nie będą mogły jednak - bez zgody ministra skarbu państwa - "dokonywać czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu ani czynności z zakresu prawa pracy, z których wynikałyby dla spółki nowe zobowiązania".

Autorzy projektu chcą, aby nowe przepisy weszły w życie w dniu ogłoszenia noweli w Dzienniku Ustaw.

Jak podkreślono w uzasadnieniu, projektowana ustawa stanowi pierwszy etap reformy mediów publicznych, zmierzającej do ustanowienia systemu mediów narodowych. "Jego filarami będą instytucje niemające charakteru spółek akcyjnych, którym zapewni się stabilne źródła finansowania. Stworzenie nowego systemu organizacji i finansowania mediów narodowych wymaga kilku miesięcy intensywnych prac i będzie następnym etapem reformy" - wskazują autorzy.

Według PiS, projektowane zmiany przyczynią się do "racjonalizacji i obniżenia kosztów zarządzania spółkami publicznej radiofonii i telewizji oraz przywrócenia w nich standardów zawodowych i etycznych, jakich wymaga realizacja misji publicznej".

Projekt - jak czytamy w uzasadnieniu - koncentruje się na zmianie sposobu kreowania rad nadzorczych i zarządów spółek publicznej radiofonii i telewizji oraz ograniczeniu liczebności rad nadzorczych do trzech osób.

"Wiąże się to z wyeliminowaniem udziału Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, jako organu regulacji rynku mediów elektronicznych, w kreowaniu składów zarządów i rad nadzorczych działających na tym rynku spółek Skarbu Państwa. Do czasu wprowadzenia nowej organizacji mediów narodowych winna to być bowiem domena ministra właściwego do spraw Skarbu Państwa, który ponosi odpowiedzialność przed Sejmem" - wskazano.

- - - - -

Medioznawcy o projekcie PiS: To upartyjnienie mediów

- To upartyjnienie mediów; propozycja zmierzająca do zmiany istoty funkcjonowania mediów i ich ideologizacji - tak medioznawcy oceniają projekt zmian w ustawie o radiofonii i telewizji autorstwa PiS.

Projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji autorstwa grupy posłów PiS może jeszcze na wtorkowym posiedzeniu zająć się Sejm. Projekt przewiduje wygaśnięcie mandatów dotychczasowych członków zarządów i rad nadzorczych Telewizji Polskiej i Polskiego Radia.

Zgodnie z propozycją członków zarządów i rad nadzorczych będzie powoływał minister skarbu państwa. Jak wskazano w uzasadnieniu, wygaszenie mandatów dotychczasowych członków zarządów i rad nadzorczych 17 spółek radiofonii regionalnej "będzie następować stopniowo, w miarę zmian dokonywanych w składach ich organów". Nowe przepisy miałyby wejść w życie w dniu ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

W ocenie prof. Wiesława Godzica z Uniwersytetu SWPS to "dziwaczna i niezrozumiała propozycja". - Niezrozumiałe jest rozpoczynanie od spraw kadrowych, gdy doskonale wiadomo, że rozmaici ludzie są dobrzy do różnych rzeczy. Jeśli nie określi się, jaki jest cel tej telewizji, jakiego rodzaju obywatela chce wychować, to zapewne nie trafi się z tym kierownikiem, prezesem - powiedział we wtorek.

- Powinno być odwrotnie - najpierw robimy "okrągły stół" społeczny, ustalimy, ile nam tej telewizji publicznej potrzeba, bo ona staje się w tej chwili już taką telewizją hybrydową, łączącą się z internetem. Najpierw trzeba ustalić, jaki ma być program, zakres, zacząć od misji. A potem ewentualnie wybierzemy - nawet według tej dziwnej receptury wskazanej przez PiS - człowieka, który by to realizował - powiedział Godzic.

- Brak publicznej debaty w przypadku takiego podmiotu jakim ma być telewizja publiczna jest zadziwiający - podkreślił ekspert.

Zwrócił też uwagę na rolę Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która "jest przecież organem konstytucyjnym". - Nie wiadomo, jakie byłyby właściwie jej uprawnienia. Ja bym powiedział, że została jej tylko walka o wolność słowa. Bo jeśli wyboru dokonuje się wśród jednej partii politycznej, prawdopodobnie wolność słowa będzie zaburzona - zauważył medioznawca. Jak dodał, "wystarczyło poczekać do wiosny i np. negatywnie ocenić sprawozdanie KRRiT, i zrobić to w białych rękawiczkach".

- Zawsze ocenialiśmy telewizję publiczną jako twór polityczny, ale w tej chwili mamy książkowy przykład jej upartyjnienia - ocenił ekspert.

- Myślę, że po wyborze nowych władz w mediach publicznych zrobią oni absolutną czystkę. Nie wiem za bardzo, na jakiej podstawie ludzie będą oceniani, ale na pewno to pójdzie dalej - podkreślił medioznawca.

Jak dodał, problemem jest też to, według jakich reguł ma funkcjonować telewizja publiczna, która powinna być "telewizją najlepszej jakości". - A teraz, kiedy kryterium doboru będzie partyjność, zapewne na tej jakości ona straci, co może spowodować odwrócenie odbiorców od niej. PiS może rzeczywiście załatwić w sensie negatywnym całą ideę tej telewizji, jeśli będzie nadawała słuszne, ale słabo zrobione programy, których ludzie nie będą chcieli oglądać. Bo PiS może dużo, ale nie może nakazać oglądania telewizji - zauważył prof. Godzic.

Zdaniem medioznawcy z UAM dr hab. Doroty Piontek zmiany przewidziane w projekcie PiS zmierzają do zmiany istoty funkcjonowania mediów. Jak dodała, w najbliższym czasie "na rynku medialnym czeka nas dużo zmian". - Które będą się skłaniać bardziej ku ideologizacji mediów niż funkcjonowania, które miałoby rzeczywiście służyć licznym i zróżnicowanym potrzebom społeczeństwa - powiedziała Piontek.

- Chciałam przypomnieć, że zgodnie z normami sformułowanymi w latach 30. XX w. media publiczne miały przede wszystkim informować, edukować i dostarczać rozrywki. Natomiast w tej propozycji te nowe media publiczne mają przede wszystkim edukować i to w duchu pewnych zasad sformułowanych przez wiodącą teraz siłę polityczną - powiedziała ekspertka.

Według niej, kiedy media publiczne zmienią statut, będą traktowane przede wszystkim jako "instytucje nadbudowy, czyli edukacyjne czy ideologiczne". "I to jest powrót do pewnych założeń funkcjonujących w PRL" - zauważyła. - Wtedy media traktowano przede wszystkim jako instytucje ideologiczne, a nie takie, które tworzą pewne dobro, rywalizujące z ofertą innych nadawców na rynku. Także zmienia się tu pewien system funkcjonowania tych mediów oraz relacja między nadawcami i odbiorcami - zaznaczyła Piontek.

Jednak jej zdaniem nie uda się doprowadzić do takich zmian na rynku mediów, które spowodowałyby rzeczywistą jego monopolizację przez "nowe media publiczne". - Sądzę, że to nie będzie koniec działań PiS na rynku mediów. Myślę, że będą też podejmowane działania, które miałyby w jakimś sensie ograniczyć możliwości funkcjonowania mediów komercyjnych - uważa ekspertka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »