Reklama

Oszczędzanie energii w handlu. Zamknięte drzwi, wyłączone światło, krótsze godziny otwarcia

Coraz wyższe ceny energii skłaniają właścicieli sklepów do jej oszczędzania. Co druga firma uważa, że jej dalsze funkcjonowanie jest zagrożone, stąd wiele działań mających na celu utrzymanie się na rynku - zamykanie drzwi wejściowych, wyłączanie neonów, zmniejszanie ogrzewania, a nawet skracanie godzin otwarcia.

Koszty energii w handlu detalicznym wzrosły od początku roku o 150 procent. Wskutek tego co druga firma uważa, że jej dalszy byt jest zagrożony. Wynika to z opublikowanej 20 września analizy Niemieckiego Stowarzyszenia Handlu Detalicznego (HDE).

Sklepy muszą przetrwać zimę

Właściciele placówek handlowych skupiają się obecnie na oszczędzaniu energii, by przetrwać zimę, np. na mniejszym ogrzewaniu sklepów. - Każdy stopień mniej może zmniejszyć zużycie energii nawet o sześć procent - wyjaśnia Patrick Schütz z Niemieckiego Stowarzyszenia Handlu Detalicznego. Pierwsze supermarkety rozważają już nawet skrócenie godzin otwarcia.

Reklama

Samodzielne działania to jedno. Rząd teraz jednak wydał rozporządzenie, które obowiązuje od 1 września: sale sprzedaży w sklepach mogą być ogrzewane tylko do maksymalnie 19 stopni Celsjusza. Podświetlane reklamy zewnętrzne muszą być wyłączone od 22:00 do 6:00 rano, a drzwi wejściowe do sklepów nie mogą być już stale otwarte.

"Drzwi zamknięte, sklep otwarty"

Carina Peretzke ze Stowarzyszenia Handlu Nadrenii Północnej-Westfalii jest bardzo krytycznie nastawiona wobec rozporządzenia o zamkniętych drzwiach wejściowych. - Jeśli drzwi są zamknięte, do sklepu wchodzi mniej klientów - twierdzi.

Z psychologicznego punktu widzenia, zamknięte drzwi są postrzegane jako bariera. Aby mimo to zwabić ludzi do sklepów, stowarzyszenie HDE podjęło ofensywę klimatyczną z inicjatywy Stowarzyszenia Handlowego Nadrenii Północnej-Westfalii w postaci kampanii plakatowej: "Drzwi zamknięte, sklep otwarty". Kolorowe plakaty mają zwrócić uwagę klientów na to, że sklepy są otwarte, chociaż ich drzwi są zamknięte.

- Jak dotąd kampania ta została bardzo dobrze przyjęta przez właścicieli sklepów - mówi Patrick Schütz.

Większość klientów wykazuje zrozumienie dla takich działań, ponieważ oszczędzanie energii staje się coraz ważniejsze także w ich życiu prywatnym. Pokazuje to ankieta uliczna DW przeprowadzona w centrum Bonn.

- To jest właściwy sposób oszczędzania energii, chociaż centrum miasta staje się przez to trochę smutniejsze. Ale myślę, że teraz nie czas na to, by się nad tym za bardzo zastanawiać - powiedziała jedna z przechodzących kobiet.

Siła nabywcza na "wyjątkowo niskim poziomie"

Carina Peretzke uważa jednak, że główny problem niemieckiego handlu detalicznego jest obecnie gdzieś indziej. Po ponad dwóch latach pandemii koronawirusa i stale rosnących kosztów utrzymania siła nabywcza ludności jest obecnie "najniższa w historii", na czym cierpi zwłaszcza handel.

- W zasadzie już nie ma rezerw, zostały zużyte. Teraz mamy wyższe koszty, a klienci też je mają, więc powstrzymują się od większych zakupów - tłumaczy.

Można to wyraźnie zauważyć również podczas rozmów z przechodniami w centrum Bonn. Wiele osób zwraca większą uwagę na to, co kupują i zastanawiają się, czy naprawdę tego potrzebują. Ludzie coraz częściej korzystają z promocji w sklepach spożywczych oraz częściej robią zakupy w dyskontach.

Oświetlenie ważne dla bezpieczeństwa

Urbanista z Dortmundu Stefan Kruse dostrzega inny ważny aspekt obecnej sytuacji: centra miast stają się ciemniejsze z powodu ograniczonego oświetlenia, zwłaszcza teraz, gdy jesienią dni są coraz krótsze. Jest to również kwestia bezpieczeństwa.

- Na przykład, gdy wracam do domu po wizycie w restauracji, mogę następnym razem dwa razy zastanowić się, czy chcę przejść przez te ciemne ulice - mówi Stefan Kruse.

Pracowniczka sklepu tekstylnego w pobliżu dworca głównego w Dortmundzie podziela tę opinię. - To wszystko sprawia, że czuję się naprawdę nieswojo - przyznaje.

Nowy pomysł pilnie potrzebny

Od lat spada liczba małych, prywatnych sklepów w centrach miast. Ta tendencja, która już uległa zaostrzeniu w wyniku lockdownów podczas pandemii oraz związanej z tym utraty dochodów, prawdopodobnie utrzyma się teraz w wyniku wprowadzonych obecnie w życie sposobów oszczędzania energii.

- Te same sieci handlowe można znaleźć niemal wszędzie w centrach niemieckich miast. To sprawia, że śródmieścia są "nudne" i nie różnią się od siebie - twierdzi Stefan Kruse.

Ale nie tylko małe sklepy się z nich wycofują. Od chwili wybuchu pandemii duże sieci handlowe koncentrują się w coraz większym stopniu na sprzedaży w internecie. Dlatego w miastach zwalnia się coraz więcej dużych obszarów. Dla urbanisty, takiego jak Stefan Kruse, jasne jest, że patrząc z dłuższej perspektywy koncepcja centrum miasta musi być zostać zmieniona.

Zwłaszcza wtedy, gdy duże sieci domów towarowych się z nich wycofują i powstają duże, puste przestrzenie, z których - jego zdaniem - należałoby tworzyć przestrzenie wielofunkcyjne; przestrzenie, w których spotykają się handel, edukacja, gastronomia i kultura. Ale takich planów nie da się zrealizować z dnia na dzień, a zwłaszcza w obecnej sytuacji, gdy często brakuje pieniędzy na takie projekty.

Starszy pan, przechadzający się z żoną wczesnym wieczorem po Friedrichstrasse w Bonn, wykazuje w tej sprawie ostrożny optymizm. - Myślę, że ludzie potrafią sobie radzić sobie również z trudnymi wyzwaniami. Także tym razem nie damy się pokonać - mówi.

Redakcja Polska Deutsche Welle

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »