Oto, co nas czeka: Stagnacja i szaleńczy wzrost cen

To nie jest przejściowy wzrost cen!
To nie jest przejściowy wzrost cen!123RF/PICSEL
Objawy stagnacji już widzimy, choć w II kwartale tego roku wzrost na świecie gwałtownie odbił. Pandemia doprowadziła do "wąskich gardeł" w dostawach towarów, co już powoduje spowolnienie w USA, Chinach i w Europie.

Kluczowe pytanie: Dlaczego?

Zobacz również:

    Na świecie nasilają się tendencje do deglobalizacji. Rośnie protekcjonizm. Następuje "bałkanizacja" czyli rozdrobnienie łańcuchów dostaw. Społeczeństwa w zaawansowanych gospodarkach i w krajach należących do największych rynków wschodzących, jak Chiny, się starzeją.

    Nie tylko koronawirus

    Zobacz również:

      Stagnacja gospodarcza może uniemożliwić bankom centralnym wycofywanie się z ultrałogodnej polityki monetarnej polegającej na skupie aktywów i utrzymywaniu stóp procentowych "bliskich zera". A w ten sposób nie będą miały podstawowego narzędzia do zwalczania inflacji.

      Wyzwanie dla banków centralnych

      W 2013 roku sama zapowiedź możliwości wycofywania się przez Fed z łagodzenia ilościowego uruchomionego po poprzednim globalnym kryzysie finansowym spowodowała gwałtowny wzrost rentowności amerykańskich obligacji. Ich masowa wyprzedaż znana jest pod określeniem taper tantrum, czyli napadu furii rynków finansowych z powodu taperingu, a więc wycofywania się ze skupu obligacji i dostarczania rynkom niemal darmowego pieniądza.

      Doświadczenia z przeszłości

      Zobacz również:

        Konrad Szymański w "Graffiti" o Krajowym Planie Odbudowy: Polsce należą się te pieniądzePolsat NewsPolsat News