Reklama

OZE. Jadwiga Emilewicz wycofała swój projekt dotyczący fotowoltaiki

- Zdecydowałam się wycofać wniesiony przeze mnie projekt ustawy rozszerzającej możliwość generowania taniego i czystego prądu przez gospodarstwa domowe. Przyjęte na wczorajszym posiedzeniu Komisji do Spraw Energii poprawki znacząco pogarszają rozwój energetyki obywatelskiej - napisała w czwartek posłanka i była wicepremier Jadwiga Emilewicz.

Sejmowa komisja energii od wczorajszego wieczora przez kilka godzin rozpatrywała sprawozdanie podkomisji o poselskim projekcie nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw.

Nowe przepisy dot. rozliczania prosumentów miałby wejść w życie od lutego a nie od stycznia 2022 r. - przewiduje jedna z poprawek zaakceptowana przez sejmową komisję energii. Po zmianie przepisów prosumenci mieliby być rozliczani na zasadzie sprzedaży-kupna energii.

W trakcie prac nad projektem w podkomisji zniknął z niego system net meteringu, a w zamian zaproponowano net billing.

Reklama

Dziś prosumenci produkujący energię w instalacjach do 10 kWp rozliczają się w stosunku 1 do 0,8. Za jedną jednostkę energii wprowadzoną do sieci mogą pobrać za darmo 0,8. Przy większych instalacjach (powyżej 10 kWp) ten stosunek wynosi 1 do 0,7. Jest to system net meteringu wykorzystujący mechanizm opustów. Z kolei nowy system rozliczeń oparty na net billingu polegać będzie na tym, że prosumenci będą wynagradzani za nadwyżki energii wprowadzane do sieci, zaś za pobraną energię będą płacić tak jak inni odbiorcy prądu.

Zgodnie z projektem wejście w życie nowych przepisów będzie też datą końcową stosowania net meteringu dla nowych prosumentów, choć ma zostać zachowany kilkumiesięczny okres przejściowy. Osoby, które staną się prosumentami przed zmianą prawa, jeszcze przez 15 lat będą rozliczani za pomocą opustów, czyli obowiązującego jeszcze systemu.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

W trakcie zakończonego w czwartek posiedzenia komisji posłowie poparli kilka dalszych poprawek jakie do projektu zgłosili posłowie PiS.

Iwona Arent (PiS), tłumacząc istotę jednej z nich wyjaśniła, że dostosuje ona przepisy projektu do zmiany terminu wejścia w życie nowelizacji z 1 stycznia na 1 lutego 2022 roku. Dodała, że określona jest również data 1 lipca 2022 r., od której sprzedawca energii ma obowiązek zapewnić funkcjonowania systemu teleinformatycznego służącego udostępnianiu prosumentom informacji o ich rozliczeniach.

Poseł tłumaczyła ponadto, że zaproponowana poprawka pozwoli prosumentom na korzystanie z dotychczasowego systemu net meteringu, jeśli rozpoczęli oni proces przyłączania swojej instalacji przed wejściem w życie nowelizacji, lecz nie zakończył się on przed tym terminem, lub zakończył się, ale ze względów pogodowych, wprowadzenie energii elektrycznej do sieci nastąpiło po raz pierwszy dopiero po wejściu w życie nowych przepisów.

Kolejny pakiet poprawek jaki poparła komisja przenosi na sprzedawcę zobowiązanego pełną odpowiedzialność za ochronę prosumentów niebędących prosumentami zbiorowymi ani wirtualnymi przed ujemnymi cenami energii elektrycznej. Poseł Arent tłumaczyła, że w poprawce zawarto uprawnienie do instalacji urządzeń przez sprzedawców zobowiązanych do sterowania mikroinstalacją prosumenta, tak aby uniknąć wprowadzania do sieci energii elektrycznej w okresach ujemnych cen. Dodała, że do rozliczeń z prosumentami nie będzie stosowało się cen ujemnych, chyba że właściciel instalacji nie zgodzi się na montaż urządzeń do sterowania jego instalacją.

Projektowanych zmian bronili przedstawiciele partii rządzącej, którzy przekonywali o konieczności zmian dotychczasowych reguł. Innego zdania byli politycy opozycji, którzy postulowali m.in. wydłużenie obecnie obowiązującego sytemu rozliczeń prosumentów do końca grudnia 2023 roku, czyli wtedy kiedy zmieni się prawodawstwo unijne w tej sprawie.

Wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska mówił, że obecny system rozliczeń prosumentów w Polsce jest najbardziej korzystny dla nich, nie tylko w UE ale i na świecie. Podkreślał, że miała to być zachęta dla rynku i tak się też właśnie stało, kiedy to w 2015 r. w kraju było 4 tys. prosumentów, a obecnie jest ich 700 tys.

Przekonywał, że nagły wzrost liczby prosumentów nie jest bez wpływu na funkcjonowanie sieci elektroenergetycznych. Odrzucił też argument, że nie prowadzi się inwestycji w rozwój i modernizację sieci. Zapewniał, że rocznie to kilka miliardów złotych rocznie.

Według Zyski zmiana w systemie rozliczeń prosumentów ma stworzyć zachętę do magazynowania energii. Przypomniał, że prosument to nie producent energii, tylko jednoczesny konsument i jej producent, który przede wszystkim wykorzystuje wyprodukowaną energię na swoje potrzeby.

Dodał, że net billing jest rekomendowany przez UE jako najbardziej sprawiedliwy, a dotychczasowy model opustów wyczerpał swoje możliwości.

Zyska zasygnalizował także, że resort przeanalizuje postulaty gmin, które prowadzą projekty parasolowe. Poprosił je o przeprowadzenie inwentaryzacji prowadzonych inwestycji i przesłania ich do MKiŚ. Powiedział, że dzięki tym informacjom możliwe, iż na dalszym etapie prac nad ustawą uda się przygotować odpowiednią poprawkę mającą ochronić uczestników tych programów. W trakcie prac nad projektem przedstawiciele gmin, którzy prowadzą takie inwestycje podkreślali, że w wielu przypadkach nie uda się im ich zakończyć przed wejściem w życie nowych przepisów. Zwracali uwagę, że po informacjach nt. zmian w systemie rozliczeń, wiele osób wycofało swój akces z programów parasolowych i montowania paneli PV. Gminy obawiają się też, że niedokończenie tych inwestycji może prowadzić do konieczności zwrotu znacznych środków europejskich otrzymanych na takie projekty.

Projektowanej noweli bronił także Marek Suski (PiS), który podkreślił, że mówienie o likwidacji branży PV, czy też ruchu prosumentów jest zdecydowaną przesadą. Mówiąc o dotychczasowym systemie rozliczeń prosumentów porównał to do "super promocji", która w końcu przemija i zaczynają w końcu panować normalne warunki. Zaznaczał, że zostanie prosumentem nadal będzie atrakcyjne, choć rzeczywiście trochę mniej niż to było dotychczas.

Politycy opozycji jak i też przedstawiciel branży fotowoltaicznej oraz organizacji pozarządowych przekonywali o zaletach dotychczasowego sytemu net meteringu. Analityk rynków energii Jan Rączka tłumaczył, że po zmianie sytemu instalacje PV staną się zdecydowanie mniej opłacalne, a koszt zwrotu inwestycji wydłuży się od 50 do 80 proc., nawet do 16 lat. Krytykował również zawarty w projekcie system sprzedaży, kupna energii przez prosumentów, bowiem to rozliczenie miało by się odbywać odpowiednio po cenach hurtowych i detalicznych, czyli ze stratą.

Beata Maciejewska (Lewica) krytykowała rząd za to, że nie trzymał się on własnego projektu ustawy w tej sprawie (który też zakładał net billing), tylko "wrogo przejął" projekt poselski, omijając tym samym konsultacje. Do projektu rządowego zgłoszono ok. 1,2 tys. uwag.

Paulina Hennig-Kloska (Polska 2050) apelowała, żeby utrzymać dotychczasowy system opustów jeszcze do grudnia 2023 roku. Podobnie proponowała Jadwiga Emilewicz (PiS), która była autorką pierwotnego poselskiego projektu i miał utrzymać net metering. Po przyjęciu jednak zmian w tym projekcie, który istotnie go zmienił, poinformowała w czwartek, że wycofuje swój podpis spod projektu i nie będzie go już reprezentować w imieniu wnioskodawców. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »