Reklama

PG Silesia: Nasz cel to stabilizacja

Nie żądamy maksymalnej wydajności, tylko wydajności optymalnej - podkreśla Jiří Paštika, były prezes zarządu Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia, w rozmowie z Jerzym Dudałą.

Jerzy Dudała: Jak przedstawiają się inwestycje w kopalni Silesia?

Jiří Paštika: - Przejęliśmy kopalnię Silesia od Kompanii Węglowej w grudniu 2010 roku. Od Kompanii Węglowej nabyliśmy jedynie zasoby węgla, bo sprzęt był zupełnie zużyty. Należało więc zainwestować w nowe, wysokowydajne maszyny i urządzenia. Zainwestowaliśmy m.in. w kompleks ścianowy produkcji Famuru, jak również w infrastrukturę na powierzchni, w budynki, kompletnie wyremontowany został również zakład przeróbki węgla. W październiku br. zawarliśmy z Famurem umowę na dostawę drugiego kompleksu ścianowego.

Reklama

- W maju 2012 roku uruchomiliśmy wydobycie z pierwszej ściany. Od nabycia Silesii zainwestowaliśmy ok. 520 mln zł. W drugiej połowie 2013 roku chcemy zakończyć drugi etap inwestycji. Zamierzamy przygotować do eksploatacji drugą ścianę, która miałaby ruszyć w sierpniu 2013 roku. Planujemy zakup drugiego kompleksu ścianowego. Remontujemy skip, a poza tym chcemy zbudować duży podziemny zbiornik węgla o pojemności 5 tys. ton. Te inwestycje mają na celu zwiększenie produkcji. Oczekujemy, że będzie się ona kształtować na poziomie 250 tys. ton miesięcznie.

Ile węgla Silesia wydobywa obecnie?

- Z jednej ściany wydobywamy ok. 6 tys. ton węgla na dobę. Sprzedajemy za pośrednictwem naszej firmy węgiel gruby, a także miały. Nie mamy problemów ze sprzedażą węgla. Wzbogacamy węgiel, by uzyskiwać korzystniejsze ceny. Głównie sprzedajemy węgiel na rynku polskim, ale mamy także klientów w Czechach.

Czego się pan spodziewa po roku 2013?

- W 2013 roku sytuacja na rynku węgla nie będzie łatwa. Nam zależy na tym, by posiadać w swej ofercie gatunki węgla oczekiwane przez odbiorców.

- Rozważamy możliwość kooperacji z firmami zewnętrznymi w zakresie wzbogacania węgla. Trwają w tym kierunku odpowiednie analizy. Albo będzie to długotrwała kooperacja w tym zakresie, albo też sami zainwestujemy w odpowiedni sprzęt. Decyzja w tej sprawie ma zapaść do końca tego roku. Nie poszukujemy żadnego strategicznego partnera.

Co z zatrudnieniem?

- W kopalni Silesia pracuje ok. 1600 osób. Zatrudniliśmy ponad tysiąc osób.

- Będziemy jeszcze rekrutować załogę do eksploatacji nowej ściany. Ponad 1850 osób będzie pracować w kopalni Silesia, kiedy eksploatowane będą dwie ściany.

Wasz największy problem?

- Warunki geologiczne. Chodzi o to, by nie zostać czymś zaskoczonym w przyszłości. Zmierzamy w kierunku ustabilizowania procesów wydobywczych.

- Poza tym mamy nowych pracowników i musimy z nich zrobić dobrze rozumiejący się zespół. To bowiem osoby o różnych nawykach. Dlatego stale i konsekwentnie zmierzamy w kierunku zwiększenia dyscypliny pracy.

- System pracy kopalni mamy zaplanowany na 7 dni w tygodniu. Z tym że na bieżąco trwa remont skipu, co wymaga przerw (zazwyczaj w niedziele). Doszliśmy w tym zakresie do porozumienia ze związkami zawodowymi i załogą. To kwestia odpowiedniej organizacji pracy.Ważne było wytłumaczenie pracownikom, dlaczego kopalnia ma pracować siedem dni w tygodniu, że to ma sens. Oczywiście wszystko jest zgodne z Kodeksem pracy, pracownicy pracują 20 dni w miesiącu.

Czy korzystacie z usług firm zewnętrznych?

- Tak, ale nasza strategia zakłada, by możliwie jak najwięcej prac wykonywać siłami własnej załogi. Dyscyplina i organizacja pracy naszych pracowników jest na wyższym poziomie. Prace przygotowawcze też ma wykonywać nasza załoga.

- Te firmy zewnętrzne, które zostały, jakoś się sprawdzają. Mamy wobec ich pracowników równie wysokie wymagania, jak wobec własnej załogi. Prowadzimy na przykład wyrywkowe kontrole alkomatami. Częściej wychwytywani są pracownicy firm zewnętrznych.

Dotychczasowe wyniki spełniają pańskie oczekiwania co do Silesii?

- W zakresie wydobycia wszystko idzie dobrze, ale mieliśmy problemy z jakością węgla ze względów geologicznych.

- Rok 2012 zakończymy na minusie, w roku 2013 chcemy wyjść mniej więcej na zero. Od 2014 roku, czyli trzy lata po nabyciu kopalni, powinniśmy odnotowywać zysk.

Jak ocenia pan zagrożenie dla węgla ze strony Pakietu klimatyczno-energetycznego?

- To już jest polityka. Polacy i Czesi powinni lobbować na rzecz węgla. Sądzę, że za jakieś 20 lat przemysł węglowy będzie bardzo dobrym biznesem.

- A zatem warto inwestować w wydobycie węgla.

Czy należy się obawiać importu węgla?

- Kluczowe są tu koszty transportu.

- Na południu Polski konkurencja ze strony węgla importowanego nie będzie duża. Przykładowo Lubelski Węgiel Bogdanka może mieć problemy z węglem z importu, ale górnictwo na Śląsku, przynajmniej w najbliższych latach, nie.

Czy EPH planuje kolejne inwestycje na polskim rynku?

- EPH jest znaczącym graczem na europejskim rynku. Jeżeli będą interesujące projekty, to będzie się im przyglądał.

- Natomiast nie komentujemy zarówno bieżących, jak i przyszłych negocjacji.

W Polsce ciągle słychać głosy, że jak to jest, iż Czechom się opłaca, a Polakom nie? Przecież kopalnia Silesia miała zostać zlikwidowana, gdyby nie znalazł się kupiec...

- Obecnie inwestujemy w kopalnię Silesia. Chodzi o duże nakłady. Możliwe, że Kompania Węglowa wolała zainwestować tak znaczące środki w innych kopalniach. Myśmy omawiali jedynie zakup Silesii.

Czy pańskim zdaniem należy prywatyzować górnictwo?

- Powstaje pytanie, jak ta prywatyzacja miałaby wyglądać. Produktywność to funkcja wielu procesów w firmach oraz decyzji górniczego managementu.

- Nie jest tak, że dzięki prywatyzacji od razu wszystko można zmienić na lepsze.

- To kwestia pracowników, ich mentalności.

- W Silesii pracuje ok. 1600 osób. Łatwiej nam wypracować określony model niż przykładowo Kompanii Węglowej, która zatrudnia ok. 60 tys. osób w 15 kopalniach.

- Tam byłoby to bez porównania trudniejsze. Trzeba dotrzeć do pracowników, przekonać ich do konieczności wprowadzenia określonych rozwiązań.

- Pracownicy muszą wiedzieć, że zarobią wtedy, kiedy będą dobrze pracować.

- Stąd system motywacyjny. W Silesii jest wynagrodzenie zasadnicze oraz 20 proc. premii. Żeby ją otrzymać, trzeba spełnić określone parametry z zakresu wydobycia, organizacji i bezpieczeństwa pracy.

Wydajność ma być na pierwszym miejscu?

- Nie żądamy maksymalnej wydajności, tylko wydajności optymalnej.

- Trzeba bowiem pamiętać o bezpieczeństwie i o ryzykach. Ważne, by wydobycie było na ustabilizowanym poziomie.

- Lepiej wydobyć na dobę 6 tysięcy ton niż raz 9 tysięcy, a za chwilę trzy.

Jak ocenia pan relacje na linii zarząd - związki zawodowe?

- Rozmawiamy ze sobą. Ważne, by przedstawiać swoje racje. Oczekujemy określonych wyników, a pracownicy określonych zarobków. Trzeba kooperować, to lepsze niż naciski . Ważne, by firma się rozwijała i odnotowywała zysk.

- Wówczas można rozmawiać o tym, jak ten zysk będzie dystrybuowany do inwestora i pracowników.

Rozmawiał: Jerzy Dudała

Jiři Paštika, prezes zarządu Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia Sp. z o.o.

Ur. w 1965 r. Absolwent Wyższej Szkoły Chemiczno- -Technologicznej w Pradze. Doświadczenie zawodowe zdobywał w czeskich i międzynarodowych firmach.

Techniczne i ekonomiczne wykształcenie wykorzystał i wzbogacił jako wieloletni doradca biznesowy, finansista oraz dyrektor generalny spółek związanych bezpośrednio z sektorem energetycznym i przemysłowym, m.in. w ČKD Blansko Holding. Od 2010 roku odpowiada za zarządzanie PG Silesia. Odpowiedzialny za przygotowanie i wdrożenie modelu ekonomicznego i biznesplanu kopalni zakwalifikowanej wcześniej jako nierentowna i przeznaczonej do likwidacji. Bezpośrednio zaangażowany w proces jej nabycia i w inwentaryzację majątku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »