Reklama

PGNiG odzyska zasądzone od Gazpromu kwoty

Nie upłynął jeszcze 60-dniowy termin na zaskarżenie wyroku Trybunału Arbitrażowego przez Gazprom, co oznacza, że teoretycznie Rosjanie mogą jeszcze próbować się od niego odwołać. Jednak uchylenie wyroku sądu arbitrażowego jest praktycznie niemożliwe lub bardzo mało prawdopodobne - mówi w rozmowie z Interią Małgorzata Banasik, radca prawny z kancelarii Banasik Woźniak i Wspólnicy.

Monika Borkowska, Interia: Sąd Arbitrażowy w Sztokholmie przychylił się do wniosku PGNiG i zmienił formułę cenową w kontrakcie jamalskim na korzystniejszą dla Polski. Przez lata płaciliśmy za gaz dużo więcej niż inne kraje europejskie...

Reklama

Małgorzata Banasik: W czasie gdy kontrakt jamalski był podpisywany oraz gdy później go przedłużano, Rosjanie wykorzystywali swoją silną pozycję monopolistyczną. W tym czasie, Polska nie miała możliwości dostaw gazu z innych kierunków. Dlatego cena zaproponowana przez Gazprom była mniej korzystna aniżeli dla innych krajów europejskich, np. Niemiec, które kupowały go znacznie taniej. PGNiG wielokrotnie podejmował próby uzyskania lepszych cen, czego wyrazem były m.in. renegocjacje rozpoczęte w 2014 r. i zakończone wyrokiem Sądu Arbitrażowego w 2020 r. Jak widać proces trwał bardzo długo, w sumie sześć lat.

- Wydany wyrok wpisuje się w ogólną tendencję uniezależniania się Polski od dostaw gazu rosyjskiego. Mamy już teraz, posiadając terminal w Świnoujściu, rozbudowane połączenia gazowe z krajami ościennymi i w perspektywie dwóch lat Baltic Pipe, zupełnie inną pozycję negocjacyjną.

Wyrok zmienia formułę cenową na korzystniejszą dla Polski. Dotyczy to nie tylko przyszłych płatności, ale również historycznych, począwszy od 2014 roku. PGNiG oszacował, że z tytułu wstecznego rozliczenia otrzyma od Gazpromu 1,5 mld dol. Czy to kwota niepodważalna?

- O ile w samej treści wyroku nie została wskazana konkretna kwota należna PGNiG z tytułu stosowania zawyżonych stawek cen, to można ją z łatwością wyliczyć w oparciu o ustaloną przez arbitraż formułę cenową.  Po podstawieniu określonych wskaźników z daty zapadalności należności można wyliczyć konkretną cenę, która powinna obowiązywać pomiędzy stronami. Rozstrzygniecie arbitrów dotyczy okresu od wszczęcia sporu. Spór trwał od listopada 2014 roku, tak więc rozliczenia będą dokonywane w oparciu o tę datę.

Czy odzyskanie pieniędzy może przeciągać się w czasie?

- Zacznijmy od tego, że zgodnie z art. 46 Regulaminu sądu arbitrażowego wyrok jest "ostateczny i wiążący dla stron, a  strony są zobowiązane wykonać wyrok bez zbędnej zwłoki". W grudniu 2017 r. Trybunał w Sztokholmie wydał wyrok korzystny dla ukraińskiego Naftogazu. Przyznał mu prawo do odzyskania od Gazpromu 2,5 mld dol. Rosjanie odwoływali się, próbowali podważać ten wyrok, bez skutku (w listopadzie 2019 r. szwedzki powszechny sąd apelacyjny odrzucił zaskarżenie). Przy czym pomimo toczącego się postępowania odwoławczego Ukraina egzekwowała wyrok, zajmując mienie Gazpromu znajdujące się w Europie. Uważam, że również stronie polskiej uda się odzyskać zasądzone kwoty, ale może zająć to sporo czasu.

Rosjanie mogą się jeszcze próbować odwoływać od tego wyroku?

- Zgodnie z regulaminem sądu arbitrażowego, można się od niego odwołać w trybie nadzwyczajnym, podnosząc okoliczności proceduralne, np. że orzekający arbiter nie był uprawniony do orzekania lub umowa nie dawała podstaw do rozpatrywania sporu przez Sąd Arbitrażowy w Sztokholmie, albo że zaszły inne istotne naruszenia procedury postępowania. Nie upłynął jeszcze 60-dniowy termin na zaskarżenie wyroku. Dlatego też oświadczenie Gazpromu o tym, iż będzie respektował wyrok sądu arbitrażowego i skoryguje faktury za marzec i kwiecień 2020, nie przekreśla jeszcze możliwości wniesienia odwołania.

- Niemniej jednak, jak pokazuje sprawa odwołania Gazpromu od wyroku arbitrażowego w sporze z Ukraińskim Naftogaz, wniesienie takiego środka zaskarżenia rzadko kiedy jest skuteczne, gdyż kwestie proceduralne są badane przez sędziów i profesjonalnych pełnomocników stron na bieżąco w toku całego postępowania. Z własnego doświadczenia wiem, że uchylenie wyroku sądu arbitrażowego jest praktycznie niemożliwe lub bardzo mało prawdopodobne.   

Wkrótce, bo już 18 maja, kończy się umowa na tranzyt gazu polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego. Powinniśmy się liczyć z tym, że Gazprom zrezygnuje z przesyłu gazu na Zachód tym szlakiem, biorąc pod uwagę spadek zapotrzebowania na surowiec z powodu koronawirusa?

- Zapotrzebowanie na gaz spada. Jak wynika z danych za marzec, Włochy zużyły o 30 proc. mniej gazu, Niemcy o 12 proc. mniej, a Francja o 25 proc. mniej. W dodatku magazyny są pełne. W związku z tym również potrzeby przesyłowe mogą spaść. Spodziewamy się, że Rosjanie będą nabywali przepustowości w krótkoterminowych kontraktach. O tym, czy zdecydują się na tranzyt przez Polskę, czy przez Ukrainę, decydować będzie cena usługi przesyłowej. Wybiorą oczywiście opcję najtańszą.

Kluczowy będzie więc argument finansowy?

- Tak sądzę. Od dłuższego czasu ceny gazu są na bardzo niskim poziomie, na co wpłynęła nadpodaż surowca w związku z eksportem gazu skroplonego z USA. Sytuację dodatkowo pogorszyła pandemia, w wyniku której światowa gospodarka została zamrożona i popyt na gaz gwałtownie spadł. Gazprom w tej sytuacji będzie mocno przyglądał się kosztom.

Czynniki polityczne nie będą wchodzić w rachubę?

- Raczej nie. Mamy obecnie do czynienia z zaostrzoną konkurencją. Toczy się wojna o europejski rynek gazu między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Rosjanie nie będą w tej sytuacji skłonni pokazywać, że wykorzystują kwestie gazowe do celów politycznych, bo to osłabiałoby ich pozycję w rozmowach z kontrahentami z Europy. Myślę, że takie podejście przyniosłoby Gazpromowi więcej szkód niż pożytku.

Rozmawiała Monika Borkowska

Dowiedz się więcej na temat: PGNiG | Gazprom

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »