Reklama

PiS: Szykują wariant węgierski dla handlu

Handel boi się natomiast podatku od marketów, który zapowiada Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej.

Konfederacja Lewiatan ma wiele uwag do ustawy konsumenckiej, którą proponuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Rząd przyjął zmiany w ustawie o ochronie konsumentów.

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenów, Adam Jasser wyjaśnia, że dzięki regulacji UOKiK będzie badać zapisy w umowach pod kątem tego czy są one dozwolone. Do tej pory decyzje dotyczące klauzul były rozproszone między różnymi instytucjami.

Urząd będzie mógł nakazać usunięcie tych zapisów oraz ich skutków. UOKiK deklaruje, że kary będą poprzedzone rozmowami z instytucjami. Przedsiębiorca będzie mógł też odwołać się od tej decyzji do sądu powszechnego, którzy w przeciwieństwie do sądu administracyjnego będzie mógł rozstrzygnąć o meritum sprawy.

Reklama

Urząd będzie mógł też nakazać wstrzymanie niektórych produktów finansowych. Stanie się tak, jeżeli otrzyma sygnały od konsumentów, ich rzeczników lub innych instytucji. Jeżeli sprzedaż produktu będzie oparta na nieprawdziwych informacjach, a sama usługa będzie wiązała się ze znacznymi stratami dla konsumentów, urząd będzie mógł zakazać jej sprzedaży. Instytucja finansowa będzie mogła zaskarżyć decyzję do sądu, który będzie musiał wydać wyrok w ciągu dwóch miesięcy.

Nowa ustawa zakazuje też sprzedaży niedopasowanych produktów finansowych. Sygnały o takich praktykach docierały też do Komisji Nadzoru Finansowego, wyjaśnia Maciej Krzysztoszek z biura prasowego instytucji.

Banki i ubezpieczyciele będą musieli zbadać potrzeby klienta i zaproponować mu zrozumiały produkt. Ustawa ma ukrócić między innymi sprzedaż 10- czy 15-letnich polis inwestycyjnych osobom w podeszłym wieku, które nie będą mogły z nich skorzystać. Regulacja ustanawia też instytucję "tajemniczego klienta", która pozwoli uzyskać dowody w postępowaniu.

OPINIE

Tymczasowa decyzja o wycofaniu produktu, badanie preferencji klienta przez firmy czy kontrola wzorców umów. To główne zastrzeżenia Konfederacji Lewiatan wobec noweli ustawy konsumenckiej, zaproponowanej przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Prawnik tej organizacji, Bartosz Wyżykowski, podkreśla, że decyzja tymczasowa jest mocnym instrumentem. Rozmówca IAR wskazuje, że w skrajnych przypadkach może ona wprowadzić zakaz sprzedaży i reklamy jakiegoś produktu, a to oznacza daleką ingerencję w swobodę działalności gospodarczej przedsiębiorcy. Lewiatan nie kwestionuje potrzeby samego rozwiązania. Wskazuje jednak na potrzebę ochrony sądowej przed podjęciem decyzji.

Według noweli, przedsiębiorca będzie mógł odwołać się od takiej decyzji, ale już po jej wydaniu. Sąd będzie miał dwa miesiące na rozpatrzenie tego odwołania.

Firmy będą musiały też badać klienta i oferować mu produkty, których potrzebuje. To budzi wątpliwości rozmówcy IAR. Zdaniem Bartosza Wyżykowskiego, badanie mogłoby następować dopiero na etapie podpisania umowy. Według eksperta, to konsument powinien decydować czy dany produkt jest mu potrzebny czy też nie.

Zmiany w ustawie konsumenckiej przyjął rząd. Ich autorem jest Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Regulacja wprowadza między innymi dostosowanie produktów finansowych do klientów czy instytucje "tajemniczego klienta". Ustawą zajmą się teraz parlamentarzyści.

Polscy handlowcy natomiast sprzeciwiają się podatkowi dla hipermarketów, który zapowiada Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej.

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji boi się, że PiS wprowadzi też do Polski węgierskie przepisy dotyczące handlu. Wśród nich są między innymi zakaz pracy w niedzielę czy ograniczenia w budowie nowych supermarketów. Współautor raportu Mateusz Walewski uważa, że spowoduje to wymierne straty. Twierdzi on, że podatek od hipermarketów kosztowałby sieci handlowe 2,5 miliarda złotych. Konsumenci musieliby płacić o mniej więcej dwa procent więcej za żywność. Co więcej, kilkadziesiąt tysięcy osób straciłoby miejsce pracy.

Według Jeremiego Mordasewicza z Konfederacji Pracodawców Lewiatan, ewentualne ograniczenia narzucone na sieci hipermarketów spowodują podwyżkę cen jedzenia. A na tym stracą najbiedniejsi, bo w ich koszyku zakupów żywność zajmuje najwięcej miejsca.

Jednym z rozwiązań, które zastosowali Węgrzy, jest wymóg rentowności wielkich sieci handlowych. Jeśli dwa lata z rzędu któraś z nich nie przynosi dochodów, dostaje zakaz działalności w kraju. Ma to przeciwdziałać wyprowadzaniu zysków za granicę. Autorzy raportu przyznają, że nie badali, jaki wpływ mają ograniczenia na gospodarkę Węgier. Nie znają też reakcji samych Węgrów na politykę rządu względem sieci handlowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »