We wrześniu 2022 r. największy wzrost sprzedaży detalicznej (w cenach stałych) w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r. odnotowały jednostki handlujące tekstyliami, odzieżą, obuwiem (o 25,2 proc. wobec wzrostu o 14,5 proc. przed rokiem). Sprzedaż wzrosła także w następujących prezentowanych grupach: "pozostałe" (o 11,3 proc.), "farmaceutyki, kosmetyki, sprzęt ortopedyczny" (o 11,1 proc.), "żywność, napoje i wyroby tytoniowe" (o 7,8 proc.) oraz "prasa, książki, pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach" (o 2,5 proc.). Najgłębszy spadek sprzedaży utrzymał się w podmiotach sprzedających paliwa stałe, ciekłe i gazowe (o 20,4 proc.).
Wyższe raty kredytów ograniczają popyt?
Analitycy PIE oczekiwali wzrostu sprzedaży detalicznej we wrześniu o 2,6 proc. - Obserwujemy wysoki wzrost wydatków na produkty bieżące: żywność, odzież, kosmetyki i medykamenty, co jest oczywiście efektem napływu migrantów - zauważył Jakuba Rybackiego, analityk PIE. Zaznaczył, że wydatki na dobra trwałe są zdecydowanie niższe niż rok temu, a spowolnienie gospodarcze tylko utrwali stagnację.
Ekonomista zapytany o to, w jakich segmentach widoczne jest największe spowolnienie, a jakie branże radzą sobie stosunkowo dobrze, wskazał, że największy spadek koniunktury analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego obserwują w budownictwie oraz handlu.
- To konsekwencja szybkiego tempa podwyżek stóp procentowych, które bezpośrednio przełożyły się na zdolność kredytową, co ogranicza liczbę nowo rozpoczynanych prac deweloperskich. Gospodarstwa domowe przeznaczają też większą część dochodów na spłatę kredytów, co ogranicza popyt na artykuły domowe - wyjaśnił analityk PIE.
Według Jakuba Rybackiego stosunkowo dobrze radzi sobie przemysł, chociaż widoczne są zagrożenia związane m.in. z nadchodzącą recesją w Niemczech czy problemami sektora energetycznego. Mniej pesymistyczną sytuację, jak wskazał, przedstawiają też spółki transportowe. - Kondycja tej branży będzie ściśle związana z wynikami przemysłu, co w efekcie oznaczać może spowolnienie w tym sektorze - zastrzegł.
Ekonomista dodał, że generalnie czeka nas znaczące hamowanie tempa wzrostu, a wyniki w I kwartale 2023 roku będą bliskie stagnacji. - Możliwy jest spadek PKB względem ubiegłego roku - ocenił.











