Reklama

Polacy ruszyli na sklepy!

Minister finansów Jacek Rostowski uważa, że w tym roku PKB na pewno wzrośnie o 3 procent. "Możemy być pewni, że te 3 proc. osiągniemy" - powiedział w poniedziałek dziennikarzom Rostowski.

"Możemy być pewni, że 3 proc. osiągniemy w tym roku, musimy być konserwatywni w naszych prognozach" - powiedział Rostowski. "Silniejszy wzrost w gospodarce w 2010, a szczególnie w 2011 roku sprawi, że podwyżka VAT nie wpłynie osłabiająco na wzrost (w 2011 - PAP). Gospodarka będzie na tyle silna, że wzrost VAT nie spowoduje osłabienia wzrostu w 2011 roku" - dodał.

"Oczywiście silniejszy wzrost gospodarczy oznacza, że raczej oddala się ten mało prawdopodobny scenariusz (fakultatywnej podwyżki VAT w następnych latach - PAP). Myślę, że będzie to zależało od wzrostu w 2011 roku" - podkreśla minister finansów.

Reklama

Od przyszłego roku rząd planuje podwyżkę stawki podatku VAT o 1 pkt proc. i wprowadzenie trzech nowych stawek 5 proc., 8 proc. i 23 proc. Zgodnie z planami rządu jeśli dług publiczny przekroczy poziom 55 proc. PKB wtedy automatycznie VAT wzrasta o kolejny 1 pkt proc.

_ _ _ _ _

Ekonomiści uważają, że motorem wzrostu PKB w drugim kwartale 2010 r. była zaskakująco wysoka konsumpcja Polaków. Liczą, że w przyszłości odbudowywać się będą także inwestycje, ale póki co nie zmieniają swoich wcześniejszych prognoz na ten rok.

Ekonomista z ING Banku Grzegorz Ogonek przyznał, że zaskoczeniem jest przede wszystkim "siła konsumpcji prywatnej", czyli spożycia indywidualnego.

"To jest sygnał, że coś się dzieje w polskim popycie wewnętrznym, że nie jesteśmy tak wyeksponowani na wpływ koniunktury światowej" - podkreślił Ogonek. Zaznaczył, że może okazać się, iż wyższy od spodziewanego wzrost spożycia indywidualnego może być jednorazowy, bo jego zdaniem konsumpcja powinna odreagowywać trochę wolniej.

Ogonek zwrócił uwagę, że podobna sytuacja ma miejsce w Niemczech, gdzie widoczny jest optymizm zarówno konsumentów, jak i firm, co przekłada się na dobre wyniki gospodarcze.

"Trudno jednak powiedzieć, co będzie za pół roku, jak się skończy ten rok. Spowolnienie w Stanach Zjednoczonych, czy Azji musi się przełożyć na spowolnienie w Niemczech. Podobnie niższe odczyty wzrostu PKB mogą wystąpić też w Polsce" - powiedział.

Zwrócił uwagę na duży wzrost importu, co - jego zdaniem - częściowo może wynikać z odbudowywania zapasów. "Może być sygnałem ukrytego optymizmu. Firmy mogły kupić dużo na zapas, aby mieć z czego pokrywać zamówienia eksportowe. Na potwierdzenie tych danych musimy poczekać" - przyznał.

Ogonek zaznaczył, że na razie nie ma powodu do rewizji prognozy wzrostu gospodarczego na cały rok.

Ekonomista z BZ WBK Piotr Bujak uważa, że dane dotyczące PKB są "dobre i wyraźnie lepsze od oczekiwań". Zwrócił uwagę zwłaszcza na wysoki wzrost konsumpcji indywidualnej.

"To pozytywnie świadczy o sytuacji gospodarstw domowych i ich skłonności do dokonywania zakupów. Jednocześnie wróży jeszcze silniejszy wzrost konsumpcji w najbliższych kwartałach, ponieważ pozytywne tendencje na rynku pracy zarysowały się wyraźniej dopiero pod koniec drugiego kwartału" - powiedział. "Wydaje się, że popyt konsumpcyjny będzie istotnym motorem wzrostu gospodarczego w tym roku" - zaznaczył.

Zdaniem Bujaka, ekonomistów rozczarowały natomiast dane o popycie inwestycyjnym, choć - biorąc pod uwagę ostatnie bardzo słabe dane dotyczące inwestycji w największych firmach - spadku można było się spodziewać, a ogólny wynik "nie jest taki zły".

Ekonomista zaznaczył, że jest umiarkowanym optymistą jeśli chodzi o aktywność inwestycyjną w dalszej części roku. "Tym bardziej, że można liczyć, iż warunki atmosferyczne nie będą już takie złe jak w pierwszym kwartale. Poza tym coraz większego rozmachu nabiera realizacja projektów infrastrukturalnych" - powiedział.

Według Bujaka, tegoroczny wzrost PKB może być trochę wyższy niż prognozowany dotychczas przez ekonomistów BZ WBK w wysokości 3,2 proc. Jego zdaniem, ze względu na istotne ryzyka globalne, w przyszłym roku przyspieszenie będzie niewielkie, może wynieść około 3,5 proc.

Główny ekonomista Noble Banku Radosław Cholewiński poinformował w komentarzu przesłanym PAP, że silniejszy popyt krajowy wiązał się zarówno z przyspieszeniem konsumpcji, jak i kontynuacją odbudowy zapasów.

"Wyraźnie poprawiła się też dynamika inwestycji - po ponad 12 procentowym spadku w I kwartale wywołanym przez silne mrozy i opady śniegu, w II kwartale nakłady inwestycyjne spadły tylko o 1,7 proc., co wiążemy z negatywnym wpływem powodzi" - napisał. Jego zdaniem w kolejnych kwartałach zniszczenia popowodziowe powinny stymulować wzrost inwestycji.

Zaznaczył, że wyraźne pogorszenie eksportu netto przy wysokiej dynamice obrotów w handlu zagranicznym jest zjawiskiem typowym dla okresu wchodzenia polskiej gospodarki w fazę późnego ożywienia. Ekonomista spodziewa się, że w następnych kwartałach różnica między dynamiką eksportu i importu będzie narastać.

"Dane o PKB w II kwartale potwierdzają, że głównym czynnikiem wzrostu polskiej gospodarki staje się w coraz większym stopniu krajowa konsumpcja. Oczekujemy, że w kolejnych kwartałach w miarę wzrostu wykorzystania mocy produkcyjnych będzie również rosło znaczenie inwestycji" - uważa Cholewiński. Jego zdaniem, wzrost PKB w III i IV kwartale powinien sięgnąć odpowiednio 3,7 proc. i 3,9 proc., a w całym roku 3,5 proc.

"Z perspektywy RPP dzisiejsze dane mogą stanowić przesłankę, razem z wyższymi odczytami inflacji na jesieni, za podwyżką stóp procentowych na jednym z najbliższych posiedzeń" - dodał Cholewiński.

GUS podał w poniedziałek, że w drugim kwartale 2010 r. liczony rok do roku popyt krajowy był wyższy o 3,9 proc., (rynek spodziewał się wzrostu w wysokości 3 proc. - PAP), a spożycie ogółem o 2,8 proc. (w tym spożycie indywidualne o 3 proc. i spożycie publiczne o 2,2 proc.).

Natomiast nakłady brutto na środki trwałe (inwestycje - PAP) w II kwartale 2010 r. były o 1,7 proc. niższe niż przed rokiem (rynek spodziewał się, że inwestycje wzrosną o 1,1 proc. - PAP).

GUS poinformował, że w porównaniu z poprzednim kwartałem PKB tzw. wyrównany sezonowo (oczyszczony z czynników sezonowych, np. dni wolnych od pracy, liczony w cenach stałych przy roku odniesienia 2000) wzrósł realnie o 1,1 proc. i był o 3,8 proc. wyższy niż przed rokiem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »