Polonizacja Vivusa! Menedżerowie odkupili biznes od rosyjskiego oligarchy

Vivus - jedna z najbardziej znanych firm pożyczkowych, błyskawicznie zmieniła właściciela. Menedżerowie odkupili biznes od grupy powiązanej z rosyjskim oligarchą, który nie kwapił się do sprzedaży. Przekonał go argument, że inaczej rząd go zamrozi - pisze czwartkowy "Puls Biznesu".

Jak stwierdza dziennik, "to było prawdziwe fire sale". Jeszcze miesiąc temu nikt w grupie 4Finance, do której należy Vivus Finance - jedna z największych w Polsce firm pożyczkowych - nie brał pod uwagę takiej możliwości. W raporcie rocznym, opublikowanym 2 marca, w kontekście Polski mowa jest tylko o wyzwaniach regulacyjnych, związanych z kolejną wersją ustawy antylichwiarskiej, nad którą pracuje Sejm - dodano.

Zwrócono uwagę, że w związku z wojną na Ukrainie grupa informuje inwestorów, iż nie ma biznesów w tym kraju, podobnie jak w Rosji, i że przekazała pieniądze na pomoc Ukraińcom. "A jednak od wczoraj firma 4Finance nie prowadzi również biznesu w Polsce, gdyż w trybie hiperpilnym pozbyła się spółki Vivus Finance - w związku z Ukrainą, a raczej Rosją" - pisze "PB".

Reklama

Według dziennika, we wtorkowe popołudnie w Rydze, gdzie jest siedziba grupy, została podpisana umowa sprzedaży Vivusa Finance. "Transakcja została przeprowadzona w drodze tzw. management buy out" - stwierdzono. Dodano, że na razie jedynym nabywcą jest Ewa Wernerowicz, która kieruje Vivusem od 2016 r. "Pozostali menedżerowie - ma to być 5-6 osób - wykonują obowiązki w ramach działalności gospodarczej i muszą najpierw wystąpić do regulatora o uzyskanie odpowiednich zezwoleń" - pisze gazeta.

"PB" zwrócił uwagę, że Vivus od dawna był w Polsce wytykany palcami - głównie przez media prawicowe - w związku z powiązaniami z rosyjskim oligarchą Olegiem Bojką. "Sprawa rosyjskich korzeni firmy nigdy jednak nie była przedmiotem poważnej dyskusji w Polsce. Nie bez znaczenia był fakt, że Vivus walnie przyczynił się do powstania cywilizowanego rynku pożyczkowego" - przypomniano.

Zaznaczono, że rosyjskie konotacje Vivusa były zawoalowane - "Oleg Bojko skutecznie krył się w łańcuszku spółek prowadzącym do Polski. Nie brylował w mediach jak Roman Abramowicz. Informacji o nim jest mało, a nieliczne dostępne trudno zweryfikować". Jak pisze gazeta, jego fortuna powstała w latach 90. dzięki bliskim relacjom z "familią", czyli stronnictwem Borysa Jelcyna. "Odnalazł się też pod rządami Władimira Putina, w czym pomogła mu bliska znajomość z Igorem Szuwałowem, pierwszym wicepremierem w rządzie Dymitra Miedwiediewa, a od 2018 r. prezesem państwowego VEB Banku" - czytamy.

Gazeta przypomina, że majątek Olega Bojki wyceniany jest przez "Forbesa" na ponad 3 mld dol. W skład imperium, jak dodano, wchodzi grupa finansowa Finstar, do której należy m.in. Fashion TV a także, pośrednio, 4Finance, który kontroluje dwa banki - w Rumunii i Bułgarii, ma duży biznes w Hiszpanii, w Danii właśnie zwija działalność i przymierza się do startu w Grecji.

Zaznaczono, że polska spółka była jednym z najważniejszych aktywów w grupie. "Gdyby nie wojna w Ukrainie Vivus, dalej należałby do 4Finance" - stwierdza gazeta. Dodaje, że "Rosjanie czuli się u nas pewnie".

"Mocny sygnał, że jest inaczej, nadszedł 28 lutego, kiedy ZPP wykluczył Vivusa ze swoich szeregów" - dodano. Przypomniano, że w Sejmie zaczęły się potem intensywne prace nad ustawą sankcyjną, przewidującą możliwość zamrożenia rosyjskich aktywów w Polsce.

"Polonizacja" Vivusa jest drugą tego typu operacją w sektorze bankowym - przypomina gazeta. Dodaje, że w marcu 2019 r. Kruk kupił od Brytyjczyków firmę Wonga.

***

PAP
Dowiedz się więcej na temat: pożyczka | firmy pożyczkowe | wojna w Ukrainie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »