Reklama

Polska nie wykorzystuje potencjału

Produkt Krajowy Brutto (PKB) wzrósł w IV kwartale 2010 roku o 4,5 proc. rdr wobec wcześniej szacowanego wzrostu na poziomie 4,4 proc. - podał Główny Urząd Statystyczny.

Ekonomiści ankietowani przez PAP spodziewali się, że wzrost gospodarczy w IV kwartale 2010 roku wyniósł 4,4 proc.

- - - - -

Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2010 r. 7,9 proc. PKB, a dług publiczny liczony według unijnej metodologii ESA'95 - 55 proc. PKB - podał we wtorek Główny Urząd Statystyczny.

Dane te GUS zawarł w przesłanej do Komisji Europejskiej tzw. notyfikacji fiskalnej.

"Zgodnie z notyfikacją, deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2010 roku ukształtował się na poziomie 111 mld 154 mln zł, co stanowi 7,9 proc. PKB, natomiast dług publiczny wyniósł 778 mld 212 mln zł, tj. 55 proc. PKB" - napisano w komunikacie GUS.

Reklama

Rząd przewidywał, że deficyt sektora finansów publicznych wyniósł w 2010 r. 7,9 proc.

GUS poinformował także, że w 2010 r. polski PKB osiągnął wartość 1 bln 415 mld 514 zł. Tzw. sektor instytucji rządowych na szczeblu centralnym był odpowiedzialny za deficyt w wysokości 83 mld 891 mln zł, co stanowi 5,9 proc. PKB. Deficyt podsektora instytucji samorządowych na szczeblu lokalnym wyniósł 16 mld 74 mln zł, co stanowi 1,1 proc. PKB, a deficyt podsektora funduszy ubezpieczeń społecznych wyniósł 11 mld 189 mln zł (0,8 proc. PKB).

Według danych GUS w 2009 r. deficyt sektora finansów publicznych wyniósł 7,3 proc., w 2008 r. 3,7 proc., a rok wcześniej 1,9 proc.

GUS poinformował jednocześnie, że PKB w zeszłym roku wzrósł o 3,8 proc., co jest zgodne z wcześniejszymi szacunkami GUS. Urząd podał, że PKB w IV kwartale 2010 roku wzrósł o 4,5 proc. rdr wobec wcześniej szacowanego wzrostu na poziomie 4,4 proc.

W przypadku liczenia długu publicznego na potrzeby ustawy o finansach publicznych i zawartych w niej tzw. progów ostrożnościowych GUS stosuje polską metodologię statystyczną. MF szacuje, że w 2010 r. dług wyniósł 53 proc. PKB. W Wieloletnim Planie Finansowym Państwa na lata 2011-2014 resort założył, że w 2011 r. dług publiczny wyniesie 52,7 proc. PKB, w 2012 r. - 51,9 proc. PKB, w 2013 r. - 50,6 proc. PKB, a w 2014 r. 49,7 proc. PKB.

Zgodnie z informacjami PAP, w projekcie Aktualizacji Programu Konwergencji na 2011 r., którym we wtorek ma zająć się rząd, deficyt sektora finansów publicznych w 2011 roku wyniesie 5,6 proc. PKB, w 2012 roku spadnie do 2,9 proc., w 2013 roku wyniesie 2,5 proc., zaś w 2014 roku 2 proc.

- - - - -

Sadowski: Wzrost gospodarczy poniżej możliwości

Ekonomista Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski nt. opublikowanych we wtorek danych GUS:

"Te dane pokazują, że nie wykorzystujemy w pełni swojego potencjału. Ten - na pewno nie najniższy - wzrost gospodarczy jest ciągle poniżej naszych możliwości, poniżej tego, co obserwowaliśmy przed kryzysem.

Dane dotyczące długu publicznego pokazują, że niebezpiecznie balansujemy na granicy, którą możemy w niedługim czasie przekroczyć. To bez znaczenia, że Unia Europejska ma inną metodologię niż polski rząd. To jest ze względu na nasze warunki niezwykle wysoki dług publiczny. Nie możemy liczyć - tak jak jest to w przypadku Grecji - na specjalne względy, czy też pomoc innych krajów Unii.

Dlatego te dane wskazują na niewykorzystany potencjał, co wynika w dużej mierze z braku przeprowadzonych reform - z jednej strony tzw. reform odbiurokratyzowania gospodarki (...), a z drugiej strony jest też efektem braku przeprowadzenia w Polsce zmian reformujących finanse publiczne. Mamy wysoki poziom długu publicznego i na razie nie widać mechanizmu wychodzenia z tego długu".

- - - - -

Rosati: Dane GUS zgodne z oczekiwaniami

Były minister spraw zagranicznych, b. członek Rady Polityki Pieniężnej prof. Dariusz Rosati o opublikowanych we wtorek danych GUS:

"Dane GUS są neutralne dla rynku, były takie oczekiwania. Analitycy spodziewali się deficytu być może odrobinę większego - 8 proc. A zatem 7,9 proc. właściwie nie odbiega od oczekiwań. Podobnie jeśli chodzi o wzrost PKB, te dane również nie są zaskoczeniem.

Jeśli chodzi o dane dotyczące długu, to oczywiście z punku widzenia ministra finansów, ważna jest definicja krajowa, bo inaczej wpadłby w pułap progów ostrożnościowych. 53 proc. to jest bezpieczny poziom i wszystko wygląda na to, że rząd zrealizuje program, który zapowiedział i będzie w stanie utrzymać deficyt poniżej 55 proc., w tym roku również".

- - - - -

Ogonek z banku ING: Dane GUS dobrym sygnałem

Ekonomista z banku ING Grzegorz Ogonek o wtorkowych danych GUS:

"Wzrost gospodarczy w ubiegłym roku został potwierdzony na poziomie 3,8 proc., natomiast komponenty tego wzrostu pozwalają stwierdzić, że coś się jednak zmieniło. Przesunięty został ciężar wzrostu gospodarczego w stronę popytu wewnętrznego (w czwartym kwartale 2010 r. wpływ popytu krajowego na PKB wzrósł z szacowanych wcześniej 5,6 proc. do 6,3 proc. - PAP).

W zasadzie jest to dobry sygnał, bo na chwilę obecną cały czas mamy obawy o to, czy w skali globalnej koniunktura jest dobra, czy się nie załamie, czy ceny ropy jej nie podkopią. Widać, że Polska jest w stanie więcej wzrostu gospodarczego generować wewnętrznie.

W dół zostały natomiast zrewidowane dane dotyczące wpływu na PKB handlu zagranicznego (...). Pokazany jest mocniejszy import, a eksport nawet słabszy niż wcześniej to było szacowane. Handel zagraniczny obciąża nasz wzrost gospodarczy, ale gospodarka sama w sobie potrafi generować przyrost.

To co zobaczyliśmy jest pozytywnym sygnałem w sytuacji, gdy zastanawiamy się, ile wytrzyma nasz eksport, jak długo może pociągnąć polską gospodarkę, czy to się nie zmieni, gdy złoty się umocni. Aczkolwiek przesuwanie się w stronę konsumpcji publicznej może być trochę ryzykowne. Wkraczamy bowiem w fazę zacieśniania fiskalnego, w związku z tym nie będzie to silny stymulant do wzrostu.

Deficyt na poziomie 7,9 proc. PKB nie jest zaskoczeniem; wszyscy raczej żyją tym, ile uda się zrealizować z planów zacieśniania fiskalnego, które +zakontraktowaliśmy+ z Komisją Europejską. Dług doszedł do poziomu 55 proc. PKB - to liczba, która często się pojawia przy okazji długu, ale nie w tym kontekście. To miara ESA'95 (metodologia unijna - PAP), szersza niż wykorzystywana do lokalnych pomiarów zadłużenia, do których odnoszą się progi ostrożnościowe z ustawy o finansach publicznych czy konstytucji".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »