Firma chce stopniowo odchodzić od klasycznych silników, do 2030 r. co czwarty pojazd opuszczający taśmę produkcyjną ma być elektryczny. Pierwszym w pełni tego typu samochodem Porsche był sedan taycan, który od swojej premiery, mającej miejsce parę lat temu nadal cieszy się popularnością. Kolejne modele, które będą dostępne w wersjach elektrycznych i hybrydowych to macan SUV zapowiadany na przyszły rok, a później do floty aut na baterie mają dołączyć 718 roadster i cayenne SUV.
Od wejścia na giełdę we wrześniu 2022 r., Porsche stało się pod względem kapitalizacji rynkowej najbardziej wartościowym producentem w branży motoryzacyjnej w Europie. W czerwcu, na dorocznym walnym zgromadzeniu, akcjonariusze wyrazili obawy dotyczące zbyt dużej zależności firmy od silników spalinowych. Przez to, że spora część dochodów firmy pochodzi z modelów sportowych, takich jak 911, pojawiły się wątpliwości czy zmiana silników na elektryczne nie wpłynie na zmniejszenie popytu na najpopularniejsze auta.
Porsche idzie w baterie i samojazdy
Porsche jest świadome niebezpieczeństwa, jakim by było powolne przejście na elektryczne samochody. Z tego powodu inwestycje w przyszłościowe technologie są ogromne. Niemiecki producent wyda bowiem 20 mld euro na zaopatrzenie nadchodzących modeli najnowszymi technologiami elektrycznymi i digitalnymi.
Takie technologie to między innymi samojezdne samochody i efektywne baterie. Porsche zawarło umowę z Mobileye Global Inc. dotyczącą pojazdów autonomicznych i przejęła firmę Cellforce, która zajmuje się wysoko wydajnymi bateriami. Te inwestycje są kluczowe dla modeli aut, które jeszcze w tej dekadzie będą produkowane i zasilane elektrycznie.
Jedyne paliwo jakie będzie można wlewać do 911
Porsche 911, odpowiadające za 13 proc. sprzedaży spółki, jako jedyne ma zostać z silnikiem spalinowym jak najdłużej. Do realizacji tego scenariusza będzie potrzebne nowe, przyjazne dla środowiska paliwo. Nie bez powodu ogłoszenie jest kojarzone z inwestycją w producenta e-paliw HIF, która wyniosła 75 mln dol. HIF jest największym producentem e-paliw na świecie, z zakładami produkcji w Chile i jeszcze budującą się fabryką w Teksasie.
Chociaż jeszcze nie jest pewne, czy Unia pozwoli na produkcję samochodów z silnikami spalinowymi po 2035 r., nawet tych które by korzystały z e-paliw, więc możliwość kupienia takich modeli może pojawić się wcześniej.
E-paliwo jest produkowane z wyłapanego z atmosfery dwutlenku węgla i tworzonego w odnawialny sposób wodoru. Podczas spalania w silniku, dwutlenek węgla uwalnia się z powrotem do atmosfery. Proponenci e-paliw zatem argumentują, że są one neutralne pod względem emisji CO2.
Taki rodzaj zasilania samochodów ma dotyczyć luksusowych, niszowych modeli, a producenci bardziej popularnych samochodów raczej nie będą iść tą drogą ze względu na wysoki koszt e-paliw i już podjęte wielkie inwestycje w elektryczne pojazdy.
Niejedno wyzwanie
Po największym w historii Europy IPO, które odbyło się we wrześniu zeszłego roku, Porsche AG zdobyło więcej autonomiczności, przynajmniej takie wnioski możemy wyciągać po decyzjach podjętych przez ostatnie sześć miesięcy, chodzi m.in. o niektóre wcześniej wymienione inwestycje. Ale przed firmą wciąż stoi wiele wyzwań.
Jednym z nich to dbanie o marżę podczas zmieniania floty z paliwowej na elektryczną. Firma nie chcę pozwolić na jej spadek, szczególnie, że w planach długoterminowy zwrot ma wynosić 20 proc, tj. o 2 pkt. proc. więcej niż zwrot w zeszłym roku. Spadek zainteresowania samochodami Porsche w Europie również nie pomaga.
Chociaż zyski wzrosły przez pierwszą połowę tego roku, problemy z łańcuchem dostaw części do elektrycznego modelu taycan spowodowały spadek sprzedaży o 5 proc. "Nie ma tygodnia, w którym nie mielibyśmy problemów z łańcuchem dostaw" - powiedział w środę dyrektor generalny Oliver Blume w rozmowie z dziennikarzami. "Nadal widzimy wiele niepewności, również z powodu niepewności geopolitycznych na całym świecie" - dodał.
Ogłoszenie, że firma nie chce w pełni odejść od samochodów spalinowych jest analogiczne do decyzji Ferrari. Samochody sportowe nie służą do praktycznych czynności, lecz są luksusową przyjemnością, która by mogłaby stracić swój urok w oczach niektórych klientów, jeśli auta byłyby na baterie. Obydwaj producenci pojazdów wciąż czekają na decyzję Unii w sprawie możliwości produkcji silników na e-paliwa po 2035 r.
Oprac. Tymon Magolewski















