Reklama

Powerball: Co można za to kupić?

Emocje w Stanach Zjednoczonych sięgają zenitu. Do wygrania w loterii Powerball jest 1,5 mld dolarów. Losowanie już dzisiaj w nocy, o 23 czasu lokalnego (czwartek, 5 rano czasu polskiego). Jak podaje Informacyjna Agencja Radiowa, w kolejkach do kas ustawiają się w Stanach liczni Polacy mieszkający np. w Chicago. Rekordowa kwota kumulacji spowodowała ogromne zainteresowanie loterią. Wygrana pozwoli szczęśliwcowi na wygodne i beztroskie życie rentiera.

Podczas ostatniego losowania Powerball po raz kolejny nikt nie trafił poprawnie sześciu liczb. Wygrana czeka na zwycięzcę od listopada 2015 roku. W związku z tym jej wysokość znacząco, na zasadzie kumulacji, wzrosła i osiągnęła zawrotną kwotę 1,5 mld dolarów (ponad 6 mld złotych brutto).

Co prawda, amerykańskiemu fiskusowi trzeba oddać około 40 procent z tej puli, jednak nawet po opłaceniu wszystkich obowiązujących i wymaganych przez prawo Stanów Zjednoczonych podatków, w rękach zwycięzcy zostanie ponad 900 mln dolarów (ponad 3,6 mld złotych).

Można także odebrać nagrodę częściowo, co roku określoną kwotę (przez 30 lat). Przy wyborze takiego wariantu amerykański fiskus zabierze mniej. O czym jednak należy bezwzględnie pamiętać, to zasada, że po śmierci szczęśliwca nagroda nie jest dziedziczona, a niewypłacone kwoty po prostu przepadają.

Reklama

Prawdopodobieństwo trafienia szóstki nie jest jednak wysokie. Wynosi około jeden do blisko trzystu milionów, czyli 250 razy mniejsze niż prawdopodobieństwo bycia trafionym przez piorun. Jak podkreślają amerykańskie media łatwiej jest zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych niż zdobyć główną wygraną w loterii.

Loteria działa w 44 z 50 stanów, dlatego też niektórzy Amerykanie muszą przejechać setki kilometrów by kupić los. Z tego powodu w niektórych miejscach, na przykład przy kioskach Powerball w Arizonie przy granicy z Nevadą, by kupić los trzeba było stać w kolejce nawet 2 godziny.

Jacht, dom Hugh Hefnera czy klub piłkarski?

Wygrana 1,5 mld dolarów rozpala wyobraźnie potencjalnych zwycięzców. Co można kupić za taką kwotę? Przykładowo nowy dom... W tej kwestii nie musielibyśmy się ograniczać. W zakresie naszych możliwości byłby nie tylko niedawno wystawiony na sprzedaż dom Hugh Hefnera (200 mln dolarów), ale także ranczo w Teksasie, wycenione na 725 mln dolarów, czyli 2,88 mld złotych (powierzchnia nieruchomości to aż 2066 kilometrów kwadratowych), bądź najdroższy penthouse na świecie za około 300 mln euro, co stanowi równowartość prawie 1,3 mld zł. (w oparciu o materiał Lion's Bank "Top 5 najdroższych rezydencji na świecie").

Wyznacznikiem luksusu i prestiżu jest oczywiście jacht. Gdyby nowy multimilioner zdecydował się na jego zakup, mógłby od razu mierzyć w najbardziej luksusowe łódki z najwyższej półki. Dla przykładu jacht Romana Abramowicza "Eclipse", właściciela klubu piłkarskiego Chelsea, kosztował 800 mln dolarów.

Powerball i MegaMillions - amerykański sen

Maryland, Illinois i Kansas - szczęśliwcy z tych amerykańskich stanów trafili szóstki w loterii MegaMillions w marcu 2012 roku. Jackpot (kumulacja) był rekordowy i wynosił 656 mln dolarów. Wypłata w gotówce wyniosła 471 milionów dolarów.

MegaMillions i Powerball to dwie największe loterie za oceanem. Kolejne kumulacje sprawiają, że przed punktami sprzedającymi kupony ustawiają się kolejki marzycieli. Co ciekawe, loteria Powerball jak i MegaMillions oferuje dwie opcje wypłaty. Można odebrać nagrodę, jako jednorazową wypłatę. Wygrana wynosi wtedy około 60 proc. zapowiadanej kwoty. Można również odebrać kumulację w rocznych ratach przez 30 lat. Z angielska nazywa się to "annuity".

Cechą amerykańskich loterii jest brak górnej granicy kumulacji. Od czasu do czasu loteryjny jackpot sięga więc astronomicznych kwot, które budzą emocje na całym świecie. Tak było choćby w maju 2013 roku. Kumulacja sięgnęła 590 mln dolarów. Szóstkę trafił mieszkaniec Florydy (lub ktoś, kto kupił los na Florydzie). Wypłata w gotówce przekroczyła 370 mln dolarów i była to największa pojedyncza wygrana.

Lata 2012-2014 obfitowały za oceanem w wygrane. W listopadzie 2012 dwa losy z Missouri i Arizony okazały się zwycięskie w kumulacji Powerball sięgającej 587 mln dolarów. Wypłata w gotówce przekroczyła 384 mln dolarów. W sierpniu 2013 roku ponad 448 mln dolarów trafiono (trzech szczęśliwców) w New Jersey i Minnesocie. W lutym 2014 roku w Powerball trafiono ponad 425 mln dolarów, a marcu tego samego roku losy zakupione w Maryland i na Florydzie rozbiły kolejną wielką kumulację w MegaMillions (414 mln dolarów).

Nie mniejsze emocje wzbudzają kumulacje w europejskich loteriach. Za największego szczęściarza uważa się Brytyjczyka (los kupiono na Wyspach Brytyjskich w loterii EuroMillions), który latem 2011 roku wygrał równowartość 204 mln euro. W kolejnych latach (2012 i 2014) w EuroMillions zostały rozbite kolejne dwie kumulacje - po ok. 190 mln euro.

Na tym tle kumulacje w polskim Lotto wyglądają skromniej, choć także wzbudzają ogromne zainteresowanie. Jak dotąd najwyższa wygraną było 35 mln zł trafione w Ziębicach (szczęśliwy gracz odebrał wygraną uszczuploną o 10-proc. podatek).

Wygrana - początek problemów?

Dlaczego loterie pieniężne cieszą się aż tak dużą popularnością? - Loteria wciąga tak samo jak hazard. Postawienie niewielkiej kwoty daje nam prawdopodobieństwo osiągnięcia ogromnej, wielokrotnie wyższej nagrody. Udział w loterii nie jest oczywiście patologicznych zachowaniem. Jednakże staje się takim jeśli grający traci zdrowy rozsądek - komentuje dla Interii Ewa Woydyłło-Osiatyńska, psycholog i terapeuta uzależnień.

Wygrana może mieć jednak zgubny wpływ na nasze dotychczasowe życie. W przypadku ogromnych kwot, które szczęśliwie wygrywamy mogą wręcz doprowadzić do istotnych problemów. Wydaje się, że właśnie w takiej sytuacji sprawdza się powiedzenie, że pieniądze szczęścia nie dają.

- Tracimy kontrole, nagły przypływ ogromnych pieniędzy, zmiana stanu posiadania sprawiają, że czujność zwycięzcy jest uśpiona, a jego ostrożność przytłumiona. Taka osoba myśli, że nagle może robić wszystko, kupować co chce i w dowolnych ilościach. Bezmyślnie odreagowujemy dotychczasowe życie, i często, przeliczamy się - podkreśla Woydyłło-Osiatyńska.

- Trafiłam nawet na badania - mówi Interii Woydyłło-Osiatyńska - z których wynika, że zwycięzcy rozmaitych gier masowych, w tym loterii, po upływie 3 lat po zdobyciu fortuny, są w stanie gorszym niż przed wygrana. Małżeństwa się rozpadają, przyjaciele odchodzą, niektórzy wpadają nawet w długi. Często jest gorzej niż przed wygraną - dodaje.

Wiara w wygraną na loterii może być źródeł istotnych problemów. Sam udział nie jest jeszcze niczym złym, ale jeśli rezygnujemy z aktywności i samorozwoju na rzecz nadziei, że wygramy miliony, to nagle zwykłe, codzienne działania stają się zbędne. - Patologicznie grając na loterii zwalniam siebie z działania, ze zmiany pracy, pójścia na kursy doszkalające, próby poprawy swojego życia samodzielnie, bez wsparcia się wygraną - konstatuje Woydyłło-Osiatyńska.

bb, js

Dowiedz się więcej na temat: beztroskie życie | USA | Powerball | loteria

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »