- Pracownica punktu sprzedaży ryb położyła kopertę z utargiem na dachu auta i odjechała. Pieniądze rozsypały się na drogę.
- Kierowcy mieli się zatrzymywać i zbierać latające po drodze pieniądze. "Kilka osób zebrało po dość dużej sumie".
- Do tej pory udało się odzyskać tylko 13 z 29 tys. zł, które znajdowały się w kopercie.
Do pechowego zdarzenia doszło w poniedziałek w godzinach popołudniowych na drodze wojewódzkiej między Jutrzenką a Kołczygłowami, niedaleko Bytowa. Koperta z 29 tys. zł spadła z dachu samochodu pracującej w punkcie sprzedaży ryb kobiety.
Deszcz pieniędzy spadł na drogę. Pracownica apeluje o pomoc
Z zamieszczonego przez Punkt Sprzedaży Ryb w Kamieńcu w mediach społecznościowych wpisu dowiadujemy się, że poszukiwani są świadkowie tego zdarzenia. "Pilnie poszukuję osób, które były świadkami incydentu mającego miejsce w dniu 29 lipca 2024 roku, w godzinach 12:40-13:10, na trasie między Jutrzenką a Kołczygłowami, na zakręcie przy Ośrodku Pstrągowym w Kamieńcu. W tym czasie z dachu mojego samochodu spadła koperta z pieniędzmi należącymi do Gospodarstwa Rybackiego Bytów" - relacjonuje pracownica.
- W kopercie znajdowało się aż 29 tys. zł - powiedziała w rozmowie z serwisem gp24.pl pani Aneta, księgowa z Gospodarstwa Rybackiego w Kamieńcu.
"Koperta została przejechana a pieniądze rozsypały się po jezdni. Dzięki uczciwym osobom, część pieniędzy już się znalazła, ale staramy się zlokalizować pozostałą kwotę" - wskazała zrozpaczona pracownica. Dodała, że bardzo zależy jej na odzyskaniu tych środków, bo za kopertę ze znajdującym się w środku utargiem odpowiada osobiście.
W kopercie znajdowały się pieniądze ze sprzedaży ryb. - Koperta była zamknięta. Najprawdopodobniej jeden z samochodów musiał na nią najechać i wówczas pieniądze rozsypały się. Wróciłam tam po 45 minutach. Nikogo wówczas już nie było. Pieniędzy również - powiedziała pracownica w rozmowie z serwisem ibytow.pl.
Nie zabrakło uczciwych znalazców, ale udało się odzyskać tylko część pieniędzy
Z przekazanych przez nią informacji wynika, że nie brakowało uczciwych znalazców, dzięki którym udało się odzyskać niemal połowę pieniędzy. - Na tę chwilę zwrócono około 13 tys. zł. Przyszedł pan, który oddał 9 tys. zł, kolejne panie - 3 tys. zł i 650 zł - przekazała.
Jednak nie wszyscy kierowcy tak postąpili. - Wciąż szukamy zapisów monitoringów z drogi, wiemy już, że jeden z kierowców zebrał bardzo dużo pieniędzy. Staramy się go ustalić, być może sam się zgłosi. Zapewniamy, że każda osoba, która zwróci banknoty może liczyć na znaleźne - przekazała pracownica punktu sprzedaży ryb, której słowa przytacza serwis gp24.pl.
Dawid Łaszcz, oficer prasowy bytowskiej policji, powiedział w rozmowie z serwisem gp24.pl, że funkcjonariusze poszukują świadków zdarzenia i kierowców, którzy przejeżdżali tą trasą. - Prowadzimy postępowanie w tej sprawie pod kątem przywłaszczenia pieniędzy. To jest tak naprawdę przywłaszczenie rzeczy znalezionej, każda osoba może odpowiadać karnie nawet karą ograniczenia bądź pozbawienia wolności do roku - dodał policjant.
"Nadal mam nadzieję, że zgłoszą się jeszcze uczciwi znalazcy lub świadkowie tego zdarzenia, a także osoby, które mogą dysponować nagraniami z rejestratorów wideo. Każda informacja będzie dla nas niezwykle cenna" - czytamy w poście zamieszczonym na Facebooku.












