Reklama

Prezes GPW: Będziemy światowym liderem spółek gamingowych

W tym roku, najpóźniej w przyszłym, będziemy - jeśli chodzi o liczbę spółek gamingowych - największą giełdą na świecie. Wyprzedzimy Tokio, które do tej pory było liderem - zapowiada prezes Giełdy Papierów Wartościowych Marek Dietl.

- Okazje inwestycyjne jakie dała pandemia, czyli bardzo duże przeceny w marcu, przyciągnęły inwestorów indywidualnych, którzy dzisiaj na giełdzie stanowią o 22 proc. obrotów. Jeszcze rok temu o tej porze było to 12 proc. Faktycznie weszli oni na rynek w dobrym momencie: od marca WIG urósł 70 proc. - mówi w rozmowie z Interią Marek Dietl, prezes Giełdy Papierów Wartościowych. Dodaje także, że popularnością cieszą się poza akcjami również ETF-y (syntetyczne instrumenty obejmujące pakiet akcji WIG20, mWIG40) oraz ETP (instrumenty strukturyzowane na te aktywa, które nie są bezpośrednio notowane jak ropa naftowa).

Reklama

Z trzymaniem pieniędzy w banku wiąże się ryzyko inflacji i obecnie niskie stopy procentowe, a relatywnie wysokie ceny na rynku nieruchomości nie sprzyjają inwestowaniu w tym segmencie. Dlatego wyborem może  być rynek kapitałowy. - Inwestorzy gremialnie w pierwszym okresie pandemicznym otworzyli 60 tys. nowych rachunków. Nigdy w historii takiego przyrostu nie było. Pod względem obrotów wzrosty na warszawskiej giełdzie są trzecie w Europie - zauważa Dietl. Prezes giełdy zwraca jednak uwagę, że każdy inwestor powinien pamiętać o ryzyku inwestowania w akcje czy instrumenty strukturyzowane.

Jak się zmieni indeks WIG20 w perspektywie najbliższych lat, mając na uwadze planowane fuzje i przejęcie? - Zdaje mi się, że 30-40 proc. spółek wymieni się w WIG20. Jest to związane z fuzjami i przejęciami. Na mapie inwestycyjnej świata, szczególnie inwestorów branżowych o pieniądze mogą konkurować tylko duże podmioty, więc jest naturalne, że sektor oil&gas konsolidujemy w jednym podmiocie w Polsce. Zyska on zdecydowanie większe możliwości pozyskania taniego finansowania na globalnych rynkach finansowych. Ale też spółki technologiczne, z sektora ICT i szeroko rozumianej technologii informacyjnej, wcześniej czy później muszą się pojawić w WIG20. 6-8 spółek dzisiaj bym obstawił będzie inna bądź odmieniona w indeksie w ciągu roku - zapowiada Dietl.

GPW szuka też synergii z takimi podmiotami jak fundusze VC i PE. - Giełdy się zmieniły na całym świecie. Polska jest jedną z nielicznych, która w pierwszej kolejności służy firmom do pozyskiwania kapitału. Giełdy są miejscem wyjść z inwestycji, głównie dla funduszy VC i PE. W USA wyjścia przez giełdę stanowią z portfela funduszy VC mniej niż 20 proc., ale decydują o 70 proc. zwrotu z inwestycji. To się dzieje w Polsce: pierwszym zwiastunem była firma telekomunikacyjna Play. Coraz więcej firm jest już gotowych na ten moment, żeby wyjść z funduszu. Dzięki temu, że jesteśmy rynkiem rozwiniętym stajemy się bardzo atrakcyjnym miejscem dla wyjścia z inwestycji - tłumaczy Dietl.

- Liczymy na szeroką współpracę z ekosystemem VC, który w Polsce jest znakomicie rozwinięty. W zeszłym roku było 1,2 mld zł pozyskanego finansowania i coraz więcej spółek gotowych do wyjścia. Z samego sektora gamingowego w tej chwili u drzwi giełdy puka 28 spółek. W tym roku, najpóźniej w przyszłym będziemy, jeśli chodzi o liczbę spółek gamingowych największą giełdą na świecie. Wyprzedzimy Tokio, które do tej pory było liderem - zapowiada prezes GPW.

Giełda też zmienia podejście do "utrzymywanych" statystyk w obszarze liczby notowanych podmiotów. - Bicie się o to, żeby te spółki trwały, które są trochę spółkami widmami, to nie jest coś co buduje przyszłość i długoterminowo powoduje erozję zaufania do rynku. Lepiej mniej, ale lepiej - mówi Dietl i dodaje, że sporo spółek skorzystało na tym, że była moda, OFE, wysokie wyceny, ale mentalnie nie przeszły do etapu, żeby być dobrą spółką publiczną.

- Wolałbym mieć połowę mniej spółek, ale wszystkie o sensownej płynności, małych spreadach o dbających o każdego, nawet najmniejszego inwestora, niż setki czy tysiące spółek o bardzo słabym DNA giełdowym - ocenia prezes warszawskiej giełdy. Nie jest jednak tak, że giełda aktywnie parkiet chce posprzątać. Nie będzie jednak pobłażania.

Pytany o okazje do przejęć Dietl mówi, że "drugiego takiego podmiotu jak giełda w Tel Awiwie nie ma" (w 2018 r. GPW planowała kupić pakiet akcji izraelskiej giełdy - red.). - To była najciekawsze możliwość inwestycyjna. Liczymy na współprace, mamy podpisany list intencyjny i jestem przekonany, że ona nastąpi, chociaż pewnie nie w wymiarze kapitałowym - ocenia.

Dzisiaj GPW patrzy na region Trójmorza. - W tym obszarze widzimy duży potencjał do współpracy, a z czasem może połączeń kapitałowych, chociaż zwróćmy uwagę, że większość tych giełd jest na pierwszym etapie rozwoju rynku kapitałowego. Polska giełda - zaryzykuję takie stwierdzenie - gdyby nie była spółką Skarbu Państwa, z dużym prawdopodobieństwem dzisiaj - byłaby już częścią Euronextu albo Deutsche Börse, czyli peryferyjną giełdą w ramach dużych grup. A jeśli nawet przetrwałaby samodzielnie byłaby dużo mniejszym podmiotem. Rola państwa w przeskoczeniu z niesklasyfikowanego kraju do rynku rozwiniętego, a przypominam, że nastąpiło to u nas dwa razy szybciej niż w Korei Płd. (oni 55 lat my 27), było możliwe dzięki bliskiej współpracy z państwem. Chcemy raczej moderować dyskusję giełd, wspierać je w rozwoju, a z czasem może połączymy się kapitałowo - tłumaczy prezes GPW w rozmowie z Interią.

Bartosz Bednarz

Dowiedz się więcej na temat: GWP | Marek Dietl | gaming

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »