Reklama

Prezes NBP, nic złego się nie dzieje

Prezes NBP Marek Belka uważa, że jeżeli pojawi się modyfikacja lipcowej projekcji NBP dotycząca wzrostu PKB w Polsce w 2012 roku, to będzie ona niewielka.

- Wyniki gospodarcze na II kwartał są znakomite. I to nie tylko chodzi o te 4,3 proc., ale tak naprawdę o te 4,5 proc. wyrównane sezonowo, ale i struktura tego wzrostu. Po drugie chciałem powiedzieć, że nasza projekcja inflacyjna z lipca przewidywała właśnie osłabienie koniunktury w kolejnym roku, a więc dla nas akurat nie jest to niespodzianka. Jeżeli więc będzie jakaś modyfikacja, to na pewno nie będzie wielka - powiedział Belka w TVN CNBC.

Ścieżka centralna lipcowej projekcji NBP zakłada wzrost PKB w 2011 r. o 4,0 proc, w 2012 o 3,2 proc. i 2,9 proc. w 2013. Kolejną projekcją inflacji i wzrostu PKB NBP opublikuje na początku listopada.

Reklama

_ _ _ _

Ministerstwo Finansów podtrzymuje, że chce obniżyć deficyt sektora finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB w 2012 i zrównoważyć wynik sektora w 2015 r. - powiedział w piątek minister finansów Jacek Rostowski. Jego zdaniem nie ma "groźnych poziomów kursów", a Polska ma stabilne fundamenty gospodarcze.

W żaden sposób nie wycofujemy się z naszych celów obniżenia deficytu poniżej 3 proc. PKB w 2012 r. oraz zrównoważenia wyniku sektora finansów publicznych w 2015 r. Jeżeli chcemy utrzymać stabilny i trwały wzrost gospodarczy, to w pierwszym rzędzie musimy zapewnić stabilność finansów publicznych- powiedział Rostowski dziennikarzom.

- Nie ma groźnych poziomów kursów (walutowych - PAP), Polska ma stabilne fundamenty gospodarcze - dodał.

Szef Zespołu Doradców Strategicznych Prezesa Rady Ministrów Michał Boni w piątkowym wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" powiedział, że zapowiadana przez Ministerstwo Finansów redukcja deficytu do zera w 2015 r. to słuszny cel, jednak w sytuacji, gdy w latach 2013-14 nastąpi ograniczenie funduszy unijnych, bezpieczniej byłoby ograniczać deficyt "trochę wolniej", chyba, że wzrost gospodarczy będzie wystarczająco wysoki.

W piątek ok. 10.20 złoty osłabił się powyżej poziomu 4,30 za euro, ok. 10.35 kurs EURPLN wynosił 4,2975.

- To nie jest wyjątkowa sytuacja. Jest duża nerwowość na rynkach światowych. Nie ma powodu do niepokoju, chociaż są różne zagrożenia w strefie euro, które powodują nerwowość na rynku walutowym - powiedział Rostowski dziennikarzom.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »