Prezes TVP: O nadzór nad przetargiem zwróciłem się do CBA i ABW

O nadzór nad przetargiem na firmę, która przejmie ok. 600 pracowników telewizji publicznej, zwrócił się do CBA i ABW prezes TVP Juliusz Braun. Mówił o tym w środę w Sejmie, gdzie posłowie po raz kolejny wyrazili zaniepokojenie wydelegowaniem na zewnątrz spółki m.in. dziennikarzy.

Przetarg był jednym z tematów środowego posiedzenia sejmowej komisji kultury i środków przekazu, na którym kontynuowano rozpatrzenie informacji o sytuacji finansowej TVP.

W przetargu na przejęcie pracowników Telewizji Polskiej wystartowało czterech wykonawców. Do wyłonionej w ten sposób firmy spółka chce oddelegować ok. 600 osób - grafików, charakteryzatorów, montażystów i część dziennikarzy. Przeniesienie nastąpi prawdopodobnie na jesieni br.

Swoje oferty w przetargu złożyły firmy Manpower Group i Gi Group oraz dwa konsorcja - firm: Wadwicz, The Chimney Pot i Floty Filmowej oraz firm: Murator, Time i Medella.

Reklama

Poseł Barbara Bubula (PiS) powiedziała w środę, że w konsorcjum firm Murator, Time i Medella "główną rolę" odgrywa prezes Związku Przedsiębiorstw Rozrywkowych Zbigniew Benbenek. Według poseł jest on - jako nadawca kanałów Eska TV i Polo TV - konkurentem Telewizji Polskiej na rynku telewizji naziemnej. Jak mówiła Bubula, grupa Benbenka stara się także o dwa miejsca na multipleksie pierwszym, jednego z trzech nadających sygnał naziemnej telewizji cyfrowej.

Poseł pytała też, czy "tę jawną prywatyzację telewizji publicznej" akceptuje minister Skarbu Państwa i czy nie jest to działanie na niekorzyść spółki.

- Jeśli tak jest, że wyprowadzacie państwo zasadniczą część pracowników albo do firmy konkurencyjnej, albo takiej, która będzie działała na niekorzyść funkcjonowania mediów publicznych, bo jest żywotnie zainteresowana zagospodarowaniem części tego rynku, to wydaje mi się, że to jest działanie absolutnie niezgodne z ustawą o radiofonii i telewizji i działanie na niekorzyść spółki - zwróciła się do prezesa TVP Bubula.

Zaniepokojenie przetargiem wyraziła także wiceprzewodnicząca komisji Anna Grodzka z Ruchu Palikota. Uznała, że pomysł wydelegowania dziennikarzy i innych pracowników twórczych na zewnątrz telewizji jest sprzeczny z ustawą o radiofonii i telewizji, która nakłada na telewizję publiczną obowiązek tworzenia programów telewizyjnych.

Zdaniem Grodzkiej, wyprowadzenie pracowników na zewnątrz przyniesie szkodę finansową spółce, bo spowoduje, że Telewizja Polska będzie musiała konkurować z innymi stacjami o pracowników, którzy zaczną działać jako samodzielne podmioty, i o ich produkty. "Ich cena, choć tego na razie nikt nie jest w stanie przewidzieć, wzrośnie. Dzisiaj lojalność pracowników twórczych, którzy są związani umowami o pracę ze spółką, sprawia, że spółka jest chroniona przed tego typu działaniami" - powiedziała. Grodzka zwróciła się do prezesa TVP o wskazanie na piśmie korzyści z wyprowadzenia pracowników na zewnątrz.

Braun w odpowiedzi podkreślił, że nie może "omawiać w trakcie procedury przetargowej walorów poszczególnych jej uczestników".

- Ponieważ wiemy, że ta sprawa budzi szczególne zainteresowanie, zwróciłem się z upoważnienia zarządu do Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o objęcie szczególnym nadzorem tego przetargu, także z punktu widzenia zabezpieczenia interesów państwa biorąc pod uwagę uczestników tego przetargu, trwające procedury itd. Robimy więcej niż z punktu widzenia ustawy jest konieczne - mówił Braun.

- Na pewno nie prywatyzujemy, ani nie oddajemy na zewnątrz usług tworzenia programów. (...) U podmiotu wyłonionego w przetargu nie będziemy zamawiać programów. Telewizja pozostanie producentem audycji, a do ich tworzenia będzie korzystać jak do tego pory - z usług pracowników etatowych i nieetatowych - tłumaczył prezes TVP. Dodał, że już w tej chwili większość ludzi występujących na wizji i montażystów nie jest zatrudniona na etacie.

Według Brauna, działania związane z przetargiem są zgodne z ustawą o zamówieniach publicznych, a o wszystkich planach spółki wie Ministerstwo Skarbu Państwa.

Do wyłonionej w przetargu firmy zewnętrznej zostaną przeniesieni pracownicy etatowi zatrudnieni na stanowiskach grafików, charakteryzatorów, montażystów oraz dziennikarzy. Nie wszyscy dziennikarze zostaną wydelegowani na zewnątrz - w firmie pozostaną tzw. redaktorzy koordynujący, odpowiedzialni za emisję programów. Oddelegowani pracownicy mają otrzymywać pensje w niezmienionej wysokości przez pierwszy rok. Ma ich nie obejmować zakaz konkurencji.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

PAP
Dowiedz się więcej na temat: posłowie PO | NAD | prezes TVP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »