Reklama

Prezes UOKiK: kredyty hipoteczne zbyt ryzykowne

Oprocentowanie stałe przez pięć lat nie rozwiązuje problemu, bo po tym okresie bank będzie oferował klientowi zupełnie nowe warunki, które ten będzie musiał zaakceptować, skoro ma wieloletni kredyt. Idealna sytuacja byłaby wówczas, gdyby banki zaoferowały kredyty ze stałą stopą przez cały okres kredytowania, a więc na 20-30 lat - mówi Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w rozmowie z Moniką Krześniak-Sajewicz.

Monika Krześniak-Sajewicz, Interia: Panie prezesie, zaapelował pan do banków, żeby wprowadzały i upowszechniały kredyty hipoteczne o stałym oprocentowaniu. Tymczasem jest grupa banków m.in. PKO BP i ING Bank Śląski, która od dawna o to zabiega, postulując wprowadzenie regulacji, które ułatwiłyby ten proces. Niektóre zaoferowały kredyty o stałej stopie obowiązującej przez kilka lat. Pod koniec ubiegłego roku Związek Banków Polskich wystosował w tej sprawie list do prezesa NBP. Dlaczego apel UOKiK nie jest skierowany również do NBP, KNF i Ministerstwa Finansów, które decydują o regulacjach?

Reklama

Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów: - Rolą UOKiK jest odziaływanie na rynek, więc apelujemy do banków, a nie do innych regulatorów.

Jeśli taki apel ma być skuteczny, to powinien być skierowany do tych instytucji, które realnie mogą oddziaływać. Nie da się upowszechnić kredytów o stałej stopie bez udziału w tym procesie regulatorów rynku....

- Najważniejsza jest rola banków. Do tej pory nie zauważyłem, żeby działały na rzecz edukowania i informowania klientów o ryzyku związanym z możliwością wzrostu stóp procentowych. Nie zauważyłem też, żeby promowały kredyty o stałym oprocentowaniu.

- ZBP jest silną organizacją i jeśli zależy mu na zwróceniu uwagi na pewien problem, to potrafi to robić skutecznie, a w tym przypadku takich działań nie ma. Nie widziałem żadnej kampanii ani wypowiedzi ze strony ZBP zwracających uwagę na ryzyko związane ze zmiennym oprocentowaniem kredytów hipotecznych, ani nawet publicznej próby zainicjowania dyskusji na ten temat.

- List UOKiK jest skierowany do banków, bo to one przygotowują ofertę, a nie KNF czy NBP, nawet jeśli wpływ na to mają kwestie regulacyjne. Jeśli nawet jest to temat, którym środowisko bankowe się zajmuje, to nie jest on na pewno na liście priorytetów, ale na odległej pozycji. Jeśli by tak było, to przecież ZBP ma do tego środki, by np. opublikować w mediach apel o zmianę regulacji w tej sprawie.

- Poza tym warto zauważyć, że banki chętnie reklamują różne kredyty m.in. gotówkowe czy ratalne, ale hipotecznych o stałej stopie nie.

- Porównuje to zawsze z sytuacją sprzed 10 -15 lat, gdy wprowadziły do swojej oferty kredyty frankowe i intensywnie je promowały, a przecież nikt ich wówczas do tego nie zachęcał. Skoro wtedy nie potrzebowały regulacyjnych zachęt, to teraz też nie są chyba konieczne. Dużą część postulatów, które przedstawiłem w liście, można z powodzeniem zrealizować w obecnych realiach regulacyjnych i ten wysiłek jest do udźwignięcia dla banków bez oglądania się na pomoc regulatorów czy państwa.

Może dlatego, że i tak klienci ich nie chcą brać, bo w obecnych warunkach regulacyjnych i rynkowych są one dużo droższe od tych na zmiennym oprocentowaniu, o około 0,5 - 1 pkt proc. Nawet te banki, które oferują kredyty ze stałym oprocentowaniem obowiązującym przez pięć lat mówią, że zainteresowanie jest nikłe.....

- Oprocentowanie stałe przez pięć lat nie rozwiązuje problemu, bo po tym okresie bank będzie oferował klientowi zupełnie nowe warunki, które ten będzie musiał zaakceptować, skoro ma wieloletni kredyt. Idealna sytuacja byłaby wówczas, gdyby banki zaoferowały kredyty ze stałą stopą przez cały okres kredytowania, a więc na 20-30 lat.

Ale to jest nierealne. Nawet jeśli założymy, że banki byłyby w stanie zdobyć odpowiednie finansowanie instrumentów zabezpieczające ryzyko wzrostu stóp w tak długim okresie, to wówczas te kredyty byłyby strasznie drogie i nikt by ich nie chciał. Już dotychczasowe doświadczenia pokazują, że klienci nie chcą kredytu ze stałą stopą, nawet gdy różnica wynosiła 0,4-0,5 pkt. proc.

- Pytanie jest takie jak banki, które mają takie kredyty w ofercie namawiają do nich klientów?

- Jeśli robiłyby to równie przekonująco co niektóre banki, które przekonywały do kupowania obligacji Getback, to można by uznać, że mała popularność wynika z regulacji. Jednak praktyka pokazuje coś zgoła innego.

Zastanawiam się jednak, co było w sytuacji gdy bank namówił klienta do zaciągnięcia kredytu hipotecznego o stałym oprocentowaniu, ale stopy by w tym okresie nie wzrosły i w efekcie kredyt okazałby się mniej korzystny niż przy zmiennej stopie. Wówczas klient może składać skargi na bank, że mu wcisnął droższy produkt...

- Można też sobie wyobrazić odwrotną sytuację czyli banki nie promują ani nie namawiają klientów na kredyty o stałym oprocentowaniu, ale jeśli stopy wzrosną to może się skończyć lawiną skarg, w związku z tym, że kredytobiorcy nie zostali wystarczająco poinformowani o tym ryzyku.

- Część ekonomistów uważa, że w obecnej cenie kredytu o zmiennym oprocentowaniu ryzyko jest niedoszacowane. Uwzględnienie wszystkich czynników ryzyka może sprawić, że marże w kredycie o stałym oprocentowaniu będą niższe niż w kredycie o zmiennym oprocentowaniu, a co za tym idzie początkowe raty obu rodzajów kredytów mogą być zbliżone. W takiej sytuacji można zakładać, że klienci częściej sięgaliby po kredyty o stałym oprocentowaniu. Poza tym jeszcze raz powtórzę, naszym zdaniem docelowym rozwiązaniem powinno być stałe oprocentowanie oferowane na cały okres, na który zawarta zostałaby umowa.

Jednak w większości krajów, w których popularne są kredyty o stałej stopie, obwiązuje ona przez 5-10 lat. Tymczasem UOKiK chciałby, żeby kredyty była atrakcyjniejsze ceowo niż te na zmienną stopę, a jednocześnie miałaby ona obowiązywać przez cały okres kredytowania czyli 20-30 lat. To jest raczej nierealny postulat...

- Niemcy są rynkiem, gdzie stała stopa obowiązuje praktycznie przez cały okres kredytowania i w zasadzie nie ma tam hipotek o zmiennym oprocentowaniu. Natomiast mamy świadomość, że w Polsce nie da się zmienić rynku od zaraz i proces przechodzenia na stałą stopę wymaga czasu. Trzeba od czegoś zacząć, ale nie chodzi o to, żeby iść w najprostsze rozwiązania czyli zaoferować stopę stałą przez 5 lat, bo taki okres jest dla banków najłatwiejszy.

- To niesie ryzyko. Skoro jest niskie prawdopodobieństwo wzrostu stóp w okresie najbliższych kilku lat, to może się okazać, że klienci którzy zaciągną taki kredyty stracą na tym finansowo i wówczas pozostali zrażą się do tego produktu.

- Argumentacja o braku odpowiedniego zabezpieczenia dla wieloletnich kredytów mnie nie przekonuje, bo przecież banki, które udzielały kredytów frankowych i też musiały zabezpieczyć się przed ryzykiem walutowym na 20-30 lat i mimo tego udzielały ich na dużą skalę. Kto, jak nie banki, może wziąć na siebie długoterminowe zarządzanie ryzykiem stopy procentowej w kredytach hipotecznych? Z pewnością nie może, a przynajmniej - standardowo nie powinien to być konsument!

Może rozwój tego rynku blokuje fakt, że wciąż nie ma rekomendacji KNF odnośnie zasad oferowania kredytów o stałej stopie. Prace nad nią rozpoczęły się już kilka lat temu i wówczas miała ona określić m.in. minimalny okres obowiązywania stałego oprocentowania. Część banków czekała na tę rekomendację i wstrzymywała się z ofertą do czasu jej wydania.

- Jesteśmy w tej sprawie w roboczym kontakcie z KNF i wiem, że Komisja nie jest przeciwna wprowadzaniu kredytów o czasowo stałym oprocentowaniu.

- Natomiast zdobycie odpowiedniego finansowania i zabezpieczenie ryzyka jest rolą banku jako profesjonalnego uczestnika rynku. Banki mają różne możliwości, mogą emitować obligacje, a także listy zastawne, korzystać z instrumentów pochodnych, itd. Banki to najbardziej profesjonalni uczestnicy rynku, a więc to na nich musi spocząć główny ciężar podjęcia aktywności w tym zakresie. Nie należy ciągle oglądać się na nadzór, na państwo, a z pewnością nie wolno całego ryzyka przerzucać na najsłabszego uczestnika, jakim jest konsument. Jeśli zostawimy konsumenta z ryzykiem, któremu nie może sprostać, to niewiadomą nie jest to czy ten konsument będzie miał problemy, niewiadomą jest tylko kiedy to się stanie i jak bardzo będzie dotkliwe.

Listy zastawne są dobrym sposobem pozyskiwania finansowania, także pod kredyty o stałej stopie, jednak aktywa, które są nimi finansowane są objęte tzw. podatkiem bankowym w przeciwieństwie do posiadanych przez banki obligacji skarbowych. Jeśli chcemy upowszechnić kredyty o stałym oprocentowaniu, to być może dobrym pomysłem byłoby wyłączenie ich z podatku, to mogło by się to przełożyć na tańsze kredyty, ale tu znowu wracamy do regulacji. Może jednak warto rozpocząć szerszą dyskusję na ten temat?

- Liczmy, że efektem naszego listu do banków będzie zdiagnozowanie problemów na tym rynku i być może na tej podstawie zostaną zaproponowane zmiany także w regulacjach, które ułatwiłyby proces przechodzenia rynku na stałą stopę.

- Nam chodzi o realną zmianę, a więc nie tylko o ofertę nowych kredytów na stałą stopę, ale o konwersję już zaciągniętych. O to, by banki kontaktowały się z posiadaczami kredytów i wyjaśniały, że jest możliwość przejścia ze stopy zmiennej na stałą. Nie słyszałem o takich praktykach, a przecież banki intensywnie dzwonią i oferują klientom różne nowe usługi. Mamy też wątpliwości czy wystarczająco informują o ryzyku zmiany stóp, nawet jeśli wykonują obowiązki wynikające z zaleceń KNF.

Są obawy o to czy klient rozumie specyfikę kredytu o czasowo stałej stopie procentowej czyli na te 5 czy 10 lat i nie okaże się, że po zakończeniu tego okresu gdy będzie odnawiał warunki przy wyższych stopach procentowych, nie będzie skarżył banku o to, że został wprowadzony w błąd. Być może dobrym rozwiązaniem byłoby wypracowani przy udziale UOKiK konkretnych wytycznych jak banki powinny w sposób pełny informować klientów o tym jak działa stałe oprocentowanie?

- Z tym wiązałoby się jednak pewne ryzyko, że potem jeśli któryś bank w swoich praktykach sprzedażowych nie dopełniłby wszystkich obowiązków i nie dochował rzetelności, to potem mógłby się zasłaniać wytycznymi wypracowanymi przy udziale UOKiK. To banki prowadzą biznes i ponoszą za to odpowiedzialność. Nie mogą jej przerzucać na administrację publiczną.

- Znamy przypadki branż, w których kodeks dobrych praktyk był stosowany bardzo kreatywnie. Dlatego nie wydajemy formalnej akceptacji.

Jeśli banki będą mocniej działać na rzecz upowszechnienia kredytów o stałej stopie, i jeśli np. będzie apel do regulatorów czy to nadzorcy czy Ministerstwa Finansów, to czy UOKiK będzie też wspierał te działania?

- Banki powinny nad tematem kredytów na stałą stopę intensywnie pracować, a jeśli rzeczywiście konieczna okaże się zmiana pewnych przepisów to powinny skutecznie to forsować.

- Jeśli będą propozycje zmian czy projekty ustaw, to będziemy je opiniować. Jednak, żeby tak się stało, to sektor musi podjąć skuteczne działania, których na razie nie dostrzegamy.

- Nie można natomiast przekładać odpowiedzialności za ten proces z banków na regulatorów rynku ani budować takiej narracji, że trzeba stworzyć bardzo dogodne warunki, żeby banki zaoferowały te kredyty. Oczekujemy, że udostępnią je w obecnych warunkach, a przykłady niektórych banków pokazują, że jest to możliwe, choć ta oferta jeszcze nie jest doskonała.

- Jednocześnie rozumiem, że chodzi o to, żeby można było uatrakcyjnić ofertę tak, aby różnica w oprocentowaniu nie była tak duża jak teraz. Dodatkowo Urząd stoi na stanowisku, że rolą banków jest większa praca na rzecz uświadomienia klientom ryzyka związanego z kredytami o zmiennym oprocentowaniu. Do tego nie są niezbędne rekomendacje czy zmiany w obciążeniach kapitałowych. Z naszych obserwacji wynika, że niektóre banki są gotowe do aktywniejszych działań i starają się coś robić, a inne czekają.

- Poza tym dotychczasowe doświadczenia pokazują, że argumentacja banków dotycząca braku możliwości zaoferowania tańszych produktów nie zawsze jest zgodna ze stanem faktycznym. Tak było ze sprawą wysokości opłaty kartowych interchange (prowizja pobierana od punktów handlowych przyjmujących płatności kartą - red.), kiedy banki twierdziły, że nie da się jej obniżyć, bo to grozi załamaniem rynku i nie chciały tego zrobić dobrowolnie. Ostatecznie ostre cięcie tej opłaty wprowadzone zostało ustawowo, po czym okazuje się, że da się z powodzeniem działać przy obniżonym poziomie prowizji, a rynek nie tylko się nie załamał, ale nadal się rozwija. Dlatego UOKiK dość ostrożnie podchodzi do argumentów banków, że nie da się czegoś oferować taniej.

Podsumowując, jakie są oczekiwania UOKiK jeśli chodzi o kredyty na stałą stopę w perspektywie najbliższych miesięcy?

- Na pewno oczekujemy rzetelnej i efektywnej kampanii uwiadamiającej klientom ryzyko związane z kredytami hipotecznymi o zmiennym oprocentowaniu, nie tylko do nowych czy potencjalnych klientów, ale także do tych, którzy je spłacają. Drugi punkt to umożliwienie konwersji już istniejących kredytów ze stopy zmiennej na stałą. Po trzecie aktywnych działań sektora na rzecz upowszechnienia tych kredytów. Żeby rynek działał prawidłowo i bezpiecznie konsument musi mieć uczciwą i pełną informację na temat kredytu, który zaciąga lub posiada oraz ryzyk z tym związanych, a także realny wybór między kredytem o stałym i zmiennym oprocentowaniu.

Jednak rozumiem, że UOKiK nie chciałby brać udziału w konsultacjach nad wypracowaniem zasad oferowania kredytów o stałej stopie?

- Możemy przekazywać pewne spostrzeżenia, zwracać uwagę na to co nam się nie podoba, ale nie wydamy formalnego "certyfikatu".

- Nie możemy przejmować odpowiedzialności za działania branży, ale np. tak jak na rynku suplementów diety pomagamy wypracować pożądane praktyki.

Poza tym w sektorze bankowym jest zatrudnionych kilkadziesiąt tysięcy osób, w tym cała rzesza fachowców, którzy biorą pieniądze między innymi za to, żeby regulacje bankowe i praktyki sprzedażowe były prawidłowe, zgodne z prawem oraz dobrymi praktykami i urzędy państwowe nie będą ich w tym wyręczały.

- Niestety doświadczenie pokazuje, że praktyka rozjeżdża się z deklaracjami, co widzimy na przykładzie problemu klientów, którzy zostali namówieni do kupna obligacji Getback. Są pozytywne przykłady instytucji, które wzięły na siebie straty klientów, ale są też odwrotne, gdzie instytucja zadeklarowała, że będzie reklamacje rozstrzygać na korzyść klientów, ale z napływających sygnałów wynika, że je odrzuca uznając za niezasadne.

Wobec ilu instytucji finansowych UOKiK prowadzi postępowanie w sprawie GetBack?

- Badamy sposób oferowania obligacji GetBack i teraz mamy cztery postępowania, w tym dwa wyodrębnione wobec Idea Banku i Polskiego Domu Maklerskiego. Nie wykluczamy, że będą kolejne, bo w trakcie postępowań, które już prowadzimy pojawiają się wątpliwości dotyczące kolejnych firm biorących udział w łańcuchu sprzedaży obligacji GetBack.

Rozmawiała Monika Krześniak-Sajewicz

Dowiedz się więcej na temat: okres kredytowania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »