Reklama

Przemyt odpadów atrakcyjny dla grup przestępczych

Statystyczny Polak produkuje rocznie 329 kg odpadów komunalnych. To mniej niż średnia unijna, ale więcej niż jeszcze kilka lat temu. Śmieci będzie przybywać, a biedniejsze powiaty powoli stają się śmietnikami dużych metropolii. To znacznie większy problem, niż import odpadów z zagranicy - oceniają eksperci.

Unia Europejska odpowiada za ok. 12 proc. światowej produkcji odpadów komunalnych. W 2016 roku na świecie wyprodukowano 2,01 mld ton takich odpadów, a UE odpowiadała za 250 mln ton z nich - wskazują autorzy raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego pt.: "Czy zaleją nas śmieci?". Prognozy Banku Światowego pokazują, że do połowy tego stulecia globalna produkcja odpadów zwiększy się o połowę, jeżeli nie zostaną podjęte żadne działania.

Ile śmieci Kowalski?

Reklama

Największymi wytwórcami odpadów w Europie są Niemcy, Francja i Wielka Brytania. Najwięcej odpadów generuje górnictwo i energetyka, ale najbardziej uciążliwe są odpady komunalne. Rozwinięte kraje wytwarzają bardzo dużo odpadów, ponieważ powiązane jest to z konsumpcją. Im więcej produktów kupujemy, tym więcej odpadów jest generowane - komentuje Szymon Dziak-Czekan, prezes Zarządu Stowarzyszenia "Polski Recykling".

Przeciętny mieszkaniec Polski wyprodukował w 2018 roku 329 kg odpadów komunalnych, najwięcej od 1997 roku, który stanowi limit dostępności danych Eurostatu. Polski "wynik" ok. około 67 proc. średniej unijnej i 43 proc. tego, co największy producent śmieci w Unii, czyli Dania (766 kg na mieszkańca). Szacuje się, że w 2030 roku w Polsce na jedną osobę będzie przypadać 370 kg "śmieci" komunalnych.

Odpady komunalne stanowią jedynie ułamek wszystkich odpadów produkowanych w Polsce - wskazują analitycy PIE. W 2018 roku nad Wisłą wytworzono 128 mln ton odpadów. Te komunalne odpowiadały za 12 mln ton, czyli za ok. 9,8 proc. wszystkich odpadów. Sektorami, które produkują najwięcej "śmieci" są górnictwo i wydobycie (48 proc.), przetwórstwo przemysłowe (20 proc.), a 14 proc. pochodzi z wytwarzania i zaopatrywania w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę.

Gdzie "podróżują" śmieci?

Oprócz odpadów "rodzimych", Polska, podobnie jak inne kraje, uczestniczy w transgranicznym przemieszczaniu odpadów. Z zagranicy przywozimy ich więcej, niż wywozimy. W 2017 r. do kraju trafiło 380 tys. ton odpadów. Zdaniem ekspertów, to nie import odpadów jest jednak największą "śmieciową" bolączką nad Wisłą. - Naszym problemem nie jest już import, tylko kilka milionów odpadów komunalnych, z którymi nie ma co zrobić, bo firmy wolą surowce pierwotne niż surowce z recyklingu. W Polsce zniesiona została regionalizacja. Polska nie jest śmietnikiem Europy, ale biedniejsze powiaty będą i już są śmietnikiem polskich metropolii. To jest problem, który trzeba rozwiązać i który jest trudniejszy do rozwiązania - mówi Dziak-Czekan. I wyjaśnia, że drogie śmieci zalewają tanie powiaty, bo wywozi się je z miejsc, gdzie opłaty za składowanie są dużo wyższe. W ten sposób śmieci "podróżują" po kraju do miejsc, gdzie jest taniej.

Jak dodaje ekspert, do Polski przyjeżdża od 3-5 proc. odpadów z zagranicy w porównaniu do tego, co generujemy w kraju. - Nie można importować "śmieci" do Polski. Wedle przepisów z 2018 r. import do Polski śmieci komunalnych podlega grzywnie do 500 tys. zł. Niemniej, w przypadku odpadów surowcowych, większość krajów w Europie zarówno je importuje, jak i eksportuje. Niektóre państwa specjalizują się w przetwarzaniu odpadów niebezpiecznych, ale polskie zakłady powinny bazować na lokalnych odpadach - mówi Dziak-Czekan.

I wyjaśnia, że na terenie Unii Europejskiej panuje swobodny przepływ usług i surowców, dlatego odpady takie jak stłuczka szklana, metale żelazne i nieżelazne, czy przesortowane plastiki są pozyskiwane w całej Europie i nie stanowią szkód środowiskowych, ale przynoszą korzyści ekonomiczne. - Musimy rozróżnić działalność przemysłową zgodną z przepisami i firmy, które prowadzą działalność nielegalnie - mówi nasz rozmówca. I podkreśla, że to o czym donoszą media, to głównie nielegalny przemyt.

Szara strefa odpadów

Skalę przemytu odpadów trudno oszacować. - W  2018 roku Główny Inspektorat Ochrony Środowiska stwierdził, że udaremniono 53 próby nielegalnego przywozu odpadów. Najwięcej, bo 111, powstrzymano w 2015 r., a później liczba udaremnionych prób utrzymywała się na poziomie 40-50 - mówi Paweł Głuszyński z Towarzystwa na Rzecz Ziemi. Jak dodaje, nie jesteśmy tu wyjątkiem. Przemyt zdarza się we wszystkich krajach, ponieważ gospodarka odpadami ma dużą szarą strefę.

Według GIOŚ w 2018 roku ujawniono próby przemytu do Polski ponad 14 tys. ton nielegalnych odpadów. To dużo więcej niż w latach poprzednich, bo w 2017 roku kontrole ujawniły niespełna 4,5 tys. ton odpadów sprowadzonych niezgodnie z prawem, a w 2016 roku ok. 300 ton.

Co sprawia, że przemyt odpadów jest atrakcyjny dla grup przestępczych? Jak wskazują analitycy PIE, niskie kary za przemyt i nielegalne składowanie odpadów powodują, że ta działalność oferuje wysokie zyski i niskie ryzyko. Do tego dochodzi nieprzejrzystość systemu. PIE powołuje się tutaj na raport Instytutu Jagiellońskiego pt.: "Odpady - palący problem czy cenny zasób", w którym wskazano, że brakuje wystarczających reguł dotyczących dokumentacji w gospodarce i obrocie odpadami. Autorzy opracowania proponują rozwiązanie, jakim jest upublicznienie rejestru pozwoleń oraz wymóg rejestracji sprawozdawczości związanej z gospodarką odpadami.

Dominika Pietrzyk

Dowiedz się więcej na temat: recykling | śmieci | odpady komunalne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »