Reklama

Przetasowania wśród banków nad Wisłą!

Lawina przejęć w polskim sektorze bankowym spowodowała, że banków ubywa. Na razie nie oznacza to jednak wcale, że stracą na tym klienci. Przeciwnie, konkurencja pomiędzy największymi graczami może się zaostrzyć.

To nie koniec zmian w sektorze bankowym

Santander Bank Polska ogłosił, że na koniec 2018 roku stał się drugim największym bankiem w Polsce, prześcigając Pekao. Jego aktywa na koniec zeszłego roku, dzięki przejęciu części Deutsche Bank Polska, urosły do 206 mld zł, co pozwoliło mu zająć pozycję wicelidera.

- Na koniec zeszłego roku zajęliśmy drugie miejsce w sektorze z sumą bilansową 206 mld zł - powiedział na konferencji prasowej prezes Santander BP Michał Gajewski.

Powiedzmy od razu - Pekao ogłosi swoje dane finansowe za zeszły rok 26 lutego i wtedy okaże się tak naprawdę, czy Santander zajmuje faktycznie drugie miejsce, czy też może banki idą łeb w łeb. Ale jeszcze kilka lat temu ówczesny Bank Zachodni WBK miał do Pekao długi dystans do pokonania, choć wciąż zajmował trzecią pozycję.

Reklama

Na koniec III kwartału zeszłego roku - bo to ostatnie dane, jakie znamy - Pekao miał 183,3 mld zł aktywów i pomimo znakomitej koniunktury zapewne nie przeskoczył 200 mld zł na koniec ubiegłego roku. Santander będzie więc bankiem trochę od niego większym. A jeszcze na początku ubiegłego roku obie instytucje dzieliło około 40 mld zł aktywów na korzyść Pekao.

Dla Skarbu Państwa wysforowanie się na drugie miejsce przez bank mający zagranicznego właściciela musi być sporą i przykrą niespodzianką. Jeszcze kwartał temu, a więc przed formalnym przejęciem polskiego Deutsche, państwo miało dwa największe banki - PKO Bank Polski oraz Pekao. Dzięki temu, że Skarb Państwa (formalnie właścicielami Pekao są PZU i Polski Fundusz Rozwoju) kupił strategiczny pakiet akcji od włoskiego UniCredit, zaczął kontrolować ponad połowę aktywów polskiego sektora bankowego. Mógł rządzić i dzielić. A tu krnąbrnie na drugie miejsce wyskoczył ktoś, kto ma zagranicznego właściciela. To może mieć spore znaczenie.

Nikt nie zagraża liderowi

Dla pełnego obrazu dodajmy, że na pierwszym miejscu w sektorze jest oczywiście PKO BP, którego łączne aktywa na koniec III kwartału przekroczyły 306 mld zł. Na razie nikt tej pozycji nie zagraża, bo jest to bank o połowę większy i od Santendera BP, i od Pekao. W najbliższym czasie - a zapewne też przez następnych kilka lat - będzie nie do dogonienia przez żadnego z konkurentów. Któryś z nich musiałby kupić inny bank ze ścisłej czołówki, a tak naprawdę żadnego na to nie stać. PKO BP urósł tak bardzo dzięki temu, że przed kilkoma laty przejął polską Nordeę. To przejęcie było pierwszym głazem, który poruszył lawinę fuzji w polskim sektorze bankowym.

Wyścig o skalę trwa. Po co bankom potrzebna jest skala? Bo pozwala zarabiać znacznie lepiej, a więc mieć lepszy zwrot z kapitału, czyli rentowność. Większy bank to więcej klientów. To więcej nieoprocentowanych ROR-ów, a więc większe zyski z udzielanych kredytów. To także większa możliwość selekcji klientów i dopasowywania do nich oferty.

Od samego łączenia banków - wbrew przekonaniom, które były przyczyną wielkich fuzji i przejęć w światowym sektorze bankowym aż do kryzysu - wartości wcale nie przybywa. Przeciwnie, kilka przykładów z przeszłości pokazuje, że banki, które za szybko rosły, po ostatnim wielkim kryzysie finansowym musiały być ratowane przez państwa, które płaciły za to z kieszeni swoich obywateli. Tak było w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Holandii i w USA.

Santander BP dostrzegł jednak, że fuzja z Deutsche BP może dać mu nie tylko szansę na zwiększenie skali działalności. Po pierwsze, wraz z przejmowaną częścią instytucji przyszło do niego bardzo wielu bogatych klientów, którzy mają oszczędności lub inwestycje o wartości nie mniejszej niż milion złotych.

- Mam nadzieję, że będziemy bankiem pierwszego wyboru dla klientów zamożnych - powiedział Michał Gajewski. Po drugie, Deutsche BP miał bardzo dobrą ofertę zarządzania aktywami oraz bankowości prywatnej dla bogatych, a to wszystko także trafiło teraz do Santandera. To nie jest akurat najlepszy moment, gdyż w zeszłym roku na warszawskiej giełdzie królowały spadki, a na światowych rynkach zwiększało się ryzyko. Ale wcześniej czy później będzie to dla klientów wartością i bank będzie z tej oferty odnosił korzyści.

Globalne korzyści

Dodajmy, że Santander BP przejął część detaliczną Deutsche BP, w tym 18,8 mld zł kredytów i 13,8 mld zł zobowiązań wobec klientów. Bilans ten był nierówny, więc musiał zadbać o płynność oraz wyemitować obligacje na pokrycie tej luki. Potrzebował depozytów i musiał za nie więcej zapłacić. To spowodowało, że jego marża odsetkowa obniżyła się na koniec zeszłego roku do 3,52 proc. Bank zapewnia jednak, że do końca tego roku powróci ona do wysokości ok. 3,8 proc.

Jakie skutki może przynieść objęcie tytułu wicelidera polskiego sektora bankowego przez Santander?

Dzięki temu staje się on bardziej konkurencyjnym bankiem na rynku. O ile jednak dla klientów detalicznych na polskim rynku wciąż bardzo liczy się cena usług bankowych, a Santander nie ma ambicji być "najtańszym" bankiem, może się stać zażartym konkurentem Pekao jeśli chodzi o obsługę przedsiębiorstw. To właśnie dlatego bank ten zmienił w zeszłym roku nazwę z lokalnej BZ WBK na globalną markę hiszpańskiego właściciela, czym manifestuje swoją obecność w jego sieci. Obejmuje ona wiele krajów europejskich i azjatyckich, a także część Ameryki Łacińskiej i USA.

To, co było do tej pory atutem Pekao - udział w globalnej sieci włoskiego UniCredit - staje się teraz atutem Santandera. A wiadomo, że polskie przedsiębiorstwa nie ustają w ekspansji na zagraniczne rynki. Dodajmy jeszcze, że Pekao do tej pory mówiło o sobie, że jest najlepszym w Polsce bankiem korporacyjnym. Santander może teraz z powodzeniem stanąć do wyścigu o palmę pierwszeństwa. W ubiegłym roku bank zajął pierwsze miejsce na rynku kapitałowym pod względem wyemitowanych akcji i obligacji polskich firm w Polsce i za granicą. Do tej pory liderem był tu Pekao.

Santander powiększa swój udział także jeśli chodzi o małe i średnie przedsiębiorstwa. Wartość portfela kredytowego dla tego rodzaju firm wzrosła w banku w zeszłym roku o 26 proc., do 12,5 mld zl, a roczna sprzedaż o 15 proc., do 3,5 mld zł.

Dzięki przejęciu Deutsche Bank Polska Santander zwiększył także fizyczną sieć. Choć banki przechodzą pospieszną drogą do świadczenia usług w świecie cyfrowym - ta sieć ma wciąż znaczenie. Coraz mniejsze dla klientów detalicznych, ale coraz większe dla bankowości przedsiębiorstw. Przedsiębiorstwa - im większe, tym mają bardziej wyrafinowane oczekiwania - chcą mieć doradców bankowych na "skinienie", ale także na "wyciągniecie ręki". I - co ważne dla banków - skłonne są za szybkie i perfekcyjne usługi więcej płacić.

- Zainwestowaliśmy w większą specjalizację naszych bankierów - powiedział Michał Gajewski.

Co to może oznaczać dla Pekao? Może stracić nie tylko drugie miejsce na całym rynku, ale także mocną pozycję w wielu jego segmentach. Nie można wykluczyć, że spowoduje to, iż państwowi właściciele znowu będą zastanawiać się nad połączeniem go z Alior Bankiem. Możliwości takiej fuzji już raz rozważały zarządy obu instytucji, ale doszły do wniosku, że lepiej jej nie robić.

Była to rozsądna decyzja, bo Alior i Pekao to banki o zupełnie odmiennych modelach i kulturze biznesu. Ale jeśli Pekao nie pociągnie ostro za bezpośrednim konkurentem, niewykluczone, że sprawa może wrócić na porządek dzienny. Bo także za plecami Pekao będzie się wiele działo.

To jeszcze nie koniec zmian w sektorze

O ile wyścig o skalę trwa w samej czołówce, to bardzo ciekawe rzeczy dzieją się także tuż za jej plecami. Wiadomo, że większość fuzji i przejęć na polskim rynku wynikała do tej pory ze słabości zagranicznych właścicieli polskich banków lub zmiany ich strategii. Ostatnio nastąpił wysyp takich decyzji.

Austriacki Raiffeisen również sprzedał swoją polską spółkę, a kupującym był BGŻ BNP Paribas. Aktywa tego banku przekroczą w sumie 100 mld zł i wskoczy on na szóste miejsce przed Millenium. Ale Millennium nie odpuszcza i kupuje Eurobank od francuskiego właściciela Societe Generale.

Można spodziewać się, że po przejęciu aktywa Millennium sięgną 90 mld zł według wartości na koniec 2018 roku. Zostanie nieco w tyle, jednak dystans do odrobienia nie będzie duży.

Nieco dalej za nim znajdą się dwa połączone banki Leszka Czarneckiego - Getin Noble i Idea mające trochę ponad 80 mld zł aktywów. Pierwszą dziewiątkę zamknie właśnie Alior z aktywami ponad 70 mld zł. Od kolejnego Citi Handlowego będzie dzieliła go już spora różnica.

Czy to znaczy, że "wielka trójka" polskich banków odskoczyła konkurencji i może spokojnie czerpać korzyści ze swojej skali?

Wcale nie. Znowu przetasowania w polskim sektorze będą zależeć od tego, co dzieje się za granicą. A tuż za zachodnią granicą toczą się rozmowy pomiędzy tamtejszym Ministerstwem Finansów a Deutsche Bankiem i Commerzbankiem o możliwości połączenia tych niemieckich instytucji. Dodajmy, że to są banki z kłopotami i to na globalną skalę. Ostatnie europejskie stres-testy pokazały, że gdyby na rynkach finansowych i w gospodarce nastąpił zbieg bardzo niekorzystnych wydarzeń, oba mogłyby mieć poważne kłopoty.

Po kryzysie niemiecki rząd musiał ratować Commerzbank w zamian za co objął ponad 15 proc. jego akcji.

Z takim udziałem jest głównym akcjonariuszem. Już od kilku lat planuje je sprzedać. Teraz zastanawia się, czy połączenie Deutsche i Commerz miałoby sens. Jest prawdopodobne, że tak.

Źródła Interii mówią, że gdyby do połączenia niemieckich banków doszło, to polski mBank przejąłby niesprzedaną Santanderowi część Deutsche Banku Polska.

Składają się na nią głównie kredyty walutowe (ok. 12 mld zł, z czego niepełna 4 mld zl we frankach szwajcarskich) i bankowość korporacyjna - ok. 10 mld zł. To w sumie 22 mld zł aktywów. Źródła te mówią, że mBank byłby zainteresowany transakcją obejmującą wszystko.

Gdyby taki scenariusz doszedł do skutku, suma bilansowa mBanku mogłaby przekroczyć 170 mld zł. Do tego, żeby dogonił Pekao brakowałoby mu jeszcze 20-25 mld zł. To sporo, ale wcale nie poza zasięgiem możliwości. Tym bardziej, że mBank wzmocniłby bardzo swoją pozycję w segmencie korporacji, obsługując wiele niemieckich instytucji w Polsce i ich polskich dostawców. Do bankowości korporacyjnej dołączyłby silny gracz.

Pozostaje pytanie, co w tej sytuacji zrobi piaty bank w Polsce ING BSK, który na koniec III kwartału zeszłego roku miał 134 mld zł aktywów. mBank by mu wyraźnie "uciekł". BGŻ BNP Paribas zacząłby mu dreptać po piętach bardziej niż jakikolwiek inny konkurent do tej pory. W przeszłości prezes ING BŚK Brunon Bartkiewicz podkreślał, że jego bank bez żadnych przejęć, wyłącznie organicznie, w ciągu ostatnich 10 lat urósł dwa razy, a poza tym nie zależy mu, by był największy, ale żeby był najlepszy.

I faktycznie ING BŚK na koniec III kwartału zeszłego roku miał wskaźnik zwrotu z kapitału (ROE) prawdopodobnie najwyższy w całym polskim sektorze - 12,1 proc. Santander BP z wynikiem 11,9 proc pod tym względem mu ustępuje.

Santander ma jeszcze jeden atut. W tym roku prawdopodobnie będzie mógł wypłacić ok. 2 mld zł dywidendy. Pod warunkiem, że taka decyzja ostatecznie zapadnie, a zgodzi się na to także Komisja Nadzoru Finansowego. Będzie to 25 proc. zatrzymanego zysku za 2016 rok, połowa za 2017 rok i 25 proc. za ten rok. Pod tym względem Pekao nie ustępuje Santanderowi, bo prawdopodobnie będzie mogło przeznaczyć na dywidendę cały ubiegłoroczny zysk, a będzie to ponad 2 mld zł.

Co lawina fuzji i przejęć znaczy dla klientów polskich banków?

Analitycy od dawna wyrażają obawy, że państwo zdobyło zbyt dużą władzę nad sektorem bankowym. Wzmocnienie pozycji Santandera, możliwe wzmocnienie mBanku oraz BGŻ BNP Paribas i Millennium poprawiłoby równowagę.

Sami bankowcy mówili też, że lawina przejęć wśród polskich banków spowoduje, iż w końcu zostaną 3-4 duże instytucje.

A to zaszkodzi i konkurencji, i klientom. Ale zapewne w przyszłym roku w polskim sektorze będzie 8-9 sporych banków, choć oczywiście największe korzyści będą czerpać najwięksi. Każdy z tych banków jednak będzie miał silną motywację, by gonić poprzedzającego go lub uciekać tym, który go gonią. To nie będzie wcale zły układ dla konkurencji na rynku i dla klientów.

Jacek Ramotowski

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Dowiedz się więcej na temat: polskie banki | bank

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »