Przybywa potrzebujących, ubywa darów. Sytuacja banków żywności coraz trudniejsza, to będzie trudna zima

W całej Europie przybywa klientów banków żywności. W porównaniu do 2021 roku, liczba potrzebujących wzrosła średnio o 20-30 proc. Niektóre banki, np. w Niemczech, wstrzymały nabór. Zwiększony popyt najuboższych jest uzasadniany rosnącą inflacją, cenami energii i gazu. W Polsce też przybyło odbierających dary. Norbert Konarzewski z Federacji Polskich Banków Żywności zasygnalizował jednak Interii, że “nie ma sygnałów, żeby działo się coś niepokojącego”.

Na coraz trudniejszą sytuację narzekają Tafeln - banki żywności w Niemczech. We wrześniu dziennik "Der Spiegel" ostrzegał, że jeśli nie otrzymają zaopatrzenia, za kilka miesięcy, opustoszeją. Żywność jest rozdzielana przez 962 banki w całym kraju i jak wynika z danych Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych (DIW), korzysta z niej 2 miliony osób. 

Tafeln ograniczają pomoc

Aby obsłużyć potrzebujących, co trzeci Tafeln zdecydował o wstrzymaniu przyjęć i odrzuceniu nowych kandydatów. Drastyczną decyzję podjęto po tym, jak zapotrzebowanie na pomoc charytatywną wzrosło w tym roku w Niemczech o połowę. - Jeśli mielibyśmy zaakceptować wszystkich, liczba tych, którym pomagamy, prawdopodobnie by się podwoiła - zapewniał tamtejsze media prowadzący bank żywności pod Frankfurtem nad Menem. 

Reklama

O bardziej aktywne wsparcie apelowały przed miesiącem do ludności banki żywności w Bułgarii. Agencje rządowe wyczerpały już swoje tegoroczne budżety na pomoc żywnościową i organizacje charytatywne zostały zmuszone do szukania darów w sektorze prywatnym. Potrzebujących szybko przybywa. Między wrześniem a końcem października liczba korzystających z Krajowego Banku Żywności (BHF) wzrosła w Bułgarii o 75 proc. Aby zachęcić tamtejsze firmy do dzielenia się żywnością, przekazywane dary zostały zwolnione z 20-procentowego VAT.  

Jedzenie albo rachunki za prąd

Na Węgrzech, gdzie cena chleba wzrosła w ciągu ostatniego roku o 80 proc., liczba szukających pomocy w bankach żywności zwiększyła się o jedną czwartą. We Włoszech od stycznia listy potrzebujących wydłużyły się o 85 tys. osób. Coraz częściej po żywność zgłaszają się młodzi, m.in. studenci, którzy oszczędzają pieniądze, by mieć na opłacenie rachunków za prąd. W Holandii, tamtejsze banki - Voedselbank - szacują, że tej zimy popyt na ich żywność wzrośnie o 20 proc. W Holandii z pomocy mogą korzystać ci, którym po dokonaniu opłat zostaje na życie nie więcej niż 300 euro miesięcznie. 

W Polsce, banki żywności współpracują z 3200 organizacjami pomocowymi, które rozdają potem żywność potrzebującym. Dociera ona w skali roku do 1 miliona 800 tys. osób. Od wybuchu wojny w Ukrainie zapotrzebowanie na żywność wzrosło. Obecnie jest ono zdecydowanie większe niż ilości pozyskanych darowizn. 80 proc. organizacji pomocowych sygnalizuje, że przyjęłoby więcej żywności, by móc przekazać ją osobom potrzebującym. 

- Banki żywności od pierwszych dni wojny wspierały uchodźców z Ukrainy. Wtedy to mocno wzrosło zapotrzebowanie na żywność. Niestety otrzymywaliśmy sygnały od banków, że ich magazyny stoją puste i nie są w stanie wesprzeć nowych organizacji. Te sytuacje zdarzały się sporadycznie - zapewnia Interię Norbert Konarzewski z Federacji Polskich Banków Żywności zrzeszającej 32 placówki. 

Dawać mniej albo tylko swoim

Federacja zapytała podlegające jej banki, co robią, kiedy półki zaczynają być puste. - Strategie są dwie. Większość placówek (60 proc.) opowiada się za zaopatrywaniem przede wszystkich stałych bywalców, którzy zostali wcześniej zweryfikowani. Inne - średnio co piąta - zachęcają, aby dawać mniej, ale większej grupie, aby pomoc, nawet ta uszczuplona, dotarła do potrzebujących - informuje Interię przedstawiciel Federacji Polskich Banków Żywności.  

Norbert Konarzewski przyznaje, że w Polsce sklepy ofiarowują coraz mniej. Od 1 marca 2020 roku handlowcy płacą 10 gr za każdy kilogram zmarnowanej żywności (Ustawa o przeciwdziałaniu marnowania żywności). Aby zmniejszyć wielkość kar, placówki częściej niż przedtem organizują promocje i oferują produkty, których termin ważności się kończy. Więcej też kosztuje transport darów. - Sklepy zaczęły optymalizować ich wielkość. Musimy jeździć częściej, ale po mniejszą ilość żywności, przez co wzrósł nam koszt obsługi - wyjaśnia Norbert Konarzewski. 

Prywatne wsparcie coraz mniejsze

Rzadziej wsparcie płynie od osób prywatnych. W tegorocznej Świątecznej Zbiórce Żywności, prowadzonej od 26 lat, zebrano 260 ton darów - trzy razy mniej niż przed pandemią. Dla porównania, w Hiszpanii, lidera ilości darów dla organizacji charytatywnych w Europie, w minionym roku zebrano 16 tysięcy ton, a przed pandemią - średnio o 5 tysięcy ton więcej. - W tym roku, od momentu wybuchu wojny, żywność jest zbierana przez sieci w trybie ciągłym, trochę się na te zbiórki uodporniliśmy i coraz rzadziej sięgamy do portfela, aby kupić produkt, który trafi do osób potrzebujących - przyznaje Konarzewski.  

Organizacje charytatywne ostrzegają, że przed bankami żywności trudna zima. Według najnowszych danych Eurostatu, w ubiegłym roku ponad jedna piąta ludności UE nie mogła należycie ogrzać swoich domów. W listopadzie wzrost cen w strefie euro spadł po raz pierwszy od 17 miesięcy z 10,6 proc. do 10 proc., mimo to są one o wiele wyższe niż rok temu. “Wkrótce wiele rodzin stanie przed dylematem - kupno żywności czy opłacenie energii. Wtedy część z nich, aby opłacić prąd i gaz, poprosi o żywność banki” - zapowiadają organizacje charytatywne. 

Ewa Wysocka 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Banki Żywności | dary | pomoc społeczna | inflacja | żywność

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »