Reklama

RODO: 20 tysięcy skarg. Suma kar przekroczyła 2 miliony euro

Suma kar nałożonych przez Urząd Ochrony Danych Osobowych z tytułu RODO przekroczyła 2 mln euro; najwyższa do tej pory kara to ponad 600 tys., a średnia to 79 tys. euro - wynika z opublikowanej w piątek analizy. Zgodnie z nią w 35 proc. przypadków przyczyną kary były nieodpowiednie zabezpieczenia.

Według analizy firmy Sprint, od wejścia w życie unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO) do UODO zgłoszono ponad 20 tys. skarg (okres od maja 2018 r. do końca 2020 r.). Jak podkreślono, w 2020 r. do urzędu wpływało średnio ponad 530 skarg miesięcznie.

Zgodnie z analizą do tej pory łączna wartość kar nałożonych przez UODO przekroczyła 2 mln euro. "35 proc. z nich nałożono za brak odpowiedniego zabezpieczenia danych, czego skutkiem w większości przypadków był wyciek. Tak było w przypadku najwyższej do tej pory kary w wysokości ponad 600 tys. euro, nałożonej w związku z atakiem hakerskim na sklep internetowy" - przekazała ekspertka ds. cyberbezpieczeństwa w firmie Sprint Patrycja Tatara, cytowana w informacji.

Reklama

W przypadku 8 proc. kar przyczyną ich nałożenia było niepoinformowanie UODO o zdarzeniu.

Firma podkreśliła, że często dochodzi do przypadkowego upublicznienia danych. "Nie mówimy tu o świadomym zamieszczeniu informacji na stronie, jak to uczyniło jedno polskie stowarzyszenie sportowe. Chodzi o zdarzenia nieumyślne. Powołując się na rodzimy przykład - w trakcie restartu serwerów jednej firmy wystąpił błąd, przez który publiczne stały się dane ich klientów, ponad 140 tys. osób. Niestety zostało to wychwycone przez przestępców, którzy skopiowali dane i usunęli je z firmowej bazy. Potem wystąpili o okup. Kara od UODO przekroczyła równowartość 200 tys. euro" - podał Sprint.

Kolejnym przykładem sytuacji, która naraża firmę na wyciek danych, są ataki na stronę www i aplikacje webowe. Jak wskazano w analizie, w Polsce jeszcze nie doszło do takiego zdarzenia. Podano natomiast przykład linii lotniczych British Airways. Ruch z ich oficjalnego serwisu był przekierowywany na fałszywą stronę, która zbierała dane osobowe. Liczba poszkodowanych sięgnęła 500 tys., a kara - 20 mln euro. Z kolei brytyjski Ticketmaster korzystał z "dziurawego" chatbota, co umożliwiało dostęp do danych finansowych klientów. Nie doszło do wycieku danych, ale kara i tak przekroczyła 1 mln euro.

W analizie zaznaczono, że UODO podchodzi wyjątkowo surowo także do bezpośrednich ataków na firmowe serwery i bazy danych, zwłaszcza jeśli ofiara ataku nie wypełni obowiązku informacyjnego związanego z atakiem.

Jak dodano, nadal zdarzają się też "fizyczne" zdarzenia prowadzące do wycieku danych, jak kradzież komputera z danymi (z czym musiała zmierzyć się jedna z polskich uczelni) czy zgubienie przenośnej pamięci USB (co zdarzyło się pracownikowi jednego z sądów okręgowych).

PAP
Dowiedz się więcej na temat: UODO | RODO | wyciek danych osobowych | ataki hakerskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »