Reklama

Rosja i Niemcy zaciskają pętlę wokół Europy

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew i kanclerz Niemiec Angela Merkel odkęcili kurek gazociągu Nord Stream w nadbałtyckim Lubminie. Świadkami było blisko 400 zaproszonych gości. M.in. premierzy Francji i Holandii. W tym gronie miał być też prezes morskich portów Szczecina i Świnoujścia.

Jarosław Siergiej nie znalazł jednak czasu, bo jak określił - ma inne obowiązki. Na stronie głównej Zarządu Morskich Portów jest komunikat, że kontynuowane jest postępowanie prawne wobec Nord Streamu przed sądem w Hamburgu.

Reklama

Porty złożyły odwołanie od decyzji niemieckiego Urzędu Żeglugi i Hydrografii, który wydał konsorcjum Nord Stream zezwolenie na ułożenie gazociągu, nie przyjmując jednocześnie argumentów dotyczących głębokości ułożenia gazociągu na dnie Bałtyku. Dyrektor ds. technicznych Nord Streamu zapewnił wczoraj w Berlinie, że w razie potrzeby rurę da się wkopać w dno Bałtyku.

OPINIA

Nord Stream ruszył dzisiaj I jakoś trzeba się z tym faktem w Polsce pogodzić i nauczyć żyć - powiedziała Polskiemu Radiu Ewa Synowiec, stały przedstawiciel Komisji Europejskiej w Warszawie. Dodała, że zawarcie umowy gazowej między Niemcami a Rosja w przeszłości to lekcja dla Unii Europejskiej.

Synowiec powiedziała, że polska prezydencja chciałaby zwrócić uwagę państw członkowskich Unii Europejskiej na aspekty zewnętrzne polityki energetycznej, tak żeby zawierane umowy były bardziej transparentne. Skutków handlowych otwarcia gazociągu Nord Stream nie będzie - uważa Mieczysław Nogaj, dyrektor Departamentu Polityki Handlowej w Ministerstwie Gospodarki. Dodał, że z tego punktu widzenia, jest bez znaczenia, czy import gazu idzie poprzez polski system, czy nie. Nogaj powiedział, że skutki otwarcia gazociągu mogą być polityczne i dotyczyć relacji między Niemcami, Rosją i Unią jako całością. Wspólna polityka energetyczna Unii Europejskiej ma obowiązywać od 2014 roku.

Cios dla Polski

Uruchomienie Gazociągu Północnego oznacza dla Polski utratę pozycji kraju tranzytowego i ulokowanie się na marginesie europejskiego rynku gazowego. Ekspert podkreślił, że przez to za błękitne paliwo będziemy płacić więcej niż Niemcy. Andrzej Szcześniak zwrócił uwagę, że uruchomienie Gazociągu Północnego wzmocni pozycję negocjacyjną Rosji, co będzie oznaczało bardzo trudne rozmowy gazowe po wygaśnięciu polsko-rosyjskich kontraktów.

W 2022 roku wygaśnie umowa na dostawy gazu do Polski gazociągiem Jamalskim. - Tego gazu będzie mniej transportowali albo w cale, a na pewno jego cena będzie znacznie wyższa - ostrzega ekspert.

Podobnie uważa były minister gospodarki w rządzie PiS Piotr Woźniak. Jego zdaniem, uruchomienie Gazociągu Północnego jest elementem ugruntowania pozycji Gazpromu jako monopolisty na rynku gazu w Europie Środkowo-Wschodniej, tym bardziej, że nie ma na tych rynkach żadnej konkurencji. Zdaniem byłego ministra gospodarki, dlatego też Polska płaci obecnie za gaz więcej niż nasz zachodni sąsiad. Piotr Woźniak powiedział IAR, że Gazprom będzie tłoczył paliwo bezpośrednio do Niemiec, przez co będzie mógł szantażować między innymi Polskę zamknięciem gazociągu Jamalskiego, by uzyskać wyższą cenę za surowiec. Piotr Woźniak podkreślił, że do 2022 roku musimy znaleźć innych dostawców, by monopolista Gazprom nie narzucił nam jeszcze większej ceny na paliwo. Uruchomiony dziś gazociąg, w przyszłym roku zostanie rozbudowany o drugą nitkę. Łącznie będzie tłoczyć 55 mld m3 gazu rocznie. .

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »