Reklama

Rosja zmniejsza produkcję gazu; nadwyżki są spalane

Radykalne ograniczenie dostaw gazu ziemnego z Rosji do Europy sprawiło, że Gazprom prawdopodobnie zaczął spalać nadwyżki gazu. Takie informacje podał niedawno YLE, fiński publiczny nadawca radiowo-telewizyjny. Bloomberg z kolei donosi, że koncern nie ma gdzie sprzedawać swoich surowców i zmuszony jest zamykać część odwiertów. Mimo to sytuacja finansowa firmy jest bardzo dobra ze względu na wysokie ceny surowca. Załamanie możliwe jest w perspektywie trzech lat.

  • Jeśli Rosjanie faktycznie spalają gaz, a płomienie nie są wywołane awariami, oznacza to, że nie są w stanie zagospodarować nadmiaru surowca
  • Na początku sierpnia wydobycie gazu przez Gazprom spadło do najniższego poziomu od co najmniej 2008 r.
  • Rosja nie ma w tej chwili technicznej możliwości przekierowania rurociągowego eksportu gazu z Europy na rynki azjatyckie

Fińskie media informowały, że niedaleko granicy rosyjsko-fińskiej, w pobliżu tłoczni Portovaja, widoczna jest gigantyczna pochodnia. Płomienie były widoczne po raz pierwszy 17 czerwca, zaledwie trzy dni po tym jak przepływ gazu Nord Stream 1 spadł do 40 proc. Obserwacje te potwierdziły zdjęcia satelitarne NASA, przy pomocy których monitorowane są pożary na świecie. Według danych NASA, liczba i rozmiar źródeł ognia się zmieniały, ale nigdy całkowicie nie zniknęły. Wcześniej, przed drastycznym ograniczeniem przesyłu przez Nord Stream 1, NASA nie odnotowała żadnych pożarów na stacji kompresorów.

Reklama

W Rosji spada produkcja gazu

Jeśli Rosjanie faktycznie spalają gaz, a płomienie nie są wywołane awariami czy problemami technicznymi, oznacza to, że nie są w stanie zagospodarować nadmiaru surowca po tym, jak ograniczyli wysyłkę do Europy do 20 proc. (w tej chwili w tłoczni Portovaja pracuje już tylko jedna z sześciu turbin).

Taki scenariusz potwierdzałyby dane zaprezentowane przez Bloomberga. Na początku sierpnia wydobycie gazu przez Gazprom spadło do najniższego poziomu od co najmniej 2008 r., mimo że na rynku utrzymują się bardzo wysokie ceny surowca. Według wyliczeń amerykańskiej agencji, średni dzienny eksport Gazpromu wynosi dziś tylko 202 mln m sześc. i jest najniższy od 2014 roku.

Gazprom tłumaczył cięcie eksportu kwestiami technicznymi. Argumentował, że do kraju nie mogła wrócić turbina remontowana przez Siemensa w Kanadzie, tymczasem modernizacji wymagają już  kolejne urządzenia. Kanada na skutek sankcji nie była w stanie pierwotnie odesłać części, ale po rozmowach z Niemcami kraj zwolnił sprzęt Gazpromu z sankcji i wysłał go do Niemiec, skąd miał nastąpić transport do Rosji.

Komu bardziej zależy na turbinie?

Obecnie należące do Gazpromu urządzenie, o które rozegrała się wcześniejsza batalia, wciąż znajduje się w Niemczech. Koncern najwyraźniej nie chce go odebrać. Przekonuje, że zwrot części z Kanady przez Niemcy nie odpowiada warunkom kontraktu, że Siemens nie naprawił wszystkich usterek, Rosja domaga się też od Unii i Wielkiej Brytanii gwarancji, że nie zastosują wobec koncernu kolejnych sankcji...

Mnóstwo wymówek, które - jak oceniają eksperci i same unijne kraje - mają prowadzić do tego, by Europa pozostała na zimę bez gazu. Taka sytuacja prowadzi też do dalszego wzrostu cen surowca, co jest Rosji na rękę.

Zyski rosną mimo spadku eksportu

Analitycy oceniają, że mimo zmniejszonych wolumenów sprzedaży firma zanotuje rekordowe wyniki eksportu ze względu na wysokie ceny węglowodorów. Taka sytuacja utrzymywać się będzie w najbliższych latach. Nadia Kazakova, analityk z brytyjskiego Renaissance Energy Advisors, szacuje, że przychody Gazpromu ze sprzedaży zagranicznej ukształtują się w tym roku na rekordowym poziomie 79 mld dol. W kolejnym roku może to być 67 mld dol. To znacznie więcej niż 55 mld dol. z 2021 r., które były rekordem na tamtą chwilę.

Sytuacja zmieni się zapewne w połowie dekady, gdy na rynek, w wyniku przeprowadzonych inwestycji zwiększających moce światowych producentów, napłyną nowe wolumeny LNG. Wówczas Gazprom może stanąć w obliczu gwałtownego spadku dochodów. - Ceny gazu w Europie w końcu się obniżą, ale Gazprom nigdy nie odzyska swojego udziału w rynku - ocenia Kazakova, cytowana przez Radio Wolna Europa. Eksperci zaznaczają, że strategia Gazpromu opierała się na dostawach zarówno do Azji jak i do Europy. Rezygnacja z jednego z tych rynków nie może pozostać neutralna dla takiego koncernu.

Już wcześniejsze dążenia Europy do zielonej transformacji miały prowadzić do spadku zużycia węglowodorów. Przechodzenie gospodarek na zeroemisyjne źródła energii przewidziano jednak wtedy na dekady. Obecna sytuacja i wojna, jaką Rosja rozpętała w Ukrainie, przyspieszy proces odchodzenia od rosyjskich surowców. Unia Europejska zapowiedziała, że będzie dążyć do zakończenia importu rosyjskiego gazu do 2027 r., choć niektórzy obserwatorzy rynków oceniają, że cel ten wydaje się zbyt ambitny.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Cała nadzieja w Chinach

Rosja nie ma w tej chwili technicznej możliwości przekierowania rurociągowego eksportu gazu z Europy na rynki azjatyckie. Jak podaje Ośrodek Studiów Wschodnich, rosnące powoli dostawy do Chin gazociągiem Siła Syberii 1 (w 2020 r. było to 4,1 mld m sześc., w 2021 r. 10,4 mld m sześc., przy docelowej mocy 38 mld m sześc. zakładanej do osiągniecia w 2025 r.) pochodzą ze złóż wschodniosyberyjskich. Rurociąg nie ma połączenia ze złożami zachodniosyberyjskimi stanowiącymi główną bazę surowcową dla eksportu na Stary Kontynent. 

Problem mogłaby rozwiązać dopiero budowa gazociągu Siła Syberii 2, który ma dotrzeć do złóż zachodniej Syberii. Jego docelowa planowana przepustowość to 50 mld m sześc. rocznie. Połączenie ma biec przez Mongolię do Chin. Budowa infrastruktury, według najbardziej optymistycznych zapowiedzi, miałaby rozpocząć się w 2024 r., a zakończyć w roku 2030.

Z całą pewnością Moskwa będzie teraz z jeszcze większą motywacją rozwijać eksport do Azji, w tym do Chin. Obecna sytuacja, podobnie jak w 2014 r., ponownie stawia Chiny w korzystnej sytuacji negocjacyjnej. Wiedząc, że Kreml jest przyparty do ściany, Pekin może negocjować atrakcyjne dla siebie warunki cenowe.

Tymczasem Gazprom jest jednym z głównych płatników podatków do rosyjskiego budżetu. Uspokojenie się sytuacji na rynku surowców, przy utrzymaniu pozostałych zachodnich sankcji na Rosję, mogłoby spowodować w połowie dekady spadek wpływów do budżetu Kremla. Czy jednak Europa i świat będą dalej trzymać w tym czasie Moskwę na dystans? Trudno dziś wyrokować.

Monika Borkowska   

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »