Reklama

Rosja zobowiązana do wypłaty 50 miliardów dolarów odszkodowania za JUKOS

Rosja musi wypłacić 50 miliardów dolarów byłym akcjonariuszom koncernu naftowego JUKOS - orzekł sąd apelacyjny w Hadze. Kreml nie komentuje na razie decyzji sądu apelacyjnego - powiedział we wtorek Dmitrij Pieskow, rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina.

Część rosyjskich i zachodnich ekspertów uznała, że w ten sposób haski trybunał uznał, iż bankructwo rosyjskiego potentata naftowego miało "głęboki podtekst polityczny". Moskwa odwoła się od tego wyroku do Sądu Najwyższego Holandii - poinformował reprezentujący rosyjskie interesy adwokat Andriej Kondakow.
W 2003 roku moskiewski sąd aresztował założyciela i prezesa JUKOSU - Michaiła Chodorkowskiego. Oficjalnie biznesmena oskarżono o finansowe malwersacje, w tym związane z tak zwaną "złą prywatyzacją". Nieoficjalnie niezależni komentatorzy wskazywali, że jest to zemsta polityczna za otwarte krytykowanie prezydenta Władimira Putina i odmowę współpracy z kremlowskimi kręgami.

Reklama

W 2005 roku Michaił Chodorkowski trafił do łagru. Uznany przez międzynarodowe organizacje za więźnia politycznego, wyszedł na wolność w grudniu 2013 roku po tym, gdy prezydent Rosji podpisał akt łaski.

W tym czasie byli akcjonariusze JUKOSU złożyli pozwy o odszkodowania do międzynarodowego sądu arbitrażowego w Hadze. W 2009 roku sąd postanowił, że mają oni prawo ubiegać się o odszkodowania.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

W 2014 roku haski sąd arbitrażowy zasądził na korzyść akcjonariuszy 50 miliardów dolarów. Dwa lata później holenderski sąd okręgowy podważył kompetencje sądu arbitrażowego. Jednak po sześciu latach sąd apelacyjny uznał, że akcjonariuszom należą się pieniądze. Radio Swoboda przypomina, że po tym orzeczeniu Rosji grozi areszt jej międzynarodowych aktywów, w tym nieruchomości i kont bankowych. (IAR)

- - - - -

- Kreml nie komentuje na razie decyzji sądu apelacyjnego w Hadze, dotyczącej odszkodowań dla udziałowców koncernu Jukos - powiedział we wtorek Dmitrij Pieskow, rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina. Nie ma na razie danych na ten temat - wyjaśnił. 

- Są to nowe informacje, na razie nimi nie dysponuję, dlatego nie mogę ich skomentować - powiedział przedstawiciel Kremla podczas codziennego briefingu dla prasy. Wcześniej we wtorek media podały informację o wyroku, a ministerstwo sprawiedliwości Rosji zapowiedziało już apelację. Sąd Apelacyjny w Hadze uchylił wyrok sądu okręgowego w tym mieście, który w 2016 roku orzekł, że Rosja nie musi wykonywać wcześniejszego wyroku Stałego Trybunału Arbitrażowego. Ten nakazał jej wypłacenie 50 mld dolarów odszkodowania byłym udziałowcom Jukosu.  

Ministerstwo sprawiedliwości Rosji ogłosiło, że od tej najnowszej decyzji odwoła się do holenderskiego Sądu Najwyższego. Resort oświadczył w komunikacie, że Rosja nadal stoi na stanowisku, iż byli akcjonariusze Jukosu nie byli sumiennymi inwestorami, a kontrolę nad aktywami przejęli między innymi dzięki łapówkom. Rosyjski parlamentarzysta, wiceszef komisji ds. ustawodawstwa Michaił Jemeljanow powiedział, że Rosja nie powinna wykonywać decyzji sądu w Hadze, która - jak ocenił - ma charakter polityczny.  

W 2014 roku Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze orzekł, że władze rosyjskie nielegalnie przejęły kontrolę nad Jukosem, nakładając na niego nadmierne obciążenia podatkowe. Doprowadziło to w 2006 roku do bankructwa spółki, której aktywa zostały przejęte przez państwowy koncern Rosnieft. Wydarzenia te łączono z krytyczną wobec Kremla postawą Michaiła Chodorkowskiego - byłego prezesa Jukosu.  

Decyzja arbitrażu została podważona przez sąd okręgowy w Hadze, który w kwietniu 2016 roku uznał, że Stały Trybunał Arbitrażowy nie miał prawa wydawać wyroków w tej sprawie, ponieważ spór rozstrzygany był na podstawie przepisów Traktatu Karty Energetycznej, który Rosja podpisała, ale go nie ratyfikowała. Sąd apelacyjny zdecydował jednak we wtorek, że wyrok z 2016 "był niepoprawny", co oznacza, że orzeczenie arbitrażu znów obowiązuje.  

Chodorkowski nie należy do grona akcjonariuszy, którzy składali pozew przeciwko Rosji. W 2005 roku Chodorkowski został skazany na 10 lat i 10 miesięcy łagru za domniemane przestępstwa gospodarcze, w tym pranie brudnych pieniędzy, gdy popadł w konflikt z prezydentem Władimirem Putinem, oskarżył jego otoczenie o korupcję i zaczął finansowo wspierać partie opozycyjne.

Koncern Chodorkowskiego, wart niegdyś 40 mld dolarów, został znacjonalizowany, a większość aktywów przekazano Rosnieftowi, firmie kierowanej przez Igora Sieczyna, jednego z najbliższych współpracowników Putina. Chodorkowski nigdy nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i twierdził, że aresztowanie i proces były karą za jego ambicje polityczne. Został ułaskawiony przez Putina w 2013 roku i od tego czasu mieszka poza Rosją. (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »