Reklama

Rosyjskie embargo, unijny problem. "Putin nie jest głupi"

Rząd Rosji bojkotuje od początku sierpnia produkty rolne z UE. Embargo dotyka nie tylko polskich sadowników.

Erwin Schöpges prowadzi na belgijsko-niemieckim pograniczu gospodarstwo liczące 60 krów. Jak dotąd miał on stosunkowo niewiele do czynienia z rosyjską polityką agrarną.

6 sierpnia, po tym jak Zachód wprowadził sankcje gospodarcze wobec Rosji, Rosjanie nałożyli embargo na unijne mięso, owoce, warzywa oraz produkty mleczne. Erwin Schöpges ma na to swoje własne wytłumaczenie. - Putin nie jest głupi. Rosyjskie rolnictwo jest w bardzo złym stanie. Putin sięgnął po takie środki, by wzmocnić własny przemysł - wyjaśnia rolnik w rozmowie z Deutsche Welle.

To przykład radykalnej zmiany w europejsko-rosyjskich stosunkach gospodarczych. Unia była dotąd najważniejszym partnerem handlowym Rosji, a ta była mocno uzależniona od importu z Europy, w którym najważniejszą rolę odgrywały produkty rolne. Według szacunków UE, sankcje objęły towary o łącznej wartości 5 mld euro. W tym 10 procent stanowią produkty mleczne.

Reklama

Zmiana kursu w europejskim eksporcie

Konflikt z Rosją rzuca nowe światło na wielki temat przyszłościowy w europejskiej polityce gospodarczej. UE przygotowuje się do pozycji wiodącego na świecie eksportera produktów mlecznych. W żadnej innej strefie działań politycznych nie ma, dotąd, tak mocnej europejskiej współpracy. Pierwsze skutki tego można będzie zauważyć od przyszłego roku.

Aby dotrzymać kroku światowej konkurencji cen, zniesione zostaną od wiosny 2015 r. przydziały kontyngentów dla rolników. W rezultacie nie będzie już wytycznych, które regulowały wielkość produkcji. Mathieu Dobbelstein, przewodniczący rady administracyjnej największej w Europie spółdzielni mleczarskiej ARLA podkreślił w rozmowie z DW, że "sankcje nałożone na Rosję nie odgrywają w kształtowaniu cen decydującej roli. Pokładamy wielkie nadzieje w Chinach, które od jesieni zwiększą zakup produktów mlecznych z Europy".

Tymczasem dla mniejszych rolników, takich jak Erwin Schöpges, zachwiania rynkowe spowodowane sankcjami wobec Rosji zagrażają ich egzystencji. Zmagazynowanie dotychczasowej produkcji oznacza dla Erwina Schöpgesa straty, które trudno będzie zrekompensować. Dlatego domaga się on generalnie "zmniejszenia produkcji mleka o 2 procent. A pieniądze, które wypłacane będą obecnie za jego magazynowanie, powinny być dane tym rolnikom, którzy dobrowolnie mniej produkują".

Ryzyko dumpingowych cen

Sytuacja jest dramatyczna przede wszystkim z powodu spadku cen mleka. Od początku bieżącego roku spadła ona z 38 do 32 centów za litr. Sankcje wobec Rosji mogą sytuację dodatkowo zaostrzyć. - Przecież to zwykła psychologia. Nikt nie może powiedzieć, że już odczuwa tego skutki. Jeśli jednak sytuacja ta się utrzyma i ceny będą dalej spadać, będę zmuszony w końcu zlikwidować moje gospodarstwo - obawia się Erwin Schöpges.

By nie dopuścić do dumpingowych cen mleka KE zdecydowała, by nadprodukcję mleka zmagazynować. Mleko pełnotłuste przerobione na proszek może być przechowywane 3 miesiące. Proszek z mleka chudego może pozostać w magazynach przez 2 lata.

Komisja Europejska udostępni 180 mln euro, by pozyskać nowe rynki zbytu. Jednak dla rolników takich jak Erwin Schöpges to zbyt mało. Obawia się on, że zmagazynowane mleko spowoduje później spadek jego cen na rynkach. W tym konkretnym przypadku chodzi o 2,4 mld litrów mleka. Erwin Schöpges czuje się przez Brukselę oszukany i wspomina kryzys z 2009 roku.

- Unijne pieniądze nie wystarczą, by pozyskać nowe rynki. Dlatego dojdzie do sytuacji, jak sprzed kilku lat. Wtedy mleko zgromadzone z powodu kryzysu sprzedano po dumpingowych cenach do Afryki niszcząc tamtejszy rynek - tłumaczy rolnik dodając, że taki system jest po prostu okrutny.

Daniel Heinrich, Katharina Kühn / Alexandra Jarecka, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »