Reklama

"Rzeczpospolita": Coraz droższe śmieci

Za wywóz nieczystości więcej zapłacą i gminy, i mieszkańcy. Znikną też zsypy w blokach - podaje w piątek "Rzeczpospolita".

Rząd chce zmobilizować Polaków do segregacji śmieci - od Nowego Roku będzie obowiązkowa w szerszym zakresie - podaje "Rz".

Gminy i mieszkańcy już protestują. Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, który już jest po konsultacjach publicznych i wkrótce ma trafić pod obrady rządu.

Jak pisze "Rz", dziś można zadeklarować oddawanie śmieci niepodzielonych - za co płaci się drożej. Wkrótce segregacja będzie obowiązkowa, a służyć ma do niej sześć pojemników: na papier, metal, tworzywa sztuczne, szkło, opakowanie wielomateriałowe i na bioodpady. Za oddawanie odpadów mieszanych mieszkańcy mogą zapłacić karę stanowiącą już nie dwukrotność, ale czterokrotność opłaty. Z bloków mają zniknąć też zsypy.

Reklama

Projekt zakłada też, że gdy firma wywożąca śmieci zauważy, że nie są segregowane, poinformuje o tym urząd gminy. Na tej podstawie zostanie naliczona kara. - To będą dotkliwe sankcje i nakładane na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej na cały blok. Zapłacą wszyscy, a nie tylko ten, kto nie sortuje śmieci - powiedział w rozmowie z "Rz" zarządca nieruchomości Jacek Łapiński.

(PAP)

------------

21 września informowaliśmy: Szykuje się duża podwyżka dla mieszkańców bloków

Wyegzekwowanie segregacji odpadów w budynkach wielorodzinnych jest bardzo trudne. Czy w takim razie mieszkańcy spółdzielni i wspólnot są skazani na ponoszenie wyższej opłaty za odbiór tzw. niesegregowanych odpadów?

Nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zakłada, że za brak segregacji trzeba będzie zapłacić znacznie więcej niż dzisiaj, bo czterokrotność opłat za odpady segregowane. Podwyżka będzie duża, bo dzisiaj ta opłata wynosi maksymalnie dwukrotność tej, którą ponoszą segregujący.

Wprowadzane zmiany mają sprawić, że Polska osiągnie unijne normy dotyczące recyklingu. W 2020 roku ma być to 50 proc., w 2025 - 55 proc., w 2030 - 60 proc., a w 2035 aż 65 proc.

W tej chwili statystyki mówią o około 30 procentach recyklingu, ale i te dane wielu ekspertów uważa za mało wiarygodne.

Jak mówi Magda Gosk, dyrektor Departamentu Gospodarki Odpadami w Ministerstwie Środowiska, wspomniana zmiana ma właśnie zachęcić Polaków do selektywnej zbiórki śmieci.

Zdaniem Gosk błędem jest jednak założenie, że za sprawą nowej ustawy Polacy będą więcej płacić za odbiór odpadów.

- Chodzi o to, aby płacić mniej - mówiła Gosk jako gość radiowej Jedynki. - Jeśli w gminie zostaną wdrożone właściwe zasady selektywnej zbiórki odpadów, to gwarantuje to pozyskanie surowca lepszej jakości, o lepszej cenie rynkowej, co nie tylko dofinansuje system, ale powinno doprowadzić do obniżenia opłat.

Podniesienie stawki dla niesegregujących wzbudziło jednak dyskusję o sytuacji mieszkańców spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych - chodzi generalnie o mieszkańców zabudowy wielolokalowej, gdzie śmieci zbierane są wspólnie.

Segregacja w blokach

Segregacja odpadów w zabudowie wielomieszkaniowej jest jednym z głównych problemów w zbiórce odpadów komunalnych. Do tej pory nie udało się go rozwiązać i wygląda na to, że nie rozwiąże go najnowsza nowelizacja ustawy o porządku i czystości w gminie.

- Na dzisiaj to jest jedna wielka porażka. Mieszkańcy udają segregację, a władze samorządowe i centralne udają, że ją widzą. Drastyczny przykład mamy w moim mieście - mieście stołecznym. W sprawozdaniu miasto raportuje w ogólnej masie ok. 25 proc. odpadów segregowanych, ale jednocześnie tylko ok. 1,5 proc. masy ogólnej odpadów w recyklingu - tłumaczył w rozmowie z naszym portalem dr Marek Goleń z SGH w Warszawie.

Kontrola tego, jak (i czy w ogóle) mieszkańcy wywiązują się z zadeklarowanego obowiązku segregowania odpadów, jest stosunkowo prosta (co nie znaczy, że powszechnie stosowana) w zabudowie jednorodzinnej. W przypadku blokowisk jest z tym znacznie gorzej, część ekspertów twierdzi, że tej segregacji de facto nie ma, bo nawet jeśli kilkudziesięciu mieszkańców wrzuca odpady do odpowiednich pojemników, to wystarczy 2-3, którzy obowiązek zlekceważą i cały wysiłek pozostałych mieszkańców wspólnoty idzie na marne.

Zebrane odpady trzeba uznać za nieposegregowane, a za odbiór takich - w myśl nowych zapisów prawa - trzeba będzie płacić czterokrotność opłaty za odpady posegregowane.

Bo to nie segregacja jest celem, tylko recykling. Jak tłumaczył Marek Goleń, segregacja ma być środkiem do tego celu, a tylko odpady czyste, czyli dokładnie posegregowane, nadają się do recyklingu.

Nie wystarczy więc, że segregować będzie zdecydowana większość mieszkańców bloku, muszą to robić wszyscy.

Problem jest poważny, bo jeśli wszyscy mieszkańcy spółdzielni - przez działania kilku czy kilkunastu nieodpowiedzialnych - i tak będą ponosić wyższe opłaty, to mogą po prostu "dać sobie spokój" z segregacją. Skoro i tak płacą więcej, to po co się wysilać?

Czy w takim razie mieszkańcy blokowisk będą płacić za segregację krocie?

To możliwe, bo ministerialny projekt zakłada też wzmożoną kontrolę ze strony firm wywożących śmieci. Na podstawie ich wniosku wójt/burmistrz/prezydent miasta będzie mógł wydać decyzję, w której naliczy więcej za wywóz odpadów.

- W budynku, w którym mieszka kilkaset osób, zawsze znajdzie się osoba, która nie segreguje, a więc prawdopodobieństwo, że kilkaset osób zapłaci więcej, jest bardzo wysokie - mówił Jacek Łapiński, zarządca nieruchomości z Gdańska dla "RP".

Więcej informacji na stronach Portalu Samorządowego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »