Reklama

"Rzeczpospolita": Zakupy kosztują coraz więcej

Znacząca zwyżka kosztów pracy i energii - m.in. te czynniki będą podbijały w 2020 roku ceny produktów i usług - czytamy we wtorek w "Rzeczpospolitej". Dziennik zaznacza, że Polacy będą wydawać nominalnie więcej, natomiast skala zwyżek będzie w dużej mierze zależeć od struktury koszyka.

Reklama

- Niestety, to nie są dobre wiadomości dla gospodarstw uboższych: tam udział wydatków na żywność w koszyku jest ponadprzeciętnie wysoki. Jeśli więc, tak jak w 2019 r., ceny żywności rosną wyraźnie powyżej poziomu inflacji, to realizacja innych potrzeb życiowych będzie utrudniona - komentuje w cytowana w artykule ekspertka ekonomiczna Konfederacji Lewiatan Sonia Buchholtz.

Buchholtz zwraca uwagę, że gros świadczeń jest niewaloryzowanych. "Dlatego sytuacja gospodarstw, których głównym źródłem dochodu są świadczenia, będzie trudniejsza".

"Rz" zaznacza, że w listopadzie 2019 r. produkty i usługi zakupione przez hipotetyczną rodzinę czteroosobową podrożały rok do roku o prawie 7,1 proc. do 1244,33 zł.

Według dziennika najbardziej w tym czasie podrożały ziemniaki, mocno w górę poszły też ceny herbaty, jabłek i cukru.

"W koszyku uwzględniliśmy ceny 37 artykułów i usług, z jakich najczęściej korzystają rodziny. Znajduje się tam mięso, nabiał, owoce, warzywa, zimna i ciepła woda, paliwa i artykuły higieniczne. Ich ceny zostały pomnożone przez średnie zużycie danych produktów w rodzinie.

Z naszych szacunków wynika, że najmniej na powyższe zakupy wyda rodzina mieszkająca w województwie podlaskim - 1196 zł, o ponad 108 zł mniej niż rodzina z dolnośląskiego" - pisze "RZ". Jak dodaje, w mazowieckim taki koszyk ma wartość 1244 zł.

(PAP)

.............................

Główny Urząd Statystyczny poinformował ostatnio, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w listopadzie 2019 r. wzrosły rok do roku o 2,6 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem wzrosły o 0,1 proc. Wcześniej w szacunku flash GUS podawał, że w listopadzie ceny rdr wzrosły o 2,6 proc., a mdm wzrosły o 0,1 proc.

"Finalny szacunek inflacji CPI w listopadzie potwierdził wzrost rocznego wskaźnika z 2,5 proc. r/r do 2,6 proc. r/r. Większa dynamika głównego indeksu to przede wszystkim efekt wzrostu cen żywności (6,5 proc. r/r), ale także inflacji bazowej" - wskazali analitycy. Dodali, że na podstawie szczegółowych danych szacują, że dynamika inflacji bazowej wzrosła z 2,45 proc. do poziomu pomiędzy 2,5 i 2,6 proc. rok do roku.

Ich zdaniem wyższa inflacja bazowa odzwierciedla głównie zmiany cen usług - ich roczna inflacja skoczyła w listopadzie do 5,3 proc. rok do roku wobec 4,8 proc. rok do roku w październiku.

Zwrócili uwagę, że największe skoki inflacji mają miejsce w kategoriach łączność i rekreacja i kultura. W ub. roku w tych kategoriach ceny mocno spadały: w kategoriach usługi telekomunikacyjne (zapewne promocje) oraz ceny turystyki zorganizowanej krajowej i zagranicznej. Obecnie z uwagi na presję popytową ceny w tych kategoriach nie zmieniają się (brak promocji na usługi komórkowe), albo rosną (jak w przypadku turystyki), co mocno podbija roczną dynamikę cen usług. W przypadku turystyki dodatkowy wpływ mają rosnące koszty pracy - ocenili analitycy.

Specjaliści z ING prognozują, że inflacja CPI osiągnie najwyższy wzrost w I kwartale 2020 r. "Indeks prawdopodobne chwilowo przekroczy górną granicę celu NBP (3,5 proc. r/r).

Będzie to efekt dalszego wzrostu inflacji bazowej (podwyżka pensji minimalnej), cen żywności, wzrostu akcyzy na alkohol i papierosy oraz podwyżki cen energii elektrycznej (według Rzeczpospolitej URE określi finalną decyzje odnośnie taryf w przyszły wtorek)" - napisali w komentarzu.

Ich zdaniem inflacja powróci do dopuszczalnego pasma wahań wokół celu NBP w drugim kwartale 2020. "CPI najprawdopodobniej dalej jednak utrzymywać się będzie ponad celem NBP (2,5 proc. r/r), prognozujemy także systematyczny wzrost inflacji bazowej w 2020 roku (nawet ponad 3 proc. r/r)" - wskazali.

Zwrócili jednocześnie uwagę, że taka struktura oznacza większe ryzyko przestrzelenia celu NBP w momencie wystąpienia zaburzeń o charakterze podażowym czy zewnętrznym np. suszy, epidemii podobnych do ASF bądź globalnych problemów na rynku ropy.

"Nie zmienia to perspektyw stóp, te pozostaną bez zmian, nawet gdyby inflacja w 2020 długotrwale utrzymywała się powyżej celu NBP" - podsumowali.

..........................

Eryk Łon, członek RPP zapowiedział, że jest gotów zrezygnować ze składania wniosków o obniżki stóp, jeśli wskaźnik PMI w przemyśle wzrośnie powyżej 50 pkt., a nastroje konsumenckie powrócą do trendu wzrostowego.

- Bardzo ważne znaczenie mają dla mnie wskaźniki nastrojów konsumenckich oraz wskaźnik PMI w przemyśle. Jeśliby okazało się, że wskaźnik PMI w przemyśle wzrósłby powyżej 50 pkt., a nastroje konsumenckie powróciłyby do trendu wzrostowego, to gotów jestem zrezygnować ze składania wniosków o obniżkę stóp procentowych - napisał członek RPP w odpowiedzi na pytania PAP Biznes.

Eryk Łon uważa, że presja inflacyjna ma szansę stopniowo maleć.

"Biorąc pod uwagę realne perspektywy pogorszenia stanu gospodarki światowej, co może wiązać się także z obniżeniem cen surowców, wydaje mi się, że presja inflacyjna ma szansę się stopniowo zmniejszać. Warto zresztą zauważyć, że po osiągnięciu szczytu inflacji konsumenckiej na poziomie 2,9 proc. inflacja nieco spadła i znajduje się już w bezpośredniej bliskości celu inflacyjnego" - napisał.

"Warto zauważyć, że strategia bezpośredniego celu inflacyjnego połączonego z odchyleniami od tego celu daje stosunkowo dużą elastyczność. Obecnie szczególnie ważne jest to, aby doprowadzić do poprawy nastrojów w przemyśle, gdyż utrwalenie się ich na słabym poziomie, co występowałoby, gdyby wskaźnik PMI przebywał wciąż poniżej 50 pkt., mogłoby negatywnie wpływać na przyszłość polskiej gospodarki. Warto zauważyć, że wskaźnik PMI znajduje się na poziomie poniżej 50 pkt. już od października 2018 roku, czyli stosunkowo długo" - dodał.

Członek RPP ocenia, że sytuacja polskich banków jest bardzo dobra.

"Świadczy o tym choćby wynik testów warunków skrajnych, przeprowadzonych w różnych krajach przez Europejski Instytut Nadzoru Bankowego. Bardzo mocna pozycja banku PKO Bank Polski oraz Banku Pekao S.A. dają silną rękojmię tego, że banki w Polsce są dużo bardziej odporne na ewentualne zjawiska kryzysowe niż banki z innych krajów.

Sądzę więc, że tym bardziej obniżki stóp procentowych nie powinny negatywnie oddziaływać na sytuację banków, gdyż recesja jest dużo poważniejszym zagrożeniem, a ponadto obniżki stóp rodząc zwiększony popyt na kredyty mogą zwiększać dynamikę przychodów odsetkowych, co tą drogą może także pozytywnie wpływać na sytuację banków" - napisał.

(PAP Biznes)

Dowiedz się więcej na temat: podwyżki cen | inflacja | stopy procentowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »