Reklama

Sąd uchylił karę sanepidu dla przedsiębiorcy za naruszenie ograniczeń podczas lockdownu

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu uchylił karę nałożoną przez lokalny sanepid na zakład fryzjerski, który obsługiwał klientów w kwietniu, mimo czasowego ograniczenia działalności salonów fryzjerskich. Opolski WSA uznał, że rozporządzenie w oparciu, o które wprowadzono obostrzenia dla przedsiębiorców, to niewystarczająca podstawa prawna do ograniczenia wolności działalności gospodarczej.

W kwietniu Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Prudniku nałożył karę w wysokości 10 tys. zł na fryzjera, który strzygł klienta w salonie podczas wiosennego lockdownu, kiedy zakłady fryzjerskie powinny być zamknięte. Podstawą do nałożenia kary była notatka służbowa sporządzona przez policjanta, który zastał fryzjera w salonie z klientem. Przedsiębiorca tłumaczył potem, że 22 kwietnia 2020 r. przyszedł do swojego zakładu celem przygotowania dokumentacji do ZUS i przekazania jej wnuczce. W tym czasie odwiedził go znajomy, któremu podczas pogawędki podciął włosy i na tej czynności zastali go funkcjonariusze policji. Zaznaczył przy tym, że strzyżenie wykonywał nieodpłatnie w ramach tzw. "usługi koleżeńskiej". Sprawa trafiła do Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Opolu, a później do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu.

Rozporządzenie to za mało

Reklama

Opolski WSA uchylił karę nałożoną na fryzjera. Jak wskazał w uzasadnieniu, Rada Ministrów zrezygnowała z formalnego i przewidzianego w art. 232 Konstytucji RP wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. I dalej, że "w celu wprowadzenia ograniczeń wolności i praw człowieka nie można powoływać się na nadzwyczajne okoliczności, uzasadniające szczególne rozwiązania prawne oraz okolicznościami tymi nie można usprawiedliwiać daleko idących ograniczeń swobód obywatelskich wprowadzanych w formie rozporządzeń".

Sędziowie zauważyli również, że zgodnie z Konstytucją ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Tylko unormowania, które nie stanowią podstawowych elementów składających się na ograniczenie konstytucyjnych praw i wolności mogą być treścią rozporządzenia. W rozporządzeniu powinny być zamieszczane jedynie przepisy o charakterze technicznym, nie mające zasadniczego znaczenia z punktu widzenia praw lub wolności jednostki.

Zdaniem WSA w Opolu z powyższymi regułami zerwano jednak, wprowadzając przepisy związane z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem epidemii. Całość ograniczeń wolności i praw została przeniesiona z ustawy do rozporządzenia. Byłoby to dopuszczalne w przypadku ogłoszenia stanu klęski żywiołowej. Tak się jednak nie stało, a zamiast tego prawodawca wydał akty prawne rangi rozporządzenia, czyli akty rangi niższej niż ustawa, po to aby ograniczać w czasie epidemii podstawowe wolności i prawa człowieka.

Naruszenie wolności działalności gospodarczej

Skład orzekający zwrócił uwagę na fakt, że ograniczenia, nakazy i zakazy wprowadzone tzw. ustawami covidowymi, stanowią powtórzenie ograniczeń wolności i praw człowieka określonych w ustawie o stanie klęski żywiołowej. W związku z tym podjęte działania legislacyjne stworzyły taki stan prawny w zakresie ograniczenia wolności i praw człowieka, który w istocie odpowiada regulacjom obowiązującym w stanie klęski żywiołowej, choć stan ten nie został wprowadzony. "W konsekwencji podejmowana w tym zakresie samoistna działalność prawotwórcza doprowadziła do objęcia regulacjami rozporządzenia materii ustawowej i naruszenia szeregu podstawowych wolności i praw jednostki, w tym wolności działalności gospodarczej z art. 22 Konstytucji".

W swoim wyroku opolski WSA podkreślił, że warunkiem konstytucyjnym umożliwiającym ingerencję w istotę wolności działalności gospodarczej jest uczynienie tego w jednym ze stanów nadzwyczajnych opisanym w Konstytucji RP. W sytuacji, gdy nie doszło do wprowadzenia któregokolwiek z ze stanów nadzwyczajnych, żaden organ państwowy nie powinien wkraczać w materię stanowiącą istotę wolności działalności gospodarczej. "O ile oceniane zakazy, nakazy i ograniczenia były merytorycznie uzasadnione, o tyle tryb ich wprowadzenia, doprowadził do naruszenia podstawowych standardów konstytucyjnych i praw w zakresie wolności działalności gospodarczej" - czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Ograniczenia konstytucyjnie niedopuszczalne

Orzeczenie WSA w Opolu jest nieprawomocne. Jak dowiedziała się Interia, ostatnia notatka służbowa w sprawie pochodzi z 14 grudnia i dotyczy polecenia doręczenia odpisu wyroku z uzasadnieniem stronom. Te mogą, w ciągu 30 dni od chwili doręczenia odpisu, złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Termin jeszcze nie minął, a z naszych ustaleń wynika, że skarga kasacyjna na razie nie wpłynęła do NSA.

Sprawa ma niebagatelne znaczenie w zakresie legitymizacji wszystkich ograniczeń nakładanych na obywateli podczas pandemii.

- Jeżeli to orzeczenie stanie się prawomocne, to będzie wiązać nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i organy państwowe. To wynika z ustawy o postepowaniu przed sądami administracyjnymi, która te kwestie reguluje. Tutaj istotniejsze jest, że sądy i inne organy państwowe wiąże Konstytucja, a z Konstytucji wynika to właśnie, co stwierdził sąd w Opolu mianowicie, że ustawa na którą powołuje się rząd, stanowiąc rozporządzenia ograniczające prawa i wolności jednostek, nie jest wystarczająca, by te ograniczenia wprowadzić, i że wobec tego nie są one oparte na właściwej podstawie prawnej, a przez to konstytucyjnie niedopuszczalne - mówi Interii prof. Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Jak wyjaśnia, sąd wskazał, że właściwa podstawa prawna to ustawa o stanie klęski żywiołowej i to na tej podstawie mogą być oparte ograniczenia praw i wolności jednostek, ale dopiero po wprowadzeniu tego stanu. - A skoro uznano, że istniejące zwykłe środki konstytucyjne są wystarczające, to nie można zastępować tych środków, które są przewidziane w ustawie o stanie klęski żywiołowej rozporządzeniami. Taki jest ogólny sens tego wyroku - tłumaczy.

- Tu zwłaszcza sąd odwołuje się do tego, że trzeba respektować konstytucyjne reguły ograniczania praw i wolności tzn., że one mogą być wprowadzone tylko w ustawie, a więc nie w rozporządzeniu. I co więcej, że poza stanem klęski żywiołowej nie można ograniczać istoty wolności i praw, a zatem nie można zakazywać działalności gospodarczej - mówi profesor.

Czy wobec tego uprawomocnienie się orzeczenia WSA w Opolu oznaczałoby, że wszyscy przedsiębiorcy, którzy zostali ukarani mandatami za prowadzenie działalności w czasie ograniczeń, mogliby domagać się uchylenia kar? - Moim zdaniem tak. To przecież oznaczałoby, że działania władz były bezprawne, a zgodnie z Konstytucją, jeżeli mamy do czynienia z bezprawnym działaniem władzy, to pociąga to za sobą określone konsekwencje, w szczególności takie, że każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jeżeli ta szkoda została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej - podsumowuje prof. Piotrowski.  

Dominika Pietrzyk

Dowiedz się więcej na temat: fryzjer | koroanwirus | sanepid | locdown

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »