Reklama

Saxo Bank: Po pechowym debiucie Facebooka

Cytując klasyka z Wall Street, "Chciwość jest dobra". Z powyższym stwierdzeniem raczej nie zgodziłby się Mark Zuckerberg ani underwriterzy Facebooka.

Z punktu widzenia Zuckerberga, nie dziwi mnie to, że niemal do ostatniej chwili podwyższano cenę emisyjną i zwiększano liczbę akcji oferowanych. Jednak z perspektywy bankierów z Morgan Stanley, Goldman Sachs i JP Morgan, czyli wytrawnych analityków rynku i organizatorów emisji - trzeba przyznać, że kompletnie zawalili sprawę. Taka klapa na długo odciśnie się na kursie akcji Facebooka, na czym niestety stracą obecni inwestorzy.

Warto spojrzeć na listę innych debiutów technologicznych:

Obecny kurs Facebooka, w okolicach 31 dolarów, oznacza spadek o 18,5 proc. w stosunku do ceny w momencie debiutu (38 dolarów). Porównując ofertę Facebooka z tymi z powyższej listy, widzimy, że jest to czwarty najgorszy debiut pod względem ceny na koniec pierwszego dnia notowań i drugi najgorszy po pierwszym tygodniu.

Reklama

A jesteśmy dopiero w połowie pierwszego tygodnia - co więcej, krótka sprzedaż NIE była do tej pory dozwolona!

To dlatego, że krótka sprzedaż, np. poprzez kontrakty CFD, opiera się na możliwości pożyczenia akcji. Pożyczać akcje można z rozliczonych rachunków, a rozliczenie następuje z trzydniowym opóźnieniem, czyli w tym wypadku przypadało na środę 23 maja. Zatem inwestorzy mogą rozpocząć krótką sprzedaż dzisiaj.

Jak należy rozumieć wydarzenia z pierwszego dnia notowań akcji Facebooka?

Nie sądzę, by Zuckerberg jakoś szczególnie przejmował się losem inwestorów. On jest skupiony na perspektywie najbliższych pięciu do dziesięciu lat i obecna cena akcji zupełnie go nie interesuje.

Ale inwestorzy indywidualni, którzy kupili akcje w pierwszym dniu notowań, teraz z pewnością tego żałują. Ci bardziej sceptycznie nastawieni mogli wstrzymać się na widok spadającego kursu i na skutek negatywnych komentarzy, jakie od razu pojawiły się w prasie. Teraz już na pewno na tę inwestycję się nie zdecydują.

Inwestorzy instytucjonalni do Facebooka podchodzą raczej bez emocji. Ale jednocześnie są swego rodzaju zakładnikami portalu. Jeżeli kurs pójdzie w górę, a oni nie będą mieli akcji, klienci nie będą zbyt zadowoleni. Natomiast jeśli kupią akcje Facebooka, które następnie stracą na wartości, klienci będą mieć pretensje o zainwestowanie w tak drogą spółkę. Przy obecnym niskim kursie i jeszcze niższym oczekiwaniom, wsparcie ze strony instytucji może nie być wielkie.

Facebookowi nie pomagają wychodzące na światło dzienne dowody przeciwko menedżerom oferty, czyli Morgan Stanley, Goldman Sachs i JP Morgan, którzy swoje prognozy obniżyli w trakcie trwania debiutu. Podobno powiadomili o tym swoich klientów instytucjonalnych, ale już nie indywidulanych. Taka sytuacja rodzi wiele pytań dotyczących modelu biznesowego Facebooka oraz etyki zarządu. Najprawdopodobniej odbije się też negatywnie na decyzjach inwestorów, którzy domagać się będą większej premii za ryzyko.

Podsumowując

Środowisko inwestorów na długo zapamięta debiut Facebooka. Oczekiwania odnośnie społecznościowego giganta w ostatnich dniach wyraźnie zmalały. Wszyscy obecnie zastanawiają się, na jakim poziomie kurs przestanie spadać. Kiedy już znajdzie wsparcie, nastąpi długi okres, w którym zarówno działania zarządu, jak i wyniki kwartalne będą musiały za każdym razem zachwycać. Dopiero w takiej sytuacji możemy mówić o jakimkolwiek odrabianiu strat. Facebook obecnie gra w defensywie, więc w krótkim terminie sytuacja raczej nie będzie zbyt emocjonująca.

Peter Bo Kiaer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »