Siłownie bez ograniczeń

Niewykluczone, że na unijnym szczycie w Barcelonie zapadnie w końcu długo oczekiwana decyzja o liberalizacji rynku energetycznego w krajach Piętnastki.

Niewykluczone, że na unijnym szczycie w Barcelonie zapadnie w końcu długo oczekiwana decyzja o liberalizacji rynku energetycznego w krajach Piętnastki.

Ale najpewniej deregulacja ograniczy się do przemysłowych odbiorców energii, pozostawiając na razie pod kloszem rozległy rynek indywidualnych konsumentów.

Za otwarciem europejskiego rynku dla większej konkurencji wstępnie opowiedzieli się już w zeszłym tygodniu ministrowie finansów Unii Europejskiej. Postanowiono przyjąć "ambitny kalendarz" liberalizacji rynku energetycznego i gazowego ocenianego dzisiaj na 380 mld euro. Ale ministrowie nie potrafili posunąć się o krok dalej, to znaczy nie zdołano przedstawić żadnego konkretnego terminu, po którym rynki wewnętrzne poszczególnych krajów Piętnastki byłyby dostępne także dla firm zagranicznych. Przy czym pragmatyczni szefowie resortów finansów poczynili jedno kluczowe ustępstwo. Aby złagodzić spodziewany sprzeciw Francji wobec planowanej liberalizacji, zgodzono się ograniczyć otwarcie rynków tylko do wielkich konsumentów ze sfer biznesu.

Reklama

W ten sposób kraje dalej zachowają prawo blokady dostępu do swoich rynków firm energetycznych z innych państw UE, zamierzających sprzedawać energię elektryczną bezpośrednio dla indywidualnych odbiorców. Oczywiście cały ten pakiet musi jeszcze uzyskać aprobatę szefów państw i rządów Piętnastki, którzy zbierają się w tym tygodniu w Barcelonie.

Kompromis osiągnięty na niższym, ministerialnym szczeblu jest częściowym zwycięstwem Komisji Europejskiej, która od dłuższego czasu mobilizuje poszczególne rządy do wzajemnego otwierania swych rynków. Argumentuje ona, że większa konkurencja wśród producentów energii doprowadzi do istotnej obniżki cen, a tym samym pomoże europejskim firm na bardziej aktywne włączenie do światowej rywalizacji.

Za liberalizacją opowiada się większość unijnych rządów za wyjątkiem Francji, ma najbardziej szczelnie strzeżony rynek energetyczny w UE. Dzieje się tak za sprawą kontrolowanego przez państwa energetycznego giganta Electricite de France, EdF oraz niezwykle silnych związków zawodowych, które domagają się od socjalistycznego rządu ochrony miejsc pracy z rozbudowanym sektorze. EdF wykorzystuje swoje atuty do ekspansji za granicą, zwłaszcza u tych sąsiadów, jak Niemcy czy W. Brytania, którzy nie czekając na unijne decyzje już wprowadzili u siebie całkowitą liberalizację.

Romano Prodi, przewodniczący Komisji Europejskiej oświadczył, że w razie francuskiego oporu UE może odwołać się do postanowień unijnego traktatu (art.86), który zezwala na obligatoryjne wprowadzenie liberalizacji, jeśli dotyczy to przedsiębiorstw użyteczności publicznej.

Prawo i Gospodarka
Dowiedz się więcej na temat: siłownie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »