Skoda. Kryzys producenta zagraża czeskiej gospodarce

Największy czeski producent samochodów wznawia produkcję samochodów. Ale na jak długo? Brakuje nie tylko części, ale i surowców.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Produkcja samochodów jest głównym filarem gospodarki Czech. Zakłady Skody (należącej do koncernu Volkswagen), Toyoty i Hyundai produkują przy pełnej mocy ponad 1,3 mln samochodów rocznie. Przemysł samochodowy w liczącym 10 mln mieszkańców kraju zatrudnia około 120 tys. osób, a pojazdy samochodowe stanowią 53 procent całego czeskiego eksportu. W związku z tym wkład koncernów samochodowych w budżet Czech jest ogromny.

Po trudnym roku pandemicznym 2020 (kiedy to Czechy należały przez jakiś czas do najbardziej dotkniętych pandemią krajów na świecie), wydawało się, że przemysł samochodowy odzyska dynamikę, a producentom samochodów w Czechach uda się powrócić do poziomu produkcji sprzed kryzysu.

Reklama

Jednak już latem produkcja ponownie stanęła w miejscu - tym razem z powodu braku mikroczipów. 18 października Skoda, która w rekordowym roku 2019 wyprodukowała ponad 900 tys. pojazdów, musiała całkowicie wstrzymać pracę. Pracownicy pozostali w domach i otrzymali 80 procent swojego średniego wynagrodzenia. Wprawdzie teraz już, po dostarczeniu czipów z Malezji, Skoda zdołała wznowić pracę, ale zakłady są niedostatecznie zaopatrzone nie tylko w czipy, ale i w niektóre surowce, takie jak magnez.

- Sama Skoda generuje pięć procent czeskiego produktu krajowego brutto, a każda przerwa w produkcji samochodów ma ogromne konsekwencje ekonomiczne, w tym także dla rozległego łańcucha dostaw - mówi DW Radek Szpicar, wiceprezes Związku Przemysłu i Transportu. - Powodem trudności jest fakt, że Skoda sprowadza mikroczipy z Malezji, która z powodu pandemii zamknęła swoje zakłady produkujące czipy - wyjaśnia ekspert.

Subwencje zamiast dochodów

- Sytuacja producentów samochodów jest różna w zależności od tego, skąd zaopatrują się w czipy - wyjaśnia Szpicar. Jego zdaniem czeski oddział Hyundaia jest obecnie w najlepszej sytuacji, ponieważ udało mu się uniknąć redukcji lub nawet wstrzymania produkcji. Koreański koncern zapowiedział, że będzie przeciwdziałać wszelkim problemom poprzez produkcję własnych czipów.

Wstrzymanie produkcji w Skodzie oznacza, że największa firma w kraju będzie musiała zwrócić się do rządu o pomoc finansową, zamiast wnosić do budżetu państwa pokaźne kwoty. Dotyczy to również setek mniejszych firm, które produkują i dostarczają części dla Skody i innych producentów samochodów.

Mniejsze obroty

- W ubiegłym roku, pomimo COVID-19, wyprodukowaliśmy około 1,3 mln pojazdów - i mieliśmy do tej pory nadzieję wyprodukować jeszcze więcej. Obecnie szacuje się, że jest to około miliona pojazdów - mówi Zdenek Petzl, dyrektor Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Według Petzla obroty w czeskim przemyśle samochodowym spadną w porównaniu z rokiem 2020 o 10,2 mld euro. Petzl uważa, że brak dostaw mikroczipów będzie miał największy wpływ na firmy dostarczające części. Zatrudniają one sześć razy więcej osób niż same koncerny samochodowe.

18 października na spotkaniu ze związkami zawodowymi i pracodawcami obecny rząd Czech zgodził się na tymczasowe wsparcie dla przemysłu samochodowego. - Wkład państwa będzie wynosił 60 procent płac wypłacanych pracownikom - powiedział Karel Havliczek, minister przemysłu i transportu.

Kluczowy sektor czeskiej gospodarki

- Uważamy, że jest to sprawiedliwe, ponieważ jest to kluczowy sektor czeskiej gospodarki, który generuje dziesięć procent PKB. Bez pomocy ze strony państwa zagrożonych byłoby 100 tys. miejsc pracy - dodał Havliczek.

Ekspert ds. przemysłu motoryzacyjnego Radek Szpicar również widzi potrzebę podania przemysłowi motoryzacyjnemu pomocnej dłoni. - Program postojowego jest przeznaczony właśnie na sytuacje, w których przemysł popada w trudności, których nie spowodował, aby pomóc pracodawcom utrzymać miejsca pracy. Uważamy, że powinien być uruchomiony - mówi. Najpierw jednak subwencje dla Skody musiałby zatwierdzić czeski parlament i Unia Europejska.

Trudne przejście na e-mobilność

Obecny kryzys w branży półprzewodników jest tylko zapowiedzią problemów, z jakimi przemysł motoryzacyjny w Czechach będzie musiał się zmierzyć w najbliższych latach. W ramach unijnego programu Zielony Ład, którego celem jest osiągnięcie neutralności pod względem emisji CO2 do 2050 roku, producenci samochodów w Czechach będą musieli przestawić się z dominującej obecnie produkcji samochodów konwencjonalnych na pojazdy elektryczne.

"Z naszego punktu widzenia, niestety, nie ma innej możliwości niż elektryfikacja, aby osiągnąć wystarczającą redukcję CO2" - powiedział portalowi Deník.cz Michal Kadera, dyrektor ds. relacji zewnętrznych w Skodzie. "Ale będzie to bardzo wymagające i kosztowne". Kadera dodał, że Skoda dąży do tego, aby już w 2030 roku w UE sprzedawać więcej samochodów elektrycznych niż aut z silnikami spalinowymi.

Luboš Palata

Redakcja Polska Deutsche Welle

Deutsche Welle
Dowiedz się więcej na temat: Skoda | Czechy | fabryka samochodów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »