Reklama

Starcie gigantów. Volkswagen chce wyprzedzić Teslę

Volkswagen jest największym w Europie producentem pojazdów elektrycznych. Niemiecka firma dąży do prześcignięcia Tesli. Herbert Diess, dyrektor generalny Volkswagen AG uważa, że ta sztuka uda się przed końcem 2025 roku. Niektórzy analitycy przewidują, że stanie się to znacznie wcześniej.

Herbert Diess przekonuje inwestorów giełdowych, że jego firma ma coś, czego jeszcze nie ma Tesla Elona Muska - wielką skalę działania. Firma amerykańskiego miliardera w zeszłym roku sprzedała niespełna pół miliona samochodów. Wynik Volkswagena to 9,3 miliona pojazdów. Niemiecki koncern ma wyjątkową pozycję, aby gromadzić zasoby i ponosić koszty rozwoju nowych technologii.

Elektromobilność po niemiecku

Reklama

Volkswagen zaczyna odnosić korzyści z pięcioletnich wysiłków polegających na tworzeniu platformy stanowiącej teraz podstawę do składania modeli samochodów elektrycznych. - Wielu przedstawicieli branży kwestionowało nasze podejście. Dziś to oni podążają za nami, podczas gdy my zbieramy owoce naszej pracy. Transformacja Volkswagena będzie szybsza i większa niż cokolwiek, co branża widziała w ubiegłym stuleciu - oświadczył Herbert Diess.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Niemiecki koncern w zeszłym roku stał się największym producentem pojazdów elektrycznych w Europie. Na Starym Kontynencie sprzedaż samochodów zasilanych bateriami gwałtownie wzrosła za sprawą bardziej rygorystycznych limitów emisji dwutlenku węgla. Pojazdy VW trafiają także do salonów w Szanghaju, czy Chicago.

W tym roku Volkswagen planuje dostarczyć milion aut hybrydowych typu plug-in - oczywiście w pełni elektrycznych. Herbert Diess nie ukrywa, że "stary wyjadacz chce przyćmić wschodzącą gwiazdę". Dyrektor generalny Volkswagena zakłada, że jego firma prześcignie Teslę w sprzedaży samochodów elektrycznych przed końcem 2025 roku. Niektórzy analitycy przewidują, że stanie się to znacznie wcześniej.

Wielkie inwestycje

Volkswagen w najbliższych latach zbuduje sześć fabryk akumulatorów samochodowych. Szacuje się, że będzie to wymagało inwestycji na poziomie prawie 18 miliardów dolarów. Ulepszenia w konstrukcji ogniw, chemii akumulatorowej i produkcji sprawiają, że koncern znajdzie się na drodze do obniżenia kosztów akumulatorów o połowę już w 2025 roku.

Firma pracuje także nad oddzielnym zestawem standardowych komponentów dla pojazdów elektrycznych Audi, Porsche i innych swoich ekskluzywnych marek. Ta platforma premium obiecuje krótszy czas ładowania, większy zasięg i szybsze przyspieszenie niż modele pierwszej generacji.

Ocenia się, że do 2025 roku Volkswagen i jego partnerzy będą mieli ponad 35 tysięcy publicznych stacji ładowania na całym świecie. Już w 2017 roku koncern utworzył oddział o nazwie Electrify America, który może pochwalić się największą siecią szybkiego ładowania w Stanach Zjednoczonych.

Giełdowy sukces VW

Akcje Volkswagena w tym roku wystrzeliły w górę. W połowie marca za jeden walor płacono 320 euro, czyli prawie dwa razy więcej niż na początku stycznia. Teraz cena jest trochę niższa i wynosi 285 euro. Tegoroczny bilans Tesli jest dużo gorszy. Zdarzało się, że w styczniu jedna akcja spółki Muska kosztowała ponad 880 dolarów. W tej chwili jest to około 620 dolarów.

Jednak nawet przy dzisiejszych cenach akcje Tesli uchodzą za zdecydowanie zbyt drogie. Już jakiś czas temu inwestorzy zaczęli lokować pieniądze także w mniejszych firmach, takich jak Li Auto, Nicola Motor, Electro Meccanica czy Arcimoto. Amerykański inwestor Rob Arnott jest zdania, że nie będzie możliwe, aby wszystkie te spółki sprostały oczekiwaniom.

Jim Chanos, założyciel firmy inwestycyjnej Kynikos, zauważa, że spółka Elona Muska ma problem, bo inwestorzy zaczęli przenosić na cenę jej akcji swoje nadzieje, marzenia i sny. Niektórzy widzą w niej niezwykle innowacyjną firmę z branży zielonej energii. Jednak jest to tylko producent aut, który musi konkurować z innymi spółkami motoryzacyjnymi.

Liczni ekonomiści ostrzegają, że giełdowy boom w branży pojazdów elektrycznych może okazać się dużą przesadą i narazić inwestorów na straty. Przywołują przykłady światłowodowej bańki spekulacyjnej z lat 90. XX wielu, a także wielkiego budowania mieszkań i domów sprzed kilkunastu lat, które skończyło się wyburzaniem wielu z nich podczas kryzysu finansowego.

Jacek Brzeski

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »