Stoczniowcy protestują przed kancelarią premiera
Przed kancelarią premiera rozpoczął się w poniedziałek w południe protest związkowców ze stoczniowej "Solidarności". Chcą oni przekazać premierowi list otwarty, w którym ostrzegają przed upadkiem polskiego przemysłu stoczniowego.
W proteście bierze udział 15-osobowa grupa przedstawicieli władz związkowych ze stoczni Szczecin, Gdynia i Gdańsk.
-Jesteśmy zaniepokojeni tym, że proces prywatyzacji stoczni w Polsce nie posuwa się w ogóle do przodu. Od 4 miesięcy toczą się negocjacje, które nie zwierają żadnych konkretów - powiedział PAP szef "S" Stoczni Gdynia Dariusz Adamski.
-W liście do premiera przestrzegamy przed groźbą upadłości polskiego przemysłu stoczniowego, która w skutkach może być dramatyczna dla gospodarki. Z drugiej strony apelujemy do premiera o jego osobiste zaangażowanie w tej sprawie - dodał. Adamski zapowiedział, że w przypadku braku reakcji ze strony premiera, możliwe jest podjęcie uchwały o strajku generalnym.
Stoczniowcy protestujący przed Kancelarią Premiera zaapelowali w liście otwartym do szefa rządu o osobiste zaangażowanie w proces prywatyzacji stoczni.
-Świadomi występujących uwarunkowań ekonomicznych, doświadczeni zarządzaniem tego sektora przez kolejne ekipy rządowe od lat, apelujemy, wnioskujemy, prosimy o przeprowadzenie procesu prywatyzacji, pozyskania inwestorów i kapitału na rozwój, uwolnienie się od polityki po to, aby nasza branża w normalnych regułach ekonomicznych mogła funkcjonować na rynku i skorzystać z istniejącej koniunktury - piszą związkowcy w liście.
Stoczniowy przekazali list sekretarzowi stanu w Kancelarii Premiera Rafałowi Grupińskiemu. Według relacji związkowców, Grupiński zapowiedział, że premier Donald Tusk spotka się w tej sprawie z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem.
Przedstawiciele sekcji krajowej przemysłu okrętowego NSZZ "Solidarność" położyli na schodach Kancelarii Premiera trumnę, co miało symbolizować zagrożenie upadkiem polskiego przemysłu stoczniowego.