Reklama

Stuttgart 21: Kolejna niemiecka inwestycja bez końca. "Przerażające"

Koszty budowy nowoczesnego dworca kolejowego w Stuttgarcie rosną z dnia na dzień, a data jego uruchomienia odsuwa się.

Po berlińskim lotnisku, którego data otwarcia jest co rusz przesuwana, Niemcy mają kolejną kontrowersyjną inwestycję o horrendalnie rosnących kosztach. Chodzi o dworzec kolejowy w Stuttgarcie. Kontrowersyjny projekt, któremu towarzyszyły już liczne demonstracje, ma kosztować 7,6 mld euro, a nie jak wcześniej szacowano 6,5 mld. Data oddania do użytku przesunie się o dwa lata - do końca 2024 r. Rada nadzorcza projektu ma zatwierdzić nowe ramy czasowe i finansowe na nadzwyczajnym posiedzeniu pod koniec stycznia 2018 r.

Na początku 4,5 mld euro

Reklama

Umowa z 2009 r. dotycząca kosztów projektu mówi o ok. 4,5 mld euro potrzebnych na budowę dworca na miarę XXI wieku (stad nazwa projektu Stuttgart 21). Deutsche Bahn (DB), czyli niemieckie koleje, miały być największym inwestorem i wyłożyć 1,7 mld euro. Z budżetu Niemiec i UE na Stuttgart 21 miało popłynąć 1,2 mld. 930 mln miała zapłacić Badenia-Wirtembergia, Stuttgart - 300 mln, a region - 100 mln. Do projektu miało się także dołożyć stuttgarckie lotnisko, dając 359 mln.

Kto zapłaci za Stuttgart 21?

W marcu 2013 rada nadzorcza DB przystała na zaproponowane przez zarząd rozszerzenie ram finansowych projektu do 6,5 mld euro. Dodatkowe 2 mld miały pochodzić od partnerów realizujących projekt. Ci jednak wzbraniali się. Koncern DB uciekł się na drogę sądową, a pozew sprzed roku miał uniemożliwić, by roszczenia DB względem partnerów uległy przedawnieniu. DB domaga się takiego rozłożenia kosztów, aby koleje pokrywały 35 proc. wydatków, a reszta partnerów 65 proc. Oznacza to, że miasto, region, władze landowe i lotnisko musiałyby wyłożyć dodatkowych 1,3 mld euro.

Teraz koszty inwestycji urosły do co najmniej 7,6 mld euro. Powodem jest stale odwlekane uruchomienie dworca oraz wyższe niż zakładano wydatki na budowę tunelu kolejowego. Kto je pokryje - na razie nie wiadomo.

Budowa bez planu

Minister transportu Badenii-Wirtembergii Winfried Hermann z partii Zielonych ponownie odrzucił propozycję pokrycia dodatkowych kosztów z budżetu landu. Nowe ramy finansowe określił jako "przerażające", choć dodał, że nie są dla niego zaskoczeniem. Minister skrytykował, że projekt - wbrew temu co twierdzą jego zwolennicy - nigdy nie był precyzyjnie zaplanowany.

Ekspertka ds. transportu z ramienia partii Lewica Sabine Leidig zażądała wycofania się z projektu i opowiedziała za alternatywnym planem forsowanym przez przeciwników Stuttgartu 21. Szef Zielonych Cem Oezdemir wyraził ubolewanie, że dodatkowe pieniądze które mają zostać wydane na Stuttgart 21, nie pójdą na inne cele: "ubóstwo dzieci, remonty szkół, budownictwo mieszkaniowe, cyfryzacja" - wymieniał.

Jak wyliczyli eksperci spółki kontrolnej PwC i biura inżynieryjnego Emch+Berger przerwanie kontrowersyjnej budowy byłoby nieopłacalne - donosi ekonomiczny dziennik "Handelsblatt". Koszty wyniosłyby bowiem ok. 7 mld euro, a zatem niewiele mniej niż gotowy projekt.

DPA, AFP / Katarzyna Domagała, Redakcja Polska Deutsche Welle

Dowiedz się więcej na temat: koszty | budowy | stuttgart | Niemcy | data | koniec | dworzec kolejowy | inwestycja | kolejna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »