Świat nie rozumie Donalda Trumpa? "Działa jak rewolwerowiec"
- Donald Trump działa trochę jak rewolwerowiec. Nie wiemy, kiedy, do kogo i z jakiej broni wystrzeli - komentuje styl prowadzenia polityki przez prezydenta USA dr hab. Magdalena Mateja, prof. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W środę nastał długo zapowiadany "dzień wyzwolenia Ameryki", wprowadzający "cła wzajemne" m.in. na kraje sojusznicze. Trump ponownie znalazł się w centrum uwagi, po serii kontrowersyjnych wypowiedzi o aneksji Kanady, żądań wobec Danii dotyczących Grenlandii oraz napięć z Wołodymyrem Zełenskim. Kluczem do zrozumienia prowadzonej przez niego polityki wydaje się być aspekt ekonomiczny.
W środę, 2 kwietnia w Stanach Zjednoczonych Donald Trump obchodzi "dzień wyzwolenia", czyli kulminację swoich planów handlowych. Prezydent USA ogłosił "cła wzajemne", będące zwieńczeniem dotychczasowych gróźb handlowych. Trump od wielu tygodni wielokrotnie podkreślał historyczną wagę daty, określając ją mianem "dnia wyzwolenia Ameryki" lub "odrodzenia" Stanów Zjednoczonych.
- Na początku kadencji Donald Trump zwrócił się do kongresmenów słowami: "amerykańskiego snu nie da się zatrzymać" - przypomina w rozmowie z Interią Biznes dr hab. Magdalena Mateja, prof. UMK z Katedry Komunikacji, Mediów i Dziennikarstwa oraz Instytutu Badań Informacji i Komunikacji, specjalizująca się w komunikacji perswazyjnej i komunikowaniu politycznym. W ocenie naszej ekspertki, to program polityczny narysowany grubą kreską, który wymaga zdecydowanych, a nawet spektakularnych działań. - Stąd te wszystkie pogróżki pod adresem dotychczasowych partnerów i sojuszników, stąd rozpychanie się łokciami - wyjaśnia dr Mateja.
Na środę Trump zapowiedział w Stanach Zjednoczonych obchody tzw. dnia wyzwolenia. W rozmowie z dr Mateją omówiliśmy jednak inne istotne działania prezydenta USA z ostatnich tygodni, które wywołały szeroką dyskusję i wzbudziły kontrowersje. Weźmy na przykład starania amerykańskiej administracji o import jajek z Danii, w obliczu niedoborów na krajowym rynku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że od czasu objęcia urzędu, Trump toczy ostry spór z tym krajem o kontrolę nad Grenlandią.
- Z naszej perspektywy ten grubiański styl przywództwa, który manifestuje się np. zapowiedzią przejęcia Grenlandii, zestawiony z zabiegami o import jajek, może wyglądać na sprzeczność. Nie z punktu widzenia obecnego prezydenta USA - uważa dr Mateja. Ekspertka zwraca uwagę na nieoczywiste działania republikanina - choćby na to, jak surowo potraktował najbliższych sąsiadów (cła na Meksyk, groźby pod adresem Kanady, że stanie się 51. stanem USA etc.), zdecydowanie gorzej niż dalekie Chiny. - Trump działa trochę jak rewolwerowiec. Nie wiemy, kiedy, do kogo i z jakiej broni wystrzeli - mówi Interii Biznes profesor UMK.
Trzeba pamiętać, że w prowadzeniu polityki Trump duże znaczenie przywiązuje do czynnika ekonomicznego, co doskonale wpisuje się w oczekiwania opinii publicznej. W marcu w badaniu "Economic issues top the public's list of national concerns" (PEW) Amerykanie zadeklarowali, że najważniejsza jest dla nich rola pieniędzy w polityce - 72 proc. Na trzecim miejscu znalazła się inflacja - 63 proc. wskazań, a na czwartym federalny deficyt budżetowy (57 proc.). Zmiany klimatyczne, rasizm czy terroryzm znalazły się na samym dole zestawienia.
- Trump odczytał zmianę nastrojów społecznych, zmianę systemu wartości przed wyborami, i nadal dopasowuje działania oraz retorykę do warunków na amerykańskim podwórku - mówi nam dr Mateja, która nie wyklucza jednak, że gdy Trump zaznaczy już swoją pozycję, złagodzi ton i będzie mógł przejść do nowej strategii.
W ocenie dr Matei, styl przywództwa Trumpa jest autorytarny, a jego wizerunek widziany jest na różne sposoby; od "niegrzecznego chłopca", przez polityka nieobliczalnego, aż po narcyza. Zdaniem ekspertki obecna polityka Trumpa wiąże się przede wszystkim z jego wiekiem. - Rozpoczynając pierwszą kadencję, Donald Trump był młodszy o osiem lat, nie musiał podkreślać swej sprawczości, bezkompromisowości, witalności, jak to czyni obecnie - zauważa profesor UMK.
- Konfrontacja z prezydentem Ukrainy, którą na ekranach telewizorów widziała połowa świata, bezprecedensowe tweety, oficjalne mowy z ewidentnie agresywnym ładunkiem emocjonalnym, dodajmy do tego gestykulację, np. zaciśniętą pięść czy wskazywanie na kogoś palcem, mimikę i inne zachowania niewerbalne. Wszystko to służy kreowaniu obrazu mocnego człowieka, zdeterminowanego w walce o realizację własnych celów - ocenia dr Mateja.
Jak zauważa, poza aspektami ekonomicznymi, w prezydenturze wybrzmiewa słowo "pokój". - Trump walczy o pokój, kreuje różne konflikty i niepokoje, żeby zaprzestano wojny - analizuje ekspertka. Polityka ta jest jednak coraz bardziej niezrozumiała wśród członków NATO i w Unii Europejskiej. - Zaprzestanie wojny w Ukrainie wymaga kontaktów z Rosją, rozmów oraz kompromisów, co może pomóc w odciągnięciu jej od Chin. Administracji USA na tym właśnie zależy, jak przyznał sekretarz stanu Marco Rubio - wskazuje profesor UMK.
W ocenie naszej ekspertki do tej pory styl prowadzenia komunikacji politycznej przez Trumpa jest skuteczny. - Niezależnie od wszystkich paradoksów prezydentowi Trumpowi udało się zelektryzować światową opinię publiczną i zaaplikować sojusznikom pobudzający prysznic - podsumowała w rozmowie z Interią Biznes.
- Zamiast dyplomacji Trump woli konfrontację, zachowuje się arogancko, zmienia zdanie, ale chyba nie zmienia celów. Polityka, która z naszej perspektywy wydaje się, nazwijmy to, dziwaczna czy niejasna, może doprowadzić do efektów, na których Trumpowi zależy - dodała dr Magdalena Mateja z UMK.
Sebastian Tałach