Reklama

Szczurek: Zewnętrzne zagrożenia nie zwiększają nam kosztów

Różne zewnętrzne zagrożenia nie przekładają się na wzrost kosztów polskiego finansowania - zapowiedział PAP minister Mateusz Szczurek, uzasadniając możliwą redukcję linii kredytowej z MFW. Jego zdaniem Polska staje się wręcz bezpieczną przystanią na tle innych krajów.

Minister finansów potwierdził, że Polska skłania się ku złożeniu wniosku do Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) o redukcję o 25-33 proc. elastycznej linii kredytowej (FCL), ale podkreślił, że nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja w tej sprawie.

Reklama

- Z realizacją każdego kolejnego zagrożenia z zewnątrz widać, że takie sprawy, jak np. ograniczanie tempa luzowania ilościowego w USA, kryzys na Ukrainie, czy spowolnienie w strefie euro nie robią wrażenia na naszym koszcie finansowania i nie zagrażają stabilności finansowania. Z tego punktu widzenia obecna skala linii kredytowej zaczyna się wydawać niepotrzebna - powiedział PAP Szczurek w sobotę wieczorem czasu lokalnego w Waszyngtonie, gdzie bierze udział w jesiennej sesji MFW i Banku Światowego.

Szczurek zastrzegł, że jeżeli sytuacja na świecie się zmieni i nastąpi "zamieszanie rynkowe, które będzie się przekładało na rentowność naszych obligacji, to można sobie wyobrazić brak zmiany wielkości linii kredytowej". - Ale w tej chwili notowania rynkowe naszych obligacji wskazują na malejące ryzyko - dodał.

Odnosząc się do wyrażonych przez MFW obaw o recesję w strefie euro, minister zwrócił uwagę, że akurat wpływ recesji na ceny obligacji jest pozytywny, bo "spowolnienie gospodarcze powoduje oczekiwania co do utrzymywania stóp procentowych na niskim poziomie". - Tak długo, jak nie uderza to w stabilność systemu finansowego, to przyczynia się to do obniżenia kosztów finansowania i do łatwości pozyskiwania go, niż odwrotnie. I to ma miejsce w tej chwili także na polskim rynku obligacji - wyjaśnił.

MFW 18 stycznia 2013 r. wydłużył Polsce dostęp do FCL na 2 lata w wysokości 22 mld SDR, czyli ok. 33,7 mld USD. Polska nie wykorzystuje środków w ramach utrzymywanej od maja 2009 r. linii kredytowej z MFW i - jak podkreśliło MF - traktuje ją jako instrument ostrożnościowy.

Szczurek odebrał w sobotę w Waszyngtonie nagrodę "Ministra Finansów 2014 r. z Europy Środkowej i Wschodniej", przyznawaną co roku przez serwis internetowy Emerging Markets. Dwa lata temu otrzymał ją ówczesny szef resortu finansów Jacek Rostowski.

Szczurek przyznał, że być może jest to ostatnia tego typu nagroda, gdyż "Polska praktycznie wyszła już z grupy krajów wschodzących". Powiedział, że Polskę można wciąż zaliczać do gospodarek doganiających z punktu widzenia jej wzrostu gospodarczego, ale jeśli chodzi o rynek finansowy i rynek długu, to "wyrastamy z tego określenia".

- Tak długo jak nasza obecność na rynkach wschodzących sprowadza się do nagród branżowych pism, to nie jest problem. Znacznie ważniejsze jest to, w jaki sposób reagują rentowności naszych obligacji na otoczenie zewnętrzne: czy musimy drożej płacić finansując nasz dług w ślad za wyprzedażą na rynkach wschodzących, czy też przeciwnie, czy jesteśmy raczej bezpieczną przystanią w takich okolicznościach. W coraz większym stopniu ma to miejsce - ocenił.

Nawiązując do głównego tematu obrad MFW i BŚ, którym była walka ze stagnacją gospodarczą, Szczurek powiedział, że w świadomości liderów Europy coraz mocniej przebija się głos za inwestycjami infrastrukturalnymi. - Jestem pewien, że nowa Komisja Europejska w ciągu najbliższych miesięcy czy kwartałów wprowadzi w życie wraz z rządami jakieś dodatkowe zmiany, które doprowadzą do wzrostu inwestycji prywatnych i publicznych. Pozostawanie w pułapce bardzo niskiego wzrostu gospodarczego nie służy Europie i niszczy potencjał rozwojowy na długie lata - powiedział.

Przypomniał, że Polska już wydaje 3,7-3,8 proc. PKB publicznych środków na inwestycje, co jest "wysokim wynikiem" w porównaniu z resztą UE.

Na początku tygodnia MFW po raz trzeci obniżył tegoroczną prognozę wzrostu dla świata - tym razem do 3,3 proc. Fundusz ostrzegł, że z perspektywy rozwoju są szczególnie niepokojącej dla głównych krajów strefy euro, Japonii i wielkich, wschodzących gospodarek, jak Brazylia. Zdaniem szefowej MFW Christine Lagarde strefa euro może wpaść w poważną recesję, jeśli rządy nie przeprowadzą reform i nie zwiększą inwestycji prorozwojowych. MFW ostrzegł też przed poważnymi konsekwencjami, jeśli utrzymają się napięcia geopolityczne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »