Reklama

Sztuka łagodzi ból życia

Co dodałoby pani skrzydeł, aby mogła pani dokończyć rozpoczęte dzieło?

Reklama

- Chcielibyśmy skończyć budowę kliniki "Budzik", a wcześniej, co ważniejsze, stworzyć program medyczno-rehabilitacyjny dla dzieci w śpiączce oraz prawno-organizacyjny pod przyszłą klinikę. Robimy coś, czego nie ma jeszcze w Polsce. Nie ma bazy danych, informującej o liczbie dzieci znajdujących się w stanie śpiączki. Obecnie takie dzieci po okresie około trzymiesięcznego pobytu w szpitalu trafiają do domu lub do hospicjum, bez rehabilitacji i szansy na wyzdrowienie. Takie dziecko przechodzi zazwyczaj w stały stan wegetatywny. A tych przypadków jest coraz więcej, choćby z tego powodu, że coraz więcej jest ofiar wypadków komunikacyjnych.

- Najtrudniejsze jest stworzenie jednostki chorobowej, jaką jest śpiączka i rozwiązania systemowego na terenie całego kraju. Na szczęście mamy wsparcie minister zdrowia, pani Ewy Kopacz. Do uruchomienia tego programu potrzebna jest dobra wola wielu podmiotów, które zechciałyby wziąć udział w tym programie, także wsparcie nie tylko MZ, ale NFZ, PFRON itd. Musimy powołać NZOZ, musimy zorganizować przetargi, konkursy na stanowiska personelu w klinice. Optymistyczny plan - 2011 rok, ale warunkiem jest, aby powstał program jej funkcjonowania. Inaczej powstanie kliniki nie ma sensu. Kto ma pracować, za co, jak to ma być finansowane. Dopóki ów plan nie ruszy, nie możemy wziąć dotacji z Unii, ponieważ fundacja będzie odpowiadać przed UE za funkcjonowanie kliniki. A więc wszystko musi się zsynchronizować w czasie, pasować do siebie - program, dotacje z UE, klinika...

Nie tylko prezes fundacji, ale także aktorka filmowa, teatralna... dużo jak na jedną kobietę. W której z tych ról może się pani najpełniej wyrazić?

- W sztuce, ona łagodzi ból życia. Ale sztuka jest sztuczna, także film. Nie mam czegoś takiego, że marzę o konkretnej roli, o roli życia... po prostu są ciekawi ludzie z pasją, których warto spotkać i z nimi coś zrobić. Najważniejsze we wszystkim co robię jest tworzenie, kreacja, rozwój, to jest najbardziej pociągające w tych odsłonach mojej osobowości.

Na ile gra pani role, a na ile jest pani w tych rolach?

- Lubię te, w których jestem, te które gram mniej mnie pociągają. Nie przepadam za taką manierą, kiedy się pokazuje, że to umiem zagrać i jeszcze coś zupełnie innego. Wolę wewnętrzny proces niż żonglerkę umiejętnościami. I tylko taka rola, w jakiej mogę być autentyczna mnie interesuje. Nie interesuje mnie w życiu zawodowym sztampa wyobrażeniowo-myślowa, rutyna, ale poszukiwanie czegoś, co ludzi autentycznie wciąga, angażuje. Poszukiwanie tej "gorączki" w ludziach - takie postawy sprzyjają rozwojowi.

- Dla mnie wszystko musi mieć barwę, smak, temperaturę, dlatego obce są mi wnętrza pełne szkła, metalu. Muszę być otulona czymś miękkim, ciepłą barwą. W taki sposób próbuję się "doświetlić, dogrzać". Myślę, że bez aktorstwa - sztuki byłoby trudno, to obszar, gdzie najbardziej lubię być.

Otrzymała pani wiele nagród. Która z nich jest dla pani najcenniejsza?

- Cieszy to, kiedy inni zauważają działalność fundacji, moje aktorstwo, po prostu to, co robię, kim jestem. To autentycznie raduje i każde z tych odznaczeń ma dla mnie szczególne znaczenie. Ludzie reagują na takie wyróżnienia. I jeśli jest coś takiego jak pozytywny snobizm - a jest - to niech będzie. To wszystko służy fundacji, klinice i dzieciom, dla których działamy. Mam nadzieję, że to dzieło - rozpoczęte w 2002 roku - zostanie zwieńczone w najbliższych dwóch latach.

- A później chciałabym już tylko prowadzić małą fundację, która wspierałaby klinikę "Budzik", patronowała realizacji wcześniej wypracowanych programów. Przed nami jeszcze dwa lata intensywnych zmagań. Potem będziemy mogli zająć się np. sprowadzaniem specjalistów oraz najnowszych rozwiązań i technik medycznych w tej dziedzinie. Ale jest jeszcze dużo do zrobienia.

Jakie ma pani marzenia poza odpoczynkiem i dokończeniem tego dużego przedsięwzięcia?

- Nie wiem, czy potrafiłabym odpoczywać. Musiałabym się tego nauczyć, jak wielu pracoholików. Od 10 lat nie mam prawie czasu wolnego - jeżeli nie teatr, to recital, film, a to wszystko dopełnia fundacja i życie rodzinne - Ola potrzebuje wiele troski, Mania (bliźniaczka) zdaje do liceum w tym roku. Literatura, teatr, recitale to coś co utrzymuje przy życiu, daje napęd, bo sztuka potrafi rozjaśnić życie. Potrafi uczynić ludzi piękniejszymi, wspanialszymi w szerokim wymiarze.

Fundacja "Akogo?" jest organizacją pożytku publicznego (KRS 0000125054) i można jej przekazać 1 proc. należnego podatku dochodowego.

Rozmawiała Małgorzata Dygas

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Błaszczyk | Bolo | życia | zyciem | żyły | Życie | serce | zycie | fundacja | aktorka | szczęście | żyja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »