Reklama

Takie czasy, że Rosja oddała sprawę do sądu

Sankcje nałożone przez wolny świat na rosyjskie firmy za agresję "zielonych ludzików Putina" na Krym i część Ukrainy robią swoje, skoro sprawa trafiła do sądu.

Rosyjski koncern Rosnieft zaskarżył do Sądu UE w Luksemburgu unijne sankcje, którymi został objęty w związku z konfliktem na Ukrainie - podały w piątek służby prasowe sądu. Sankcje zaskarżył też Arkadij Rotenberg, biznesmen związany z rosyjskim prezydentem.

Według przekazanych informacji, skargi na decyzje Rady UE (państw członkowskich) wpłynęły 9 i 10 października. W piątek poinformował o nich dziennik "Financial Times".

Koncern naftowy Rosnieft został objęty unijnymi sankcjami gospodarczymi 12 września, wraz z firmami Gazprom Nieft i Transnieft. Restrykcje obejmują zakaz zakupu, sprzedaży, świadczenia usług inwestycyjnych lub pomocy w emisji papierów wartościowych i innych instrumentów finansowych o terminie zapadalności powyżej 30 dni.

Reklama

Z kolei Rotenberg zakwestionował przed Sądem UE nałożone na niego restrykcje wizowe i finansowe. Rotenberg to udziałowca spółki Giprotransmost i sparingowy partner prezydenta Rosji Władimira Putina w judo. UE uzasadniła decyzję o wpisaniu go na czarną listę tym, że Rotenberg zbudował swą fortunę w czasie rządów Putina, a jego spółka zdobyła ważne kontrakty w trakcie przygotowań do zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi. Firma Giprotransmost otrzymała w drodze przetargu publicznego kontrakt na studium wykonalności budowy mostu z Rosji do zaanektowanego przez Rosję Krym.

Zaostrzając w minionych miesiącach sankcje wobec Rosji UE kilkakrotnie nowelizowała podstawę prawną do decyzji o wprowadzeniu restrykcji, aby uniknąć sytuacji, że decyzje te zostaną zakwestionowane przez sąd. W praktyce unijne sankcje zaskarżane są często i zdarza się, że Sąd UE nakazuje uchylenie restrykcji. W styczniu 2013 roku sprawę w Luksemburgu wygrał irański bank Mellat, na który Unia nałożyła sankcje w 2010 roku za wspieranie irańskiego programu nuklearnego. Z kolei we wrześniu Sąd UE unieważnił decyzję o objęciu białoruskiego dziennikarza państwowej telewizji ONT zakazem wjazdu do państw UE, uznając, że Rada UE m.in. naruszyła jego prawo do obrony i nie udowodniła, że zajmował "wpływowe stanowisko".

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »