- Nie będzie też potrzeby gwałtownego reagowania po stronie banku centralnego - skala podwyżek stóp procentowych będzie mogła być mniejsza niż musiałaby być, gdyby inflacja dalej rosła - podkreślił Bujak.
Pytany o oszczędność w portfelach Polaków - Bujak przypomniał, że ruch rządu to ok. 10 mld zł. - Ale jeśli doliczymy to, że RPP nie będzie musiała tak bardzo podwyższać stóp procentowych, wzrost kosztów kredytu będzie mniejszy - przypomniał.
Bujak zwrócił też uwagę, że działania rządu przełożą się na mniejsze wpływy do budżetu. - Sytuacja budżetu jest bardzo dobra. Deficyt całego sektora finansów publicznych będzie wyraźnie mniejszy niż 3 proc. PKB. W przyszłym roku ten deficyt może być jeszcze mniejszy. To nie jest zagrożenie dla budżetu. To nie oznacza konieczności podwyższania podatków w przyszłości. Pamiętajmy też, że wyższa inflacja to wyższy poziom wpływów - można powiedzieć, że budżet dzieli się tym, co zyskał z wyższych cen - wyjaśnił główny ekonomista PKO Banku Polskiego.
Wczoraj minister finansów Tadeusz Kościński wyjaśnił, że dodatkowe wpływy do budżetu w wyniku podwyższonej inflacji (z tytułu VAT, akcyzy oraz podatków dochodowych) to ok. 9 mld zł.
- Górka inflacji miała być w styczniu-lutym. Ale rząd zdjął ceny na ten okres swoją interwencją, dlatego ten szczyt inflacji - mówi Bujak - się wypłaszczył. - Od marca inflacja powinna spadać i na koniec roku ceny będą już rosnąć wyraźnie wolniej niż w tej chwili - dodał Bujak.
Bartosz Bednarz












