Trump i Biden mają swoje ulubione branże gospodarki. Nie ma między nimi zgody w tej sprawie

Ewentualna prezydentura Donalda Trumpa może przynieść korzyści amerykańskim spółkom o małej kapitalizacji, firmom z sektora nieruchomości oraz... europejskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. Jeśli Biały Dom pozostanie w rękach Demokratów, to zadowoleni powinni być przedstawiciele zielonej energii, inwestycji infrastrukturalnych i producenci półprzewodników. Wybrany 5 listopada prezydent będzie miał wpływ także na dolara, inflację i rynek kryptowalut.

  • Zarówno Donald Trump, jak i Joe Biden będą chcieli zwiększać deficyt w finansach państwa, ale może to prowadzić do utraty zaufania do dolara i zachwiać długoterminową stabilnością gospodarki USA
  • W 2026 roku prezydent USA będzie miał prawo wskazać nowego szefa banku centralnego. Donald Trump jest podejrzewany o chęć upolitycznienia polityki monetarnej, a to może utrudnić walkę z inflacją
  • Trump kilka lat temu był przeciwnikiem bitcoina. Teraz jest jego entuzjastą i atakuje Joe Bidena, że ten "chce stłamsić kryptowaluty"

Reklama

Analitycy Saxo wytypowali branże, które mogą zyskać lub stracić w zależności od tego, czy jesienne wybory prezydenckie w USA wygra Donald Trump czy Joe Biden. Należy przyjąć, że raport nie straci na aktualności nawet wtedy, gdy Partia Demokratyczna wystawi innego kandydata niż obecny prezydent, co nie jest niemożliwe po nieudanym występie Joe Bidena w telewizyjnej debacie przedwyborczej.

Nieruchomości Trumpa

Ekonomiści Saxo przypominają, że Donald Trump podczas prezydentury zakończonej w 2020 roku skupił się na zarządzaniu w zgodzie z ekonomią podaży, czego odzwierciedleniem były drastyczne cięcia stawek podatkowych dla firm. Na jego decyzjach najbardziej skorzystały korporacje i rynek kapitałowy. Trump będzie miał jednak teraz ograniczone możliwości uprawiana podobnej polityki, w tym obniżania podatków, ponieważ dług publiczny USA rośnie szybciej niż nominalny PKB. Strategii Trumpa z lat 2016-20 nie da się kontynuować bez poważnego ryzyka utraty zaufania do dolara oraz do długoterminowej stabilności finansowej gospodarki USA.

Prezydent Trump dał się poznać jako sprzymierzeniec małych firm. Takie nastawienie wpisuje się w jego polityczną narrację "America First", więc można się spodziewać, że akcje amerykańskich spółek o niedużej kapitalizacji znów będą szły w górę po ewentualnym powrocie Trumpa do Białego Domu. Badanie optymizmu prowadzone przez Krajową Federację Niezależnej Przedsiębiorczości od lat pokazuje, że sympatie właścicieli małych firm lokują się po stronie Partii Republikańskiej.

Analitycy Saxo przypominają, że ostatnie lata nie należały do udanych na amerykańskim rynku nieruchomości. Jest to jednak branża, w którą Donald Trump angażuje się osobiście i w której ma wielu wpływowych przyjaciół. Dlatego jest prawdopodobne, że będzie prowadził politykę wspierania tego sektora. Pasuje to również do jego politycznego przekazu o konieczności poprawy życia zwykłych Amerykanów.

Trump od dawna krytykuje zbyt małe - jego zdaniem - zaangażowanie Europy w NATO i grozi wycofaniem USA z sojuszu lub przynajmniej zaprzestaniem ochrony krajów, które nie przeznaczają na cele obronne minimum 2 proc. PKB. Choć jest mało prawdopodobne, by Trump faktycznie wycofał swój kraj z paktu północnoatlantyckiego, to jego deklaracje wywołały alarm w wielu stolicach europejskich. Już teraz kilka krajów UE zdecydowało się na bardzo poważne zwiększenie budżetów militarnych. Otwiera to nowe możliwości przed przemysłem zbrojeniowym na Starym Kontynencie.

OZE Bidena

Joe Biden w orędziu o stanie państwa z początku marca, stwierdził, że jego reelekcja miałaby zapewnić USA prezydenta, który patrzy w przyszłość, a nie takiego, który chce cofnąć kraj w czasie. To może oznaczać, że Biden w drugiej kadencji będzie promował nowe źródła energii. Zdaniem ekspertów Saxo, w sumie trzy dziedziny mogą skorzystać na tej prezydenturze. Oprócz OZE, także inwestycje infrastrukturalne i produkcja półprzewodników.

Klucz do polityki Bidena można znaleźć w ustawie znanej jako INVEST in America Act, która teraz nosi nazwę Infrastructure Investment and Jobs Act. Niewykluczone, że prezydent z obozu Demokratów zdecyduje się na rozbudowaną politykę fiskalną i będzie generował znaczny deficyt, aby finansować duże projekty infrastrukturalne. Celem miałoby być tworzenie warunków dla przyszłego rozwoju produkcji i przemysłu w Stanach Zjednoczonych. Powszechnie wiadomo, że infrastruktura w USA, taka jak autostrady, lotniska i mosty, jest w złym stanie.

Inna ważna ustawa Bidena to US CHIPS Act przewidująca dotacje dla firm z sektora półprzewodników. Jej celem jest tworzenie warunków do prowadzenia badań, prac projektowych i zwiększania nowoczesnej produkcji w tej branży. Sukces zależy tu jednak w znacznej mierze od tego, czy banki i inne instytucje będą zmotywowane do zaoferowania potrzebnego finansowania.

Biały Dom a polityka pieniężna

Podzielone są zdania ekonomistów, co może stać się z dolarem i inflacją w USA po jesiennych wyborach, zwłaszcza jeśli wygra je Donald Trump. Analitycy ING Banku uważają, że były, a zarazem być może nowy prezydent USA może być gwarantem silnego dolara ze względu na jego obietnice protekcjonizmu, radykalne stanowisko geopolityczne i chęć obniżenia podatków.

Krytycy Donalda Trumpa przypominają jednak, że gdy Fed systematycznie podwyższał stopy procentowe w latach 2018-19, ówczesny prezydent wkroczył do akcji. Trump zaczął krytykować Rezerwę Federalną i jej szefa Jerome’a Powella, a nawet mu groził. Prezydent nazywał prezesa Fed "wrogiem", a członków Federalnego Komitetu Operacji Otwartego Rynku "głupcami".

W 2026 roku główny lokator Białego Domu będzie miał prawo wskazać nowego szefa banku centralnego. Jeśli polityka monetarna zostanie upolityczniona, znajdzie się pod kontrolą prezydenta i będzie skoncentrowana na utrzymywaniu niskich stóp procentowych, to skutki mogą być niedobre. Może nastąpić nadmierne osłabianie dolara, a walka z inflacją stanie się nieskuteczna.

Spór o kryptowluty

Donald Trump w ostatnich miesiącach bardzo dba o to, by podkreślić, że ma inne niż Joe Biden stanowisko w sprawie walut wirtualnych. Były prezydent kilka lat temu był przeciwnikiem kryptowalut. Teraz jest ich entuzjastą, a w swoim portfelu ma tokeny wyceniane na ponad 10 milionów dolarów. Jego kampanię wyborczą można wspierać darowiznami w postaci "coinów".

Jeszcze w 2019 roku Trump mówił, że aktywa cyfrowe nie są pieniędzmi, ich wartość nie ma w niczym oparcia, a w dodatku są wykorzystywane w handlu narkotykami. Dziś atakuje Joe Bidena, za to, że ten "chce stłamsić kryptowaluty". Faktem jest bowiem, że Biały Dom próbuje objąć waluty wirtualne licznymi regulacjami. Bardzo aktywny na tym polu jest przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) Gary Gensler, znany z wnoszenia pozwów przeciwko wielu podmiotom kryptograficznym, w tym Coinbase. Dziś zwolennicy kryptowalut mówią, że Joe Biden będzie musiał dokonać wyboru między Garym Genslerem, a wyborcami z portfelami, które wypełnili bitcoinami.

Jacek Brzeski

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: USA | wybory w USA | Donald Trump | Joe Biden
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »