Reklama

Twitter nie zarobi w 2022 roku, ale Musk jest optymistą

Elon Musk ocenił kondycje finansową Twittera. Stwierdził, że gdyby nie ostre cięcia kosztów - w tym redukcja kilku tysięcy etatów - platforma zanotowałaby straty rzędu 3 mld dol. na koniec 2022 roku. Dodał, że na skutek podjętych przez niego decyzji serwis w przyszłym roku może zanotować dodatni wynik finansowy.

W trakcie wideorozmowy na Twitter Spaces, Elon Musk stwierdził, że zarządzanie platformą jest jak prowadzenie "samolotu, który leci w dół z dużą prędkością, z płonącymi silnikami i niedziałającymi kontrolkami". Jednocześnie wskazał, że gdyby nie podjęte przez niego decyzje o cięciu kosztów, serwis zakończyłby 2023 roku z 3 mld dol. straty. 

 

Jak przyznał nowy właściciel Twittera, obecnie platforma zatrudnia "nieco ponad 2 tys. osób". Do czasu przejęcia przez Elona Muska liczba pracowników była bliska 8 tys.  

Jak wylicza "The Wall Street Journal", Twitter nie zaksięgował rocznego zysku od 2019 roku. Jednocześnie, na przestrzeni dekady, był "na minusie" przez osiem lat. 

Reklama

Miliarder wskazał, że w przyszłym roku wyniki finansowe Twittera powinny być "w porządku", czym dał do zrozumienia, że serwis powinien wykazać "mniej więcej próg rentowności". Pomóc w tym ma nie tylko redukcja kosztów, ale również zmiany w funkcjonowaniu platformy, takie jak chociażby wprowadzenie płatnych subskrypcji dla użytkowników.

Czy Elon Musk porzuci Twittera?

Musk został właścicielem Twittera pod koniec października br., kupując serwis za blisko 44 mld dol. W tym czasie podjął kilka decyzji, które odbiły się szerokim echem w mediach.  

Poza wspomnianymi zwolnieniami, ekscentryczny miliarder musi zmierzyć się z inspekcją Komisji Nadzoru Budowlanego San Francisco, która sprawdzi, czy w siedzibie platformy część biur nie została zamieniona na sypialnie dla pracowników. To pokłosie zapowiedzi "hardkorowej pracy", która czeka na osoby chcące dalej pracować w Twitterze.  

Do tego doszło zablokowanie kont dziennikarzy czołowych amerykańskich gazet, takich jak "The New York Times" czy "Washington Post", tworzących krytyczne artykuły na temat Muska. Miliarder zarzucił im, że zagrażali jego bezpieczeństwu, opisując historię jednego z użytkowników, który śledził w czasie rzeczywistym podróże Muska jego odrzutowcem.

Ostatnią z kontrowersyjnych decyzji, było opublikowanie na swoim koncie ankiety, w której miliarder zapytał użytkowników: "czy ma przestać pełnić funkcję dyrektora wykonawczego?". Jednocześnie dodał, że będzie respektował jej wyniki.  

W ciągu 24h swój głos w ankiecie oddało 17,5 mln osób, z czego 57,5 proc. było za rezygnacją Muska ze stanowiska. Ta jak na razie nie nastąpiła. Miliarder napisał kilkanaście godzin po ogłoszeniu wyników, że przestanie być szefem Twittera, jeżeli "znajdzie kogoś wystarczająco głupiego, by wziął tę robotę". 

Alan Bartman

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Elon Musk | Twitter

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »