Reklama

Ukraina: Amerykański funduszu zablokuje redukcję długu

Sytuacja gospodarcza naszego sąsiada staje się dramatyczna. Ukraina stoi na progu niewypłacalności, dlatego musi nakłonić międzynarodowych wierzycieli do redukcji swojego zadłużenia. Zdaniem analityków nie będzie to łatwe.

Demokratycznie wybrany i prozachodni rząd Ukrainy w obliczu możliwej jeszcze tego lata nowej konfrontacji z Rosją został opuszczony przez zachodnich sprzymierzeńców, zajętych swoimi sprawami - pisze w tym tygodniu publicysta "Washington Post" Jackson Diehl.

Obawy przed wznowieniem walk na dużą skalę na wschodzie Ukrainy są większe po ostatnich doniesieniach międzynarodowych obserwatorów, którzy odnotowali eskalację konfliktu w Donbasie z udziałem prorosyjskich separatystów, mimo obowiązującego rozejmu. Ponadto z informacji ukraińskiej armii wynika, iż na wschodzie Ukrainy przebywa 9 tys. rosyjskich żołnierzy, w tym czołgi i inny ciężki sprzęt bojowy, czemu Moskwa zaprzecza, a siły te mogą być użyte do przeprowadzenia latem operacji zbrojnej.

Reklama

Tymczasem - jak pisze Diehl w artykule "Czy pozwolimy Ukrainie umrzeć?" - pomimo rosyjskich działań Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska nieprzerwanie trzymają się strategii, która zakłada wzywanie wszystkich stron konfliktu do respektowania lutowych porozumień z Mińska, zakładających m.in. zawieszenie broni i wycofanie ciężkiego sprzętu wojskowego ze wschodu Ukrainy.

Sytuacji władz Ukrainy nie poprawia fakt, iż główni zachodni sprzymierzeńcy Kijowa zajęci są obecnie swoim sprawami: USA koncentrują swoją uwagę na zakończeniu negocjacji w sprawie irańskiego programu atomowego, a UE pochłonięta jest kryzysem w Grecji - twierdzi publicysta "WP".

Prezydent USA Barack Obama i kanclerz Niemiec Angela Merkel zgodnie twierdzą, że pomoc militarna dla ukraińskiej armii, w celu nie dopuszczenia do rosyjskiego ataku, może wywołać odwrotny skutek do zamierzonego. Jak ocenia Diehl taka logika jest wątpliwa, bowiem rosyjscy analitycy sami przyznają, że prezydent Władimir Putin miałby powody do zmartwień, jeśli doszłoby do wzmocnienia ukraińskiej armii przez Zachód.

Ponadto argumenty natury militarnej nie wyjaśniają bierności Zachodu także na froncie gospodarczym. Rząd Ukrainy boryka się z tragiczną sytuacją w gospodarce, która skurczyła się w ciągu ostatnich dwóch kwartałów o ponad 15 proc.

Aby zapobiec bankructwu rząd w Kijowie podjął drastyczne środki oszczędnościowe, w tym ogromną redukcję subwencji gazowych dla ludności, oraz obniżył znacząco emerytury. Jak pisze publicysta "WP", w przeciwieństwie do rządu Grecji, władze Ukrainy mimo wojny z Rosją podjęły każdy bolesny krok oszczędnościowy wymagany przez MFW, aby otrzymać pomoc, która mogłaby wyprowadzić kraj z recesji.

Jednak UE, która na ratowanie Grecji przeznaczyła już 222 mld dolarów, zaproponowała Ukrainie pomoc w wysokości jedynie 5,5 mld dolarów. Z kolei USA, które na pomoc dla Meksyku przeznaczyły 20 mld dolarów, a na odbudowę Iraku 18 mld dolarów, zatwierdziły gwarancje kredytowe dla Ukrainy na sumę jedynie 3 mld USD.

Ponadto aby otrzymać pomoc od MFW Ukraina musi nakłonić międzynarodowych wierzycieli do redukcji swojego zadłużenia w ciągu czterech lat o 15 mld dolarów, co w obliczu niechęci m.in. ze strony amerykańskiego funduszu inwestycyjnego Franklin Templeton stawia rząd w Kijowie w bardzo trudnej sytuacji. W ciągu najbliższych miesięcy bez dodatkowego finansowania w wysokości 10 mld dolarów Ukraina może stać się niewypłacalna - czytamy na łamach "WP".

Przywódcy ukraińscy, którzy uważają, że walczą w obronie zachodniej demokracji przed imperialistyczną Rosją Putina coraz częściej wyrażają zdziwienie trudnościami w uzyskaniu wsparcia z Zachodu. "Jeśli nam się nie uda będzie to porażka całego wolnego świata" - mówił przed miesiącem premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk, ale - jak podkreśla Jackson Diehl z "Washington Post" - świat wydaje się być obecnie zbyt zajęty by pochylić się na problemami Ukrainy.

_ _ _ _ _

Komisja Europejska dała zielone światło dla wypłaty 600 mln euro pomocy finansowej dla Ukrainy. Środki te mają zostać przeznaczone na pokrycie "pilnych potrzeb finansowych" tego kraju.

W środę KE poinformowała, że kwota 600 mln euro to pierwsza rata z nowego programu pomocy makrofinansowej dla Ukrainy, który wart jest w sumie 1,8 mld euro. Wsparcie zostanie udzielone w formie średnioterminowych pożyczek z budżetu unijnego.

Z unijnej pomocy makrofinansowej mogą korzystać kraje sąsiedzkie Unii, które mają poważne trudności z utrzymaniem równowagi płatniczej. Aktualny program dla Ukrainy ma pomóc temu państwu w zaspokojeniu palących potrzeb finansowych, jak również w ustabilizowaniu jego gospodarki. Pieniądze te mają też trafić na wdrażanie reform w sferze polityki finansowej, sektorów energii i finansów, zabezpieczeń socjalnych oraz otoczenia biznesowego.

Drogę do uruchomienia programu otworzyło podpisanie 22 maja w Rydze memorandum z Ukrainą, które weszło w życie 3 lipca. Jest to trzeci tego typu program dla Ukrainy. W ramach dwóch poprzednich kraj ten otrzymał 1,61 mld euro.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »