Reklama

W centrum uwagi UE sprzeciw czwórki "oszczędnych"

Austria, Holandia, Dania i Szwecja podtrzymały swój sprzeciw wobec zaproponowanego w ubiegłym tygodniu przez A.Merkel i E.Macrona projektu wspólnego unijnego funduszu odbudowy, który w formie subsydiów wspierałby odbudowę gospodarczą po kryzysie wywołanym przez pandemię.

Przeciwnicy tego pomysłu zaproponowali, by pomoc dystrybuowano w formie 2 letnich pożyczek o dogodnych warunkach, które miałyby być przeznaczone na badania i innowacje oraz wzmocnienie sektora zdrowia i zielonej transformacji.
Domagają się także, aby państwa korzystające z pomocy zobowiązały się do wdrożenia głębokich reform i respektowania narzuconych i mram budżetowych.

Sprzeciw czwórki państw pokazuje, że pomysł uwspólnotowienia zadłużenia (premiujący przede wszystkim kraje południa) będzie bardzo trudny do przeforsowania. Podziały pomiędzy Północą i Południem UE są wciąż silne,o czym świadczy szybka riposta z Madrytu. Hiszpania zapowiedziała, że nie zgodzi się na stworzenie funduszu oferującego pożyczki, bo prowadziłoby to do nadmiernego zadłużenia państw takich jak Hiszpania czy Włochy.

Reklama

Według ministra finansów Francji, UE stoi na rozstaju i albo zdecyduje się na ścisłą współpracę i solidarność (co umożliwi odbudowanie gospodarek i konkurowanie ze światowymi potęgami), albo grozi jej marginalizacja i rozpad. Testem, która z dróg jest bardziej prawdopodobna, będzie debata nad propozycją funduszu odbudowy, którą w środę przedstawi U.von der Leyen.

Kością niezgody jest uwspólnotowienie zadłużenia, a oś konfliktu przebiega pomiędzy państwami północy i południa. Wsparcie dla Hiszpanii i Włoch ze strony Niemiec zwiększa szanse, że UE pójdzie drogą współpracy, ale opór Holandii, Szwecji, Danii i Austrii wciąż jest bardzo silny. 

Austria, Holandia, Dania i Szwecja przedstawiły w sobotę własny plan wsparcia europejskiej gospodarki; sprzeciwiły się też propozycji kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Emmanuela Macrona ws. wieloletniego budżetu i funduszu ożywienia gospodarczego.

Cztery kraje UE nazywane grupą "oszczędnych" chcą, aby pomoc dla krajów najbardziej dotkniętych pandemią koronawirusa polegała na pożyczkach udzielanych na dogodnych warunkach na dwa lata - głosi propozycja opublikowana przez biuro kanclerza Austrii Sebastiana Kurza.

Kredyty powinny być przeznaczone na kroki "najlepiej służące ożywieniu (gospodarczemu), takie jak badania i innowacje, wzmocnienie sektora zdrowia i zielonej transformacji" - napisano w dokumencie.

Grupa "oszczędnych" jest zdecydowanie przeciwna planowi "odrodzenia gospodarki", jaki przedstawili Merkel i Macron. Austria, Holandia, Dania i Szwecja uznają tę propozycję za uwspólnotowienie długu krajów unijnych, co pozwoliłoby krajom mniej zdyscyplinowanym i słabszym niezasłużenie skorzystać z taniego finansowania dzięki bogatszym państwom Północy - relacjonuje AFP.

Grupa nalega też na "zdecydowane zobowiązanie" państw, które skorzystałyby z pożyczek, do wdrożenia głębokich reform i respektowania narzuconym ich ram budżetowych. Propozycję Merkel i Macrona w sprawie wieloletniego budżetu i instrumentu na rzecz ożywienia gospodarczego poparła tymczasem przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen

Paryż i Berlin proponują, by za pomocą funduszu ożywienia można było przekazać 500 mld euro grantów dla najmocniej dotkniętych kryzysem sektorów i regionów w UE. W środę von der Leyen ma przedstawić projekt europejskiego budżetu na lata 2021-2027, w który wpisany ma być plan ożywienia gospodarki.

Przyjęcie budżetu wymaga jednomyślności wszystkich państw unijnych i - jak pisze AFP, powołując się na źródło dyplomatyczne - stanowisko "oszczędnej" czwórki sprawi, że rozmowy o budżecie będą "bardzo trudne" i zapewne "dyskusje te potrwają co najmniej do lipca".

....................

OPINIA: 

Obecnie na zgodę członków UE oczekuje inicjatywa przywódców Niemiec i Francji, zakładająca przekazanie dodatkowych 500 mld euro z budżetu unijnego na odbudowę gospodarki w państwach najbardziej doświadczonych kryzysem z powodu koronawirusa.  Za wcześnie jeszcze na ostateczne podsumowania, bo kryzys związany z pandemią koronawirusa nadal trwa, ale już można powiedzieć, że działania podjęte dotychczas przez Unię Europejską wydają się być bardzo obiecujące - uważa dr hab. Artur Kozłowski, profesor i dziekan Wyższej Szkoły Bankowej w Gdyni. Według niego doświadczenie uzyskane w trakcie pandemii wskazuje na potrzebę współpracy międzypaństwowej, a UE tę współpracę dobrze koordynuje.

Dziekan WSB wyraził nadzieję, że obecny kryzys będzie dla wspólnoty oraz świata biznesu pożyteczną lekcją. "Uczymy się w aspekcie logistyczno-produkcyjnym, że chyba zbyt łatwo oddaliśmy produkcję kluczowych dla nas asortymentów, np. leków, odległym krajom takim jak Chiny. Będziemy potrzebowali nowego ładu gospodarczego, takiej ‘modern, clean, healthy economy’ (nowoczesnej, czystej, zdrowej gospodarki), której jedną z podstaw będzie lokowanie inwestycji w ramach samej UE - powiedział Artur Kozłowski.

- To może przynieść korzyść Polsce, która ma do zaoferowania dobrze przygotowane kadry i korzystne położenie na mapie. Spodziewam się, że może nie w tym roku, ale za kilka lat powinniśmy odczuć olbrzymi zastrzyk dla naszej gospodarki" - zaznaczył. "Możemy przypuszczać, że za jakiś czas będzie kolejna odsłona podobnego wirusa. Wierzę, że już wtedy wszystkie instytucje przygotują się do spokojnego przejścia przez kolejną trudną sytuację" - podsumował dziekan WSB w Gdyni.

Dowiedz się więcej na temat: UE | budżet UE | strefa euro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »