Reklama

W poszukiwaniu lepszego losu

W ostatnich dniach z ust premiera i przedstawicieli poszczególnych resortów padło wiele zapowiedzi dotyczących planów rządu na 2014 r. Jednym z priorytetów ma być walka z bezrobociem.

Działania prozatrudnieniowe mają być prowadzone wielotorowo. Z jednej strony będą one związane ze zmianami w funkcjonowaniu urzędów pracy, tak by zdecydowanie bardziej efektywnie realizowały swoje zadania. Z drugiej strony we wspieraniu osób szczególnie zagrożonych bezrobociem. Młode osoby będą mogły otrzymać bony stażowe o wartości 10 tys. zł i same wybrać sobie pracodawcę. Studentom ostatnich lat zaproponowane zostaną niskooprocentowane pożyczki do 70 tys. zł na założenie własnego biznesu. Zatrudnienie osób starszych - powyżej 50. i 60. roku życia, także będzie dotowane (przez 12 albo 24 miesiące). Wsparciem mają zostać objęci również rodzice wracający do pracy i opiekunowie osób starszych.

Reklama

Jednym z ciekawszych pomysłów wydaje się być natomiast zapowiedź wprowadzenia bonu migracyjnego. Na czym miałby on polegać? Jeśli znajdziemy nową pracę w miejscowości oddalonej o 80 km od dotychczasowego miejsca zamieszkania, lub też dojazd w obie strony zajmuje ponad trzy godz., to będzie można liczyć na finansowe wsparcie od państwa ułatwiające rozpoczęcie życia w nowym miejscu. Środki w wysokości 7,5 tys. zł powinny umożliwić wynajęcie mieszkania w początkowym okresie po rozpoczęciu nowej pracy.

Postanowiliśmy zatem sprawdzić, na jak długo wystarczyłaby taka kwota w kilku większych miastach posiadających chłonny rynek pracy. Założyliśmy, iż osoba przyjeżdżająca do pracy jest jeszcze singlem i na początek wystarczy jej kawalerka. W obliczeniach wzięliśmy pod uwagę stawkę jaką zapłacimy właścicielowi za samą możliwość wynajęcia mieszkania, czyli kwotę tzw. odstępnego. Założyliśmy, iż koszty czynszu administracyjnego oraz opłat eksploatacyjnych pokryte zostaną z własnych środków osoby zmieniającej pracę. Jak się okazuje kwota zapowiadanego bonu migracyjnego pozwoli w najbardziej atrakcyjnych miastach opłacić koszty odstępnego dla przeciętnej kawalerki od czterech miesięcy w Warszawie do siedmiu miesięcy w Poznaniu. Wydaje się, iż taki czas powinien wystarczyć na odnalezienie się w nowym otoczeniu.

Wiadomo nie od dziś, iż Polacy nie należą do mobilnych na rynku pracy. Nie bez przyczyny. Koszty ponoszone na wynajem mieszkania w najbardziej atrakcyjnych pod względem możliwości zawodowych miastach, mogą zniechęcać część osób do przeprowadzki. Relacja możliwości zarobku do kosztów związanych z utrzymaniem się w nowym miejscu sprawia, iż wiele osób woli zdecydować się od razu na wyjazd za granicę. Świadczy o tym obserwowana w ostatnich latach fala emigracji. Wprowadzenie bonu migracyjnego z pewnością nie rozwiąże od razu tego problemu, ale jest krokiem w dobrą stronę i może skłonić część poszukujących pracy do migracji w obrębie Polski.

Emmerson Realty, www.strefynieruchomosci.pl

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »