Reklama

W przyszłym roku będziemy zarabiać 3959 zł miesięcznie

Minister finansów Mateusz Szczurek przedstawi Radzie Ministrów informację na temat przyszłorocznego budżetu. Jutro rząd ma przyjąć projekt ustawy budżetowej na przyszły rok.

Przyjęty wstępnie na początku września projekt przewiduje, że wzrost PKB w przyszłym roku wyniesie 3,4 procent, a średnioroczna inflacja 1,2 procent. Deficyt ma nie przekroczyć 46 miliardów 80 milionów złotych. Dochody z budżetu państwa zaplanowano na 297 miliardów 252 miliony 925 tysięcy złotych.

W przygotowanym przez resort finansów dokumencie przyjęto też, że przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce wyniesie 3959 złotych, a w sektorze przedsiębiorstw 4185 złotych. Założono, że w gospodarce będzie zatrudnionych 9 milionów 754 tysiące osób. Stopa bezrobocia na koniec przyszłego roku ma wynieść 11,8 procent.

Reklama

Rząd chce również, by w przyszłym roku emerytury były waloryzowane w sposób mieszany. Świadczenia najbiedniejszych waloryzowane byłyby kwotowo. Wszystkie emerytury i renty mają być więc podwyższone o co najmniej 36 złotych.

Projekt przewiduje też zwiększenie o 20 procent ulgi podatkowej na wychowanie trzeciego i kolejnego dziecka. Rząd chce też umożliwić skorzystanie z pełnej kwoty ulgi tym osobom, które dotychczas wykazywały zbyt mały podatek, by w pełni rozliczyć przysługującą ulgę.

Ministrowie zajmą się także strategią zarządzania długiem państwowym do 2018 roku oraz limitami mianowań w służbie cywilnej do 2017 roku. Zgodnie z Konstytucją, rząd ma czas do końca września na przekazanie projektu ustawy budżetowej do Sejmu.

Budżet obarczony jest ryzykiem

Ekonomiści są zgodni, że przyszłoroczny budżet nie jest ambitny, ale jest realistyczny. Ustawą budżetową zajmuje się dziś (24.09.2014) rząd.

Główny ekonomista BPS TFI, Krzysztof Wołowicz podkreśla, że mimo zmian w systemie emerytalnym deficyt, który wyniesie ponad 46 miliardów złotych, wciąż jest duży, co może świadczyć o tym, że w obliczu spowolnienia gospodarczego rząd chce rozluźnić politykę fiskalną. Ekonomista w rozmowie z IAR ocenia, że może to przynieść pozytywne skutki dla polskiej gospodarki. Krzysztof Wołowicz dodaje, że założenia przyszłorocznego budżetu są realistyczne, pod warunkiem, że na świecie nie nastąpią jakieś nieprzewidziane, gwałtowne zmiany.

Główny ekonomista banku Millenium, Grzegorz Maliszewski zaznacza, że na wykonując budżet, resort finansów będzie musiał zmierzyć się z wieloma problemami. Większy, negatywny wpływ na polską gospodarkę może wywrzeć konflikt między Rosją i Ukraina oraz wojna handlowa między Brukselą a Kremlem. Także spowolnienie w krajach strefy euro, która jest głównym handlowym partnerem Polski, w opinii rozmówcy IAR, może mieć negatywny wpływ na gospodarkę nad Wisłą.

Dariusz Woźniak z Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

Ekspert uważa, że to projekt "przedwyborczy". Jak podkreśla, nie ma w nim większych zmian w porównaniu do obecnego. Zdaniem Dariusza Woźniaka, projekt budżetu nie do końca uwzględnia wszystkie uwarunkowania, które mogą mieć na niego wpływ, szczególnie te zewnętrzne. "Wzrost PKB w przyszłym roku przedstawiony w projekcie budżetu na poziomie 3-4 procent jest lekko optymistyczny, patrząc na załamanie rynku wschodniego" - podkreśla ekonomista.

Wciąż nierozwiązany jest też problem deficytu i narastającego długu.

Przyjęty wstępnie na początku września projekt budżetu państwa na 2015 rok przewiduje, że wzrost PKB wyniesie 3,4 procent, a średnioroczna inflacja 1,2 procent. Deficyt ma nie przekroczyć 46 miliardów 80 milionów złotych. Dochody z budżetu państwa zaplanowano na 297 miliardów 252 miliony 925 tysięcy złotych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »