Reklama

Wakacje 2020. Zakaz imprezowania na Balearach

Najpierw zamknięcie dyskotek i nocnych klubów, a od dzisiaj zakaz organizowania “party boats" i przyjęć na basenach - to decyzje podjęte przed administrację Balearów. Odkąd na słynny, hiszpański archipelag wrócili turyści liczba zarażeń koronawirusem wzrosła ponad 20-krotnie.

Baleary - region słynący latem z nocnego życia - jako pierwszy w Hiszpanii zdecydował o zamknięciu w wakacje nocnych barów i dyskotek. Również tych słynnych, na Ibizie. Ponieważ restrykcje nie wpłynęły, w takim stopniu, w jakim oczekiwano, na zmniejszenie liczby nowych zachorowań na koronawirus, teraz władze archipelagu wprowadziły ograniczenia w rozrywkach oferowanych w ciągu dnia. 

Zakaz objął przyjęcia na jachtach, których tysiące cumuje u wybrzeży wysp. Nie wolno też, w ciągu dnia, organizować popularnych imprez na basenach, również tych prywatnych. Domy na Ibizie mają m.in. Roman Polański i Claudia Schiffer, do niedawna willę na Majorce mieli Catherine Zeta-Jones i Michael Douglas. Z barów, na promach pasażerskich pływających między wyspami, wycofano alkohol. Nie wolno go też sprzedawać na statkach wycieczkowych opływających Baleary. A wszystkie wydarzenia, które gromadzą co najmniej 300 osób w pomieszczeniu zamkniętym i 1000 - na powietrzu, muszą uzyskać zgodę administracji.

Reklama

Wszystkie bary, restauracje i sklepy zostały zobowiązane do wywieszenia przed wejściem dozwolonej liczby klientów, godzin otwarcia i przypomnieniem o obowiązku noszenia maseczek. Na powietrzu nie wolno też palić papierosów o ile nie jest utrzymana 2-metrowa odległość między osobami. W kościołach zaś może być zajęta najwyżej połowa miejsc. - Musimy skrupulatnie wypełniać wprowadzone obostrzenia aby nie doprowadzić do masowych zarażeń - argumentowała Francina Armengol, kierująca autonomicznym rządem Balearów. Przypomniała, że przed w ciągu miesiąca liczba wykrywanych dziennie przypadków koronawirusa wzrosła na archipelagu z 10 do 200. 

Liczba przypadków zachorowań w Hiszpanii wynosi 115,7 na 100 tysięcy mieszkańców. Niewiele mniej niż w Luksemburgu - kraju, gdzie na 100 tysięcy mieszkańców przypada 121,2 zachorowań na COVID-19. MSZ rekomenduje polskim turystom wstrzymanie się z wyjazdem na Półwysep Iberyjski. Podobną rekomendację wystosował do swoich obywateli Berlin. Komisja Europejska przypomniała jednak, że analizując sytuację w danym kraju należy brać pod uwagę nie tylko liczbę zachorowań ale również liczbę przeprowadzonych testów. W Luksemburgu jest ona najwyższa w Europie - 10 659 testów na 100 tysięcy mieszkańców. 

ew, "La Vanguardia"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »